12-08-2024, 15:37
Kończy się przerwa i idziemy do klasy. Wchodzę do sali i widzę, że wszystkie krzesła zajęte są, nie ma dla mnie miejsca. Jednak okazuje się, że to nie moja klasa. Sprawdzam jeszcze w głębi sali coś i wychodzę. Ktoś za mną z tamtej nie mojej klasy idzie. Mówi coś o czasie, że mam czas w dłoni. Mówił też coś, że będę dużo podróżował samochodem i pociągiem. Pokazuję zaciśniętą dłoń i mówię, że mam czas. Potem znajduję moją klasę, czekamy przed drzwiami na panią. Kolega podstawia mi nogę. Nie przewracam się, na chwilę unoszę się w powietrzu pochylając się do przodu. Siadam pod ścianą i jakby zasypiam na bardzo krótki czas. Mam założony hełm, przez który nic nie widać i jakiś kombinezon. Ktoś pomaga mi zdjąć ten hełm. W hełmie tym były kolce, które wbijały się w szyję. Okazuje się, że obudziłem się w przyszłości. Leżę może na łące, a elfy pomagają mi wstać. W rękawicach też były takie kolce i chwilę trwało, aż wyjąłem ręce. Któryś z elfów jeszcze odcinał coś, jakąś taśmę, z prawego buta, a już z lewego nie zdążył. Świat ten został zaatakowany przez najeźdźcę z kosmosu. Wszyscy, gdzieś biegli. Jedni walczyli, a inni uciekali do schronów. Widziałem w oddali miasto z wieżowcami. Tam zaatakował King kong. Skierowałem się do schronu za innymi. Nagle ten niby King kong i dwóch innych obcych znalazło się blisko nas. Biłem się z nimi na pięści. Potem nie wiem co się działo, chyba sen się zmienił. Byłem z jakąś dziewczyną w jej pokoju. Znaleźliśmy płyty CD z muzyką. Wzięliśmy jedną, zatytułowaną "Haakers and the wheel", czy jakoś tak. Miała okładkę w odcieniach zieleni i tam była na niej narysowana cytryno wiewiórka, która prawdopodobnie śpiewała. Otworzyliśmy to. Tam było tak na prawdę aż pięć płyt, jedna główna i cztery dodatkowe. Ojciec dziewczyny wziął te płyty. Chciał włączyć inną płytę. Mówię do dziewczyny, że w takim stanie czy rzeczywistości (nie chciałem mówić, że to sen) będą tylko słyszalne trzaski i szumy. Obudziłem się w białym dużym pokoju. W pokoju tym oprócz mnie była jeszcze mama na oddzielnym łóżku i jeszcze ktoś. Chciałem jak najszybciej sprawdzić ten tytuł płyty CD. Miałem półprzymknięte oczy. Wstając zahaczyłem o taboret, który przewrócił się z głośnym trzaskiem. Chwyciłem za telefon. Najpierw myślałem, że to telefon mamy, ale nie, to był telefon kogoś innego, jakiejś dziewczyny, która go tam zostawiła. Miał okładkę w kwiaty i był podpisany. Nie mogłem go odblokować. Znowu się "obudziłem". Tym razem byłem z grupą osób. Cofnęliśmy się w czasie o jakieś 20 lat, a może więcej. Przez chwilę widzę wszystko w bieli, aż zaczną wyłaniać się kształty otoczenia. Mówię, że tak, to na pewno nasza dzielnica. Wchodzimy poprzez plac zabaw na górkę do mini lasu i jakby unosimy się w powietrzu. Ktoś mówi "dzieci was nie widzą". Potem przechodzimy przez ulicę. Widzę różne osoby, w tym te które już w rzeczywistości nie żyją. Biegniemy przez trawnik goniąc pomniejszającą się niebieską kulę energii. Każdy kto ją dotknie znika i wraca do odpowiedniego czasu. Dotykam ją i budzę się.





