25-02-2025, 17:25
W klasie był autor jakichś książek. Miałem właśnie jego książkę i ją przeglądałem. Widziałem wstęp i spis treści. Otworzyłem drugą książkę i ją czytałem. Było dużo obrazków i kilka linijek pogrubionego tekstu. Po skończeniu lekcji schodziliśmy schodami na dół. Miałem jakieś dwa kijki, które przyczepiłem do nóg i tak na nich szedłem. Jakoś zjechałem po schodach na tych kijkach. Na dole były szatnie. Jednak pani szatniarka nie pozwoliła nam tam przebywać. Zdjąłem kijki z nóg i odstawiłem przy drzwiach, a za chwilę przestawiłem pod schody. Koleżanka i kolega pobiegli szatniami mimo, że szatniarka nie pozwoliła im. Gdzieś poszła sobie, może na przerwę. Ja z kolegą poszedłem do pomieszczenia, gdzie uczniowie zostawiali niepotrzebne rzeczy lub zagubione. Kolega wspiął się na drabinę i wziął słuchawki. Powiedział, że te są bardzo dobre, bo to są takie, z których da się słuchać. Potem poszliśmy na górkę do małego sklepu z elektroniką, gdzie sprzedawał Japończyk. Kolega dał mu do naprawy trzy okrągłe bateryjki. Jednak ja mu powiedziałem, że wszystko z nimi w porządku. Potem jednak się okazało, że jedna nie działała.
Ktoś strzegł wielką łąkę/trawnik. Jakaś kobieta stamtąd uciekła i szła za murkiem. Pobiegła za nią jej córka. Powiedziałem, aby się schyliły, by tamten co strzeże tego miejsca ich nie zauważył. Nagle przybyła na kucyku mała dziewczynka. Powiedziałem jej, aby posłuchała, bo tam są świerszcze. Chciałem odwrócić jej uwagę, aby nie zauważyła tych dwóch kobiet. Z oddali z jakiegoś budynku było słychać wiercenie i inne dźwięki remontu. Dziewczynka tam odjechała. Te kobiety, gdzieś już zniknęły. Też stamtąd odszedłem. Szedłem najpierw przy tym murku, a potem dalej chodnikiem. Myślałem jednak o powrocie i skręciłem w stronę piaskownicy, gdzie bawiły się dzieci, ale tam był pies i wiedziałem, że będzie mnie gonił jak tam pójdę, więc cofnąłem się i szedłem dalej uliczką. Zrobiło się szaro jakby deszcz chciał padać. Przede mną szła jakaś dziewczyna. Poszedłem za nią, ale nie mogłem jej dogonić. Zawróciła i weszła do jakiegoś budynku. Tam były jej znajome i znajomi. Grali chyba na jakichś instrumentach lub śpiewali. Wszedłem tam za nią, ale gdzieś zniknęła już. Widziałem wielu nieznajomych.
Ktoś strzegł wielką łąkę/trawnik. Jakaś kobieta stamtąd uciekła i szła za murkiem. Pobiegła za nią jej córka. Powiedziałem, aby się schyliły, by tamten co strzeże tego miejsca ich nie zauważył. Nagle przybyła na kucyku mała dziewczynka. Powiedziałem jej, aby posłuchała, bo tam są świerszcze. Chciałem odwrócić jej uwagę, aby nie zauważyła tych dwóch kobiet. Z oddali z jakiegoś budynku było słychać wiercenie i inne dźwięki remontu. Dziewczynka tam odjechała. Te kobiety, gdzieś już zniknęły. Też stamtąd odszedłem. Szedłem najpierw przy tym murku, a potem dalej chodnikiem. Myślałem jednak o powrocie i skręciłem w stronę piaskownicy, gdzie bawiły się dzieci, ale tam był pies i wiedziałem, że będzie mnie gonił jak tam pójdę, więc cofnąłem się i szedłem dalej uliczką. Zrobiło się szaro jakby deszcz chciał padać. Przede mną szła jakaś dziewczyna. Poszedłem za nią, ale nie mogłem jej dogonić. Zawróciła i weszła do jakiegoś budynku. Tam były jej znajome i znajomi. Grali chyba na jakichś instrumentach lub śpiewali. Wszedłem tam za nią, ale gdzieś zniknęła już. Widziałem wielu nieznajomych.





