04-03-2025, 14:03
Jestem na balkonie. Wyjmuję coś podłużnego z kręgosłupa. To jest coś podobnego do łuku. Jest bardzo ciężkie. Widzę jakby otwarty kręgosłup. Wkładam to z powrotem. Zbiegam po schodach w szkole. Dziwnie się czuję. Chyba wyjąłem ten łuk i trzymam w ręku. Ktoś pyta się kim jestem i wyciąga do mnie rękę chwytając mnie na chwilę. Mówię, że nikim (a może kimś, już nie pamiętam) i biegnę dalej. To dziwne uczucie się kończy wtedy. Mówię do kolegi w szatni, że byłem w tunelu czasoprzestrzennym i dziwnie się czułem, ale się to szybko samo skończyło.
Gdy patrzyłem przez okno w dużym pokoju, coś zaczęło lecieć. To dwa samoloty, jeden mniejszy, a drugi większy. Przeszedłem do swojego pokoju, aby móc widzieć je lecące. Ten mniejszy leciał za większym. Wlatywał na skrzydło tego większego samolotu i zlatywał. Okazało się, że to kolega sterował tym mniejszym samolotem. Potem pokazało się nagranie tak jakbym to ja leciał tym małym samolotem.
Stoję na dworze i patrzę się w niebo. Nagle leci chmura podobna do komety. Leci w lewą stronę nad lasem. Z dnia robi się wieczór. Kometo chmura robi okrąg nad dzielnicą. W miejscu, gdzie zaczyna się wieczór robi się lustrzane odbicie śladu po komecie. Spada w lesie. Wchodzę ścieżką do lasu w celu poszukiwania odłamku z komety. Jest ze mną jakiś pies, którego trzymam na rękach. Z lasu wychodzą dziki. Przestraszyłem się i uciekam. Wypuszczam psa z rąk, aby sam pobiegł. Wskakuję na gałęzie drzewa. Dwa dziki przechodzą pode mną, ale trzeci zostaje i czeka aż zejdę. Ten dzik mówi do mnie, że jest zabójcą. Zeskakuję i uciekam w las. Dzik mnie goni. Odbijam się dwa razy od skarpy i lecę. Widzę tego dzika jak się zatrzymuje i zawraca. Widzę też, gdy tak lecę, domy i zieloną trawę, a przed jednym domem stoi nieznany mi duży ptak. Ląduję po drugiej stronie ulicy.
Gdy patrzyłem przez okno w dużym pokoju, coś zaczęło lecieć. To dwa samoloty, jeden mniejszy, a drugi większy. Przeszedłem do swojego pokoju, aby móc widzieć je lecące. Ten mniejszy leciał za większym. Wlatywał na skrzydło tego większego samolotu i zlatywał. Okazało się, że to kolega sterował tym mniejszym samolotem. Potem pokazało się nagranie tak jakbym to ja leciał tym małym samolotem.
Stoję na dworze i patrzę się w niebo. Nagle leci chmura podobna do komety. Leci w lewą stronę nad lasem. Z dnia robi się wieczór. Kometo chmura robi okrąg nad dzielnicą. W miejscu, gdzie zaczyna się wieczór robi się lustrzane odbicie śladu po komecie. Spada w lesie. Wchodzę ścieżką do lasu w celu poszukiwania odłamku z komety. Jest ze mną jakiś pies, którego trzymam na rękach. Z lasu wychodzą dziki. Przestraszyłem się i uciekam. Wypuszczam psa z rąk, aby sam pobiegł. Wskakuję na gałęzie drzewa. Dwa dziki przechodzą pode mną, ale trzeci zostaje i czeka aż zejdę. Ten dzik mówi do mnie, że jest zabójcą. Zeskakuję i uciekam w las. Dzik mnie goni. Odbijam się dwa razy od skarpy i lecę. Widzę tego dzika jak się zatrzymuje i zawraca. Widzę też, gdy tak lecę, domy i zieloną trawę, a przed jednym domem stoi nieznany mi duży ptak. Ląduję po drugiej stronie ulicy.





