04-10-2024, 15:57
Leżałem w łóżku na brzuchu i coś wskoczyło mi na plecy i się przyczepiło. Wstałem i poszedłem do dużego pokoju na kanapę. Stworzenie nie chciało zejść ze mnie. Nagle w kuchni pojawił się anioł śmierci. Był ubrany na czarno i trzymał kosę. Przyszedł do mnie i zabrał to coś ze mnie. Zaśmiał się i zniknął.
Gdzieś leżała jakaś pani. Spała. Malowałem jej nogę czarną farbą. Na stopę nie wystarczyło farby, więc pomalowałem na niebiesko. Ona niby się patrzyła, ale nadal spała. Nie obudziła się i nic nie zauważyła.
Gdzieś leżała jakaś pani. Spała. Malowałem jej nogę czarną farbą. Na stopę nie wystarczyło farby, więc pomalowałem na niebiesko. Ona niby się patrzyła, ale nadal spała. Nie obudziła się i nic nie zauważyła.





