16-02-2024, 19:32
Siedziałem w szkole przy ławce. Miałem laptopa. Nagle zauważyłem, że system zaczął się jakoś dziwnie zachowywać, zmieniał wygląd kilkakrotnie, włączały się jakieś okienka. Wiedziałem, że to wirus. Otworzyłem menu start, a tam różne dziwne aplikacje się instalowały. Antywirus nie działał. Powiedziałem o tym koledze, a on wszedł na stronę o nazwie jak jakiś program, który się zainstalował i zainfekował następny komputer. Pomyślałem, że jak się obudzę to problem zniknie. Oczywiście nie uświadomiłem się wtedy. Wstałem i przeszedłem się po sali. Na wszystkich komputerach było coś nie tak, zamazany obraz. Na jednym komputerze wszedłem w menu start do jakiegoś folderu i tam było dużo ikonek z białymi literami. Usunąłem je. Pojawiło się jakieś okienko. Lepiej, aby nie klikać nawet na X do wyłączenia okien, ale ja coś zaznaczyłem i kliknąłem. Pojawiła się jakaś informacja i zaczęły się instalować następne programy. Podszedłem do stanowiska z dwoma dużymi monitorami. Tam była ta strona o tym wirusie. Pokazywały się jakieś ustawienia. Niby można było tam zamówić sobie tego wirusa z dowolnymi ustawieniami. Zaczęły pojawiać się rożne filmiki. Powiedziałem do kogoś, że to przecież porno. Później poszedłem na lekcję fizyki, na której to była nauczycielka od programowania. Była na coś zdenerwowana. W papierowym zeszycie uruchomiłem skaner antywirusowy i położyłem na inne zeszyty. Miał chyba być z czegoś sprawdzian. Nauczycielka odciągnęła mnie razem z krzesłem z ławki. Obudziłem się wtedy.





