05-03-2025, 16:36
Znajdowałem się pod wodą (w jakimś jeziorze?). Ktoś wyciągnął mnie spod wody. To był człowiek tygrys. Trochę się przestraszyłem, że mnie ugryzie i przytrzymałem go za szyję. Jednak okazało się, że chce mnie ochraniać. Byliśmy w jakimś ogrodzonym miejscu. Z oddali było widać kościół, na którego dachu chodziła ogromna koza. Z drugiej strony miasta było widać inny, większy kościół, który był budowany "dla bezpieczeństwa". Nagle przyjechały dwa samochody. To byli agenci! Kobieta i mężczyzna. Chciałem wskoczyć na jeden samochód, ale człowiek tygrys złapał mnie za krocze. W ten sposób chciał mnie zatrzymać, nie wiem dlaczego. Agenci wysiedli z samochodów i nas zaatakowali nożami. Złapałem nóż agenta i go mu wbiłem w bok. Szła jakaś kobieta z chłopczykiem i dziewczynką. Agentka odcięła rękę chłopczykowi i go tak zabiła. Dziewczynkę udało się uratować. Nie wiem co się dalej stało z tamtą agentką i człowiekiem tygrysem, bo uciekłem stamtąd. Przeszedłem przez bramkę w ogrodzeniu i biegłem ulicą. Nikogo nie widziałem. Ciekawie ta ulica wyglądała. Miała bardzo dużo małych przecznic. Widziałem jeden zaparkowany samochód. Gdy przebiegłem tą wewnętrzną jakby ulicę, to dotarłem do bramy niedaleko tego budowanego kościoła. Były tam złote kolumny z jakimiś figurami. Tam dalej była główna ulica. Szli ludzie. Wychodząc na ulicę obróciłem się, a tam na bramie napis "Triangle of Bermuda". Ulicą wpływał właśnie statek przez tą bramę. Pobiegłem za nim, bo chciałem się wrócić, ale zrobiło się jasno i się obudziłem.





