22-02-2024, 13:05
Sprawdzałem czy i-sen już działa. Okazało się, że był tylko czat. Czat ten był ukryty w choince. Naokoło choinki były twarze jakichś dziewczyn. Jedna, ta po lewej, powiedziała, że jest w ciąży. Były też okrągłe przyciski, które coś robiły po najechaniu na nie. Na czacie napisałem wtf xD. Literki kilka razy się zmieniały i nie wiem czy się wysłało czy nie. A miało to polecieć w górę drzewka. Stanąłem na ławce (takiej szkolnej) i sam zacząłem lecieć na niej w górę choinki. Ogólnie choinka wydawała się bardzo wysoka. Tam na wyższym piętrze siedziały jakieś ptaki, tak widziałem z dołu. Jak podleciałem do góry to zobaczyłem, że tam są stare szafki z dużego pokoju. Jakiś kij wystawał i prawie go złamałem. Jak otworzyłem szafkę znalazłem dwie złote monety zamknięte w takim plastiku, schowałem je do lewej kieszeni. Zbliżali się jacyś ludzie. Chciałem zejść, ale wyszło na to, że już stoję na podłodze. Wszedłem na ławki tam ustawione i szedłem. Jakaś pani tam sprzątająca spytała się o jakiś brud. Odpowiedziałem, że to już tak było i na dodatek starałem się niczego nie zniszczyć. Podszedłem do okien. Na półce leżał snickers. Otworzyłem go, ale nie mogłem ugryźć, bo był za twardy. Wyrzuciłem go. Na parapecie ktoś leżał i płakał. Obok niego stała jakaś dziewczyna. Powiedziałem im, że przez te okna można stąd uciec. Od razu ten kto płakał się rozweselił. Za oknem widać było łąkę i jakieś zwierzęta. Ale zamiast wyskakiwać przez okno, przestawiłem krzesła i rozszczelniłem okna, aby wywietrzyć salę. Potem jeszcze widziałem dziewczynę, która miała zabawkowe, sprężynujące nogi.





