15-10-2024, 13:22
Wchodziłem do lasu. Schodziłem w dół. Z drzew zwisały różne rzeczy. Nie widziałem pająków. Na końcu ścieżki było wejście do klatki schodowej. Wszedłem. Widziałem drzwi do piwnicy. Stało tam drewniane krzesło. Obróciłem je. Wyszedłem drugimi drzwiami. Znalazłem się w czyimś miejscu. Wyglądało to na otwarte mieszkanie, bez dachu. Zobaczyłem lustro wiszące na biurku. Cieszyłem się, że działa. Tak naprawdę nie pokazywało mnie, tylko twarz kogoś bardzo grubego. Dalej stała seria małych lusterek. Odbijały się w sobie. Jeszcze dalej, po lewej stronie, był jakiś ciemny pokój. Nie wszedłem tam, bo wiedziałem, że zamieni się to w koszmar. Szedłem sobie przez trawę w stronę czegoś podobnego do schodów. Miałem na sobie coś metalowego, przez co szło się bardzo ciężko. Na tym wielkim trawniku chodzili ludzie z wykrywaczami metali.





