17-02-2025, 17:38
Aktorka szła tanecznym krokiem ścieżką w lesie. Trzymała jakąś kwadratową płytkę, chyba kamienną, obrośniętą mchem w znajomy wzór. Położyła ją w rogu na trawie. Pomyślałem, że zaznaczyła to miejsce. Szła dalej ścieżką i wyszła z tego lasu taką dziurą na powierzchnię. Też wyszedłem, chociaż miałem małą trudność. Naprzeciwko była ulica, a po drugiej stronie przystanek autobusowy. Będę wiedział na przyszłość, gdzie jest wejście do lasu. Poszedłem do domu. Miałem czytnik ebooków. Nowe książki same się co chwila pojawiały. Każda na innej zakładce. Powiedziałem o tym siostrze. Potem nagle ekran się zablokował. Próbowałem odblokować, ale się nie dało. W ekranie była deseczka. Wyjąłem ją, a w środku zamiast elektroniki były kartki papieru. To stało się pewnie przez tą najnowszą aktualizację. Czytnik został zepsuty. Powiedziałem, że kupię sobie nowy. Później stoję przed oknem w swoim pokoju. Na zewnątrz są półki z jakimiś książkami. Wiem, że są bardzo ciekawe. Te półki huśtają się wraz z całym oknem. Do tyłu, do przodu, do tyłu, do przodu. Łapię w końcu za klamkę i przestaje się kołysać. Otwieram okno. Biorę po kolei i przeglądam większość książek. Kładę je na wewnętrzny parapet. W pewnej chwili po lewej stronie obok mnie pojawia się chłopiec. Przegląda jakąś cienką książkę. Podobają mi się te książki, będę miał co do czytania. Wychodzę z pokoju. Później zauważam, że chyba znikły te książki. Jem obiad. Zupa z czymś tam co jest podobne do wysepek na oceanie. Patrzę, a na dwóch wysepkach nazwy wypisane niebieskim długopisem. To ten chłopak zrobił, był właśnie w kuchni. Ciocia siedziała obok mnie po prawej stronie. Wrzuciła mi grzankę do talerza. Mówiła, że rozmoczy się i będzie na potem. W dużym pokoju byli jacyś goście.





