23-11-2024, 22:02
Poszedłem za blok w kierunku wschodnim. Chciałem iść do lasu. Zauważyłem tam bardzo dużo dzieci. Ktoś powiedział o wzroście mózgu. Niedaleko zobaczyłem ścieżki złożone z wody. Były też okrągłe baseny. Miałem iść taką wodną ścieżką. Powiedziałem, że nie mam klapek i będę iść na bosaka. Zdjąłem kapcie i je zostawiłem tam, a skarpety wsadziłem do kieszeni. No to szedłem ścieżką wody razem z innymi. Ścieżka była zaokrąglona. Jakiś chłopak uczepił się moich pleców. Odepchnąłem go. Potem ktoś inny się mnie uczepił znowu, ale za chwilę sobie poszedł. Myślałem pójść na głębszą wodę do tego basenu, ale nie było już czasu czy coś i trzeba było wracać. Ścieżka wody zawracała i już znalazłem się na jej początku. Było tam pełno pozostawionych butów i kapci. Szukałem moich kapci. Moje były brązowe. Ktoś mi je chyba zabrał. Wszystkie, które przymierzałem były o numer za małe. Widziałem kolegę Patryka. Coś do mnie mówił. Nie znalazłem kapci.





