19-05-2025, 09:39
Mentalna obojetność?
Niestety fascynacja powoli przemija.
Juz nie chce mi się, pisać, bo to wszystko jest tak naprawdę jest aktywnoscią umysłu.
Nic nie jest trwalego i prawdziwego.
Wszystko ma soje korzenie, w poczuciu bycia odrębnym, ktora manifestuje się za pomocą osobowosci.
Wszytko z czasem przeminie...
Marzenia, plany, pragnienia, uzaleznienia. Nie da się czegos uczepić cale życie i tego sie trzymać.
Jedyne wyjscie, to wyjsć poza obręb umysłu czyli rozponać swoją naturę a potem znowu polączyć z ego umysłem. Fajnie brzmi ale czy jest to mozliwe?
Matka Boska jest usopbieniem milosci, spokoju, rzyczliwosci wszystko co najlepsze.
Jesli czlowiek byłby tak naprawdę w tych wartosciach utopiony nie mogłby KRZYWDZIĆ DRUGIEGO CZLOWIEKA BO NIBY JAK? A ludzie niby są wierzący i kochający?
Biorą slub i po kilku latach zyją jak pies z kotem. A dzieci jak są to przezywają dramat.
Czlowiek moze byc, usmiechniety, kochający, nawet wspolczujący ale to jest wygenorowane z osobowosci i nie jest czyms znaczacym w swietle boskosci. Jest jedynie slabym odbiciem ich.
Co mi się podoba w snach? Co jest na topie u mnie?
Nie obraz full hd ani fabula, ale że nie mam wielu mysloksdztałow naraz.
Mam smutek jeden i jest rozwijany a nie jak w swiecie fizycznym, wszystkie siedzą w glowie i aktywują się pod wpływem bodzcow zewnetrznych.
Czy cialo fiznycze produkuje moje traumy i nastruj?
Nie moze produkowac, gdyż w czasie snu nie mam ciala fizycznego a mimo to one dalej funkcjonują ale w strzepach.
Cialo poprzez percepcje, zmysły zewnetrzne kotre są polączone z cialami niefizycznymi pobudza je do zycia.
Tabletki, powodują, uposledzenie tych neronow, wyniku czego aspekt lub trauma ni emoze byc pobudzona do zycia.
Dlatego też wile czynności nie występuje w świecie astralnym, gdyż bodźcie utrzymujące je przy życiu znajdują tylko w sferze fizycznej.
Infecja umysłu niskimi energiami odcina dusze od umyłu powodując zjadanie lub niszczenie samego siebie od wewnatrz. Dusza tylko patrzy jak statek wyloniony z oceanu rozpada sie i nie wraca do źródła.
Problem ma statek nie dusza, bo to on buntuje się przeciwko oceanowi.
Niestety fascynacja powoli przemija.
Juz nie chce mi się, pisać, bo to wszystko jest tak naprawdę jest aktywnoscią umysłu.
Nic nie jest trwalego i prawdziwego.
Wszystko ma soje korzenie, w poczuciu bycia odrębnym, ktora manifestuje się za pomocą osobowosci.
Wszytko z czasem przeminie...
Marzenia, plany, pragnienia, uzaleznienia. Nie da się czegos uczepić cale życie i tego sie trzymać.
Jedyne wyjscie, to wyjsć poza obręb umysłu czyli rozponać swoją naturę a potem znowu polączyć z ego umysłem. Fajnie brzmi ale czy jest to mozliwe?
Matka Boska jest usopbieniem milosci, spokoju, rzyczliwosci wszystko co najlepsze.
Jesli czlowiek byłby tak naprawdę w tych wartosciach utopiony nie mogłby KRZYWDZIĆ DRUGIEGO CZLOWIEKA BO NIBY JAK? A ludzie niby są wierzący i kochający?
Biorą slub i po kilku latach zyją jak pies z kotem. A dzieci jak są to przezywają dramat.
Czlowiek moze byc, usmiechniety, kochający, nawet wspolczujący ale to jest wygenorowane z osobowosci i nie jest czyms znaczacym w swietle boskosci. Jest jedynie slabym odbiciem ich.
Co mi się podoba w snach? Co jest na topie u mnie?
Nie obraz full hd ani fabula, ale że nie mam wielu mysloksdztałow naraz.
Mam smutek jeden i jest rozwijany a nie jak w swiecie fizycznym, wszystkie siedzą w glowie i aktywują się pod wpływem bodzcow zewnetrznych.
Czy cialo fiznycze produkuje moje traumy i nastruj?
Nie moze produkowac, gdyż w czasie snu nie mam ciala fizycznego a mimo to one dalej funkcjonują ale w strzepach.
Cialo poprzez percepcje, zmysły zewnetrzne kotre są polączone z cialami niefizycznymi pobudza je do zycia.
Tabletki, powodują, uposledzenie tych neronow, wyniku czego aspekt lub trauma ni emoze byc pobudzona do zycia.
Dlatego też wile czynności nie występuje w świecie astralnym, gdyż bodźcie utrzymujące je przy życiu znajdują tylko w sferze fizycznej.
Infecja umysłu niskimi energiami odcina dusze od umyłu powodując zjadanie lub niszczenie samego siebie od wewnatrz. Dusza tylko patrzy jak statek wyloniony z oceanu rozpada sie i nie wraca do źródła.
Problem ma statek nie dusza, bo to on buntuje się przeciwko oceanowi.





