27-01-2024, 20:56
27.01.2024
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Edytowane 11.06.2025
Zmiany: Usunięcie kilku fragmentów. (Mejsca edycji oznaczone myślnikami)
Powód edycji: Ludze znają mój nick XD
Dzisiaj miałem MEGA LD! poczucie czasu to co najmniej 1,5 godziny. Niestety jak to w długich LD bywa miałem trochę zaników świadomości i takich jakby FA (potem wytłumaczę). Przez to trochę mi się ten sen pomieszał, ale był bardzo świadomy ponieważ we śnie myślałem o tym o czym myślałem przed snem, na głos mówiłem z jakich wydarzeń z prawdziwego świata wzięły się aktualne scenki oraz wykonywałem to co chciałem robić w LD. Oprócz tego bałem się skoczyć z balkonu i zrobiłem to dopiero po wielu TR-ach i tak się ze strachu obudziłem i dopiero za drugim razem skoczyłem przy czym też się prawie obudziłem. Z resztą co ja się tu będę rozpisywał. Zapraszam do przeczytania mojego najbardziej niesamowitego doświadczenia z LD. Tylko jeszcze zaznaczę, że opis snu będzie szczegółowy ponieważ to moje pierwsze doświadczenie tego typu więc wiele rzeczy przykuło moją uwagę.
Zasnąłem o 23:00, o 5:00 obudził mnie budzik do WBTB. wsiadłem więc, zapaliłem lampkę i próbowałem sobie przypomnieć sen. nic sobie nie mogłem przypomnieć więc włączyłem I-sen i zacząłem czytać mój ulubiony dziennik snów czyli: "dziennik snów sennego spacerowicza". czytałem go do 5:35 i się położyłem. Byłem bardzo rozbudzony. leżałem na plecach i próbowałem zrobić wilda. Bardzo długo tak leżałem, ale potem uznałem, że to bez sensu. przyjąłem więc wygodną pozycję i zasnąłem. Dodam jeszcze, że od 2 tygodni wstawałem o 6:00 i siłą rzeczy robiłem z rana dużo tr-ów bo czułem się jakbym został wrzucony w środek akcji i nie wiedziałem jak się tu znalazłem. Chodzi o to, że przez przypadek zrobiłem 3 techniki na raz. pierwsza to WBTB, druga to CAT, a trzecia to aktywowanie kory przedczołowej przez uważność na różne bodźce. Po kolei Wzrokowe, kinestetyczne i słuchowe. Zasnąłem bardzo szybko po przyjęciu wygodnej pozycji.
Obudziłem się w swoim pokoju. Było jasno. Sen był bardzo stabilny. Przez to, w jakich okolicznościach zasnąłem miałem bardzo dużą świadomość. Z początku sen wyglądał totalnie tak jakbym po prostu obudził się rano. Wstałem z łóżka i zobaczyłem, że na podłodze po lewej stronie jest mnóstwo rzeczy. Podszedłem do nich i moją uwagę przykuł wielki płaski karton zapakowany w granatowy papier świąteczny z gwiazdkami. Był na nim napis czarnym markerem "Dla Taty" Poszedłem do pokoju obok zapytać się mamy o te rzeczy i karton. mama powiedziała mi, że nie miała na nie miejsca w pokoju więc poleżą trochę u mnie. Coś mnie tknęło, przypomniałem sobie o moim WBTB i cytując dream walkera "TR to była formalność". Na ręce miałem 4 losowe litery zamiast 9 z których powstaje napis: "czy to sen", spojrzałem jeszcze raz, a tam znów kilka losowych liter. Sen bardzo się spłycił i zacząłem się wybudzać (chyba, bo to właśnie to pseudo FA) wszystko zaczęło robić się białe, ale na szczęście dużo się naczytałem dzienników i przed snem powtarzałem sobie co w takiej sytuacji należy robić i wiedziałem jak temu zaradzić. Skupiłem się na tym co widzę, Nie ruszałem się, byłem znów we śnie, ale nic nie widziałem. Na to też znałem wskazówki od dream walkera. Najpierw udawałem, że zdejmuję okulary. Potem zasłoniłem dłońmi oczy i je odsłoniłem. Przez chwilę coś widziałem. Potem zrobiłem to samo z dłońmi i już obraz wrócił. Nie był zbyt dobrej jakości więc zrobiłem ADA i się poprawił (momentalnie) Pamiętając moje wcześniejsze porażki, zacząłem powoli. Rozejrzałem się, trochę podotykałem otoczenia i robiłem TR-y. Jak już poczułem, że jestem mocno we śnie to zacząłem iść przed siebie. Niestety prymitywne pokusy zwyciężyły. Wchodząc do pokoju moich braci wyobraziłem sobie, że jest tam pewna kobieca postać. Wchodzę, patrzę, a ta siedzi na fotelu na środku pokoju. Tutaj niestety świadomość spadła.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
i tutaj LD mógłby się już skończyć, w bardzo głupi i prymitywny sposób ale nagle ŚWIADOMOŚĆ! Zatrzymałem się i mówię. “co ja robię w ogóle. Chcesz zmarnować LD na takie coś?” poszedłem na korytarz, potem na balkon i chciałem z niego wyskoczyć. Bardzo się bałem. Zrobiłem mnóstwo TR-ów potem spróbowałem polatać z rozbiegu na korytarzu. udało mi się to więc wziąłem rozbieg z korytarza i wybiegłem na balkon. Przed barierkami skoczyłem i… wszystko zaczęło znikać. Byłem na swoim łóżku, skupiłem się na obrazach w głowie i gdy poczułem, że jestem we śnie wstałem z łóżka. (nie wiem czy wtedy obudziłem się naprawdę czy to FA). Był dzień poszedłem na balkon rodziców (mamy dwa balkony) robiąc po drodze TR-y. Popatrzyłem się trochę na widoki i pomyślałem, że polecę do domu na przeciwko
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Chciałem już skakać, poczułem adrenalinę i obraz senny zaczął znikać. Nie spanikowałem jednak. zanim cały obraz zatopił się w bieli zacząłem robić ADA wtedy obraz wrócił. Robiłem ADA do momentu aż wszystko zrobiło się bardzo realne (niezbyt długo utrzymała się jakość full HD) Poleciałem w stronę domu (w moich snach potrafię latać tylko w taki sposób jaki zna mój mózg, czyli tak jak się lata elytrą z minecrafta. Nie mogę tak po prostu wznieść się w powietrze. Mogę za to skoczyć z wysokości. skierować się ku dołowi, a jak nabiorę rozpędu to skierować się ku górze i podlecieć na tyle na ile pozwoli mi siła pędu) Poleciałem w dół potem w górę, prawie zahaczyłem o płot, znalazłem się nad terenem domu i wtedy podjechał pode mnie duży czarny samochód, a w nim było 3 bardzo groźnie wyglądających typów. Pomyślałem, że mogą mnie wywalić z LD więc skręciłem w lewo w stronę łąki. Nagle podświadomośc w ciekawy sposób odebrała mi świadomość. Narrator powiedział: “Latali w czarnych i białych pelerynach” Nagle wokół mnie pojawiło się więcej osób latających w białych i czarnych kostiumach z pelerynami. W domyśle byłem jednym z nich. Lecieliśmy w tym samym kierunku. Narrator kontynuował: “Grabili i mordowali, a jedynym sposobem na ich pokonanie byli muszkieterowie (zaczęli się pod nami pojawiać) z rozgrzanymi do czerwoności mieczami. Wystarczy dotknąć nimi latające zmory, a ich skrzydła się roztopią” (Były z plastiku) Obracałem głowę na lewo i prawa i co każde odwrócenie widziałem więcej muszkieterów. W końcu zobaczyłem może z 3 metry pode mną jednego i bardzo się go przestraszyłem. Dałem się wciągnąć w fabułę. Muszkieterzy rzucali mieczami, a ja uciekałem. Sen zaczął topić się w bieli ale wtedy odzyskałem świadomość. Znów to chyba FA Leżałem w łóżku i się nie ruszałem. Po pewnym czasie znalazłem się w moim pokoju, ale tym razem wszystko widziałem. TR pozytywny. Była noc. Nie wiem czemu ale byłem nagi, pomyślałem, że wsm spk (lol). Poszedłem na balkon, robiłem TR-y. Nagle pojawiły mi się bokserki, a z boku nich telefon. Znów uznałem, że spoko. Pomyślałem o tym co chciałem robić w LD. Usiadłem na balkonie i zacząłem medytować. Ale bardzo szybko wstałem, bo sen zaczął znikać. Popatrzyłem w nim na zegar a tam trochę po południu. Patrzę na balkon, jest bardzo ciemno. Zaśmiałem się i wyskoczyłem przez balkon. Przez chwilę zastanawiałem się nad zdjęciem bokserek, ale uznałem, że telefon przyda się do tr-ów. upadłem na ziemię (chciałem polatać) Podszedł do mnie tata i brat (dawid). Zaczęli mi mówić, że to nie jest sen i że mi odwala. Nie słuchałem się ich. Dla pewności spojrzałem na telefon. trochę po 1:00, odwracam się, patrzę trochę po 3:00. skoczyłem więc ze schodków i zacząłem lecieć w stronę polanki na której wcześniej byli muszkieterzy. Nagle mnie tam tepnęło, był dzień byłem w ogromnej grupie projekcji, które odebrały mi świadomość.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dwóch chłopców śmiało się z innego i powiedzieli mu żeby wziął jakieś tabletki i zaczęli w niego nimi rzucać. Poszedł zapłakany w prawo pod górkę, a ja za nim. Doleciała do mnie jedna tabletka, wziąłem ją do ręki, a na niej napis: CPU HTML. Pomyślałem, hym… CPU może jak ją zjem to zwiększy mi się senna świadomość. No właśnie świadomość. “kurde znów te jebane NPC -----------”. Okazało się, że byłem w ogóle na jakimś rowerku. Wywaliłem go w cholerę i przypomniałem sobie sny INCESTUSA. Pomyślałem, że zrobię tak jak on i po kilku tr-ach położyłem się w powietrzu i zacząłem szybować by obserwować jak podświadomość generuje nowe tereny na podstawie starych. Widziałem jakieś lasy, rzeki (słabo to pamiętam). Wylądowałem na wysokiej górce. Było ciemno.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Poleciałem na jakąś górkę. Gdy na niej wylądowałem to się zakochałem. Pomijając fakt, że we śnie byłem pewien, że już mi się to miejsce śniło i że w tym śnie był piknik i pani dawała dużo alkoholu takiemu dzieciakowi, który był ze wsi z której ten alkohol pochodził. Przynajmniej tak mówił tej pani. Wylądowałem obok drzewa, które było na górce, która to była na tej górze. Pod górką były stoliki piknikowe, a przy nich dzieci. Widziałem tego chłopaka, któremu pani dawała alkohol w moim “poprzednim śnie” na wysokości tej górki była droga zmierzająca ku przepaści, a z lewej strony na początku ścieżki był duży ogród. ścieżka wychodziła z górki na której wylądowałem. Pomyślałem, że ten sen trwa już strasznie długo i bardzo cieszyłem się z błogich widoków z górki na jakiej wylądowałem. Podszedłem do stolików. Tam przyczepiła się do mnie moja młodsza siostra i jej koleżanka. Szybko pomyślałem o utracie świadomości. Pomyślałem wtedy, że poszukam jakiegoś narzędzia do pozbywania się NPC. (byłem już zły na to, że wszędzie się spawnią i mi odbierają świadomość). Pojawiłem się w jakiejś szopce, za mną na stole siedziały te dwie i coś do mnie gadały. Pomyślałem, że odwrócę się i za mną będzie jakiś magiczny przedmiot do usuwania projekcji sennych. Odwróciłem się a tam… MACZETA! XDDD Myślę sobie “no dobra…”, wziąłem ją do ręki, ale przypomniałem sobie, jak ktoś mówił, że morderstwo w świadomym śnie jest tak realne, że potem męczy cię wspomnienie o nim przez długi czas. Wtedy zorientowałem się, że mogę po prostu uciec od tych dwóch dziewczynek i tak też zrobiłem. Wyszedłem wyjściem z prawej strony szopy. Na szczęście one nie wyszły za mną. po mojej lewej stronie był ten chłopak. Właśnie pożegnał się z panią i poszedł do tego ogródka przy ścieżce. Wszedłem na nią i słyszałem jak krzyczy na niego mama bo okłamał tamtą panią. Pomyślałem (XD) i poszedłem ścieżką ku przepaści by dalej podziwiać widoki. Zatrzymałem się przy drzewku i pomyślałem o wyzwaniu miesiąca z I-sen czyli o wyjęciu jakiegoś przedmiotu z du*y. Co tu się rozpisywać. Szukałem, szukałem, nawet wizualizowałem sobie, że coś zaczynam czuć, jakiś przedmiot, ale i tak nic nie znalazłem. Trochę się dziwnie poczułem. Podszedłem do krawędzi i wykonałem kontrolnego TR-a z nosem przed skokiem. Skoczyłem, pode mną pojawił się śnieg, zrobiło się ciemniej. Leciałem nad wąwozem na dole, którego płynęła rzeka. Byłem zachwycony widokami. Zacząłem słyszeć agresywne krzyki i śmiałe deklaracje jakiegoś łysego patusa. Oderwał moją uwagę od widoków. Podleciałem do niego, klepnąłem go w łysinę i uciekłem. Bardzo się wkurzył i zaczął mnie gonić, ale byłem bardzo spokojny. Metodą nabierania tempa wzniosłem się wyżej nad rzekę i podziwiałem ją lecąc wzdłuż niej.
Co jakiś czas przypominają mi się momenty ze snu, które nie wiem kiedy się w nim wydarzyły. Napisałem, że sen trwał 1,5h jak dla mnie. wynika to z tego, że np; zlecenie z balkonu, polecenie na łąkę i pojawienie się w łóżku wraz z odzyskaniem świadomości, z ADA i TR-ami trwało z 10 minut, a to tylko urywek snu. Gdyby nie to jak dużo czytałem dzienników i gdyby nie to, że wyciągałem z nich wnioski to LD skończyłoby się na stworzeniu tamtej damskiej postaci. Wiec pamiętajcie dzieci UCZCIE SIĘ!
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Edytowane 11.06.2025
Zmiany: Usunięcie kilku fragmentów. (Mejsca edycji oznaczone myślnikami)
Powód edycji: Ludze znają mój nick XD
Dzisiaj miałem MEGA LD! poczucie czasu to co najmniej 1,5 godziny. Niestety jak to w długich LD bywa miałem trochę zaników świadomości i takich jakby FA (potem wytłumaczę). Przez to trochę mi się ten sen pomieszał, ale był bardzo świadomy ponieważ we śnie myślałem o tym o czym myślałem przed snem, na głos mówiłem z jakich wydarzeń z prawdziwego świata wzięły się aktualne scenki oraz wykonywałem to co chciałem robić w LD. Oprócz tego bałem się skoczyć z balkonu i zrobiłem to dopiero po wielu TR-ach i tak się ze strachu obudziłem i dopiero za drugim razem skoczyłem przy czym też się prawie obudziłem. Z resztą co ja się tu będę rozpisywał. Zapraszam do przeczytania mojego najbardziej niesamowitego doświadczenia z LD. Tylko jeszcze zaznaczę, że opis snu będzie szczegółowy ponieważ to moje pierwsze doświadczenie tego typu więc wiele rzeczy przykuło moją uwagę.
Zasnąłem o 23:00, o 5:00 obudził mnie budzik do WBTB. wsiadłem więc, zapaliłem lampkę i próbowałem sobie przypomnieć sen. nic sobie nie mogłem przypomnieć więc włączyłem I-sen i zacząłem czytać mój ulubiony dziennik snów czyli: "dziennik snów sennego spacerowicza". czytałem go do 5:35 i się położyłem. Byłem bardzo rozbudzony. leżałem na plecach i próbowałem zrobić wilda. Bardzo długo tak leżałem, ale potem uznałem, że to bez sensu. przyjąłem więc wygodną pozycję i zasnąłem. Dodam jeszcze, że od 2 tygodni wstawałem o 6:00 i siłą rzeczy robiłem z rana dużo tr-ów bo czułem się jakbym został wrzucony w środek akcji i nie wiedziałem jak się tu znalazłem. Chodzi o to, że przez przypadek zrobiłem 3 techniki na raz. pierwsza to WBTB, druga to CAT, a trzecia to aktywowanie kory przedczołowej przez uważność na różne bodźce. Po kolei Wzrokowe, kinestetyczne i słuchowe. Zasnąłem bardzo szybko po przyjęciu wygodnej pozycji.
Obudziłem się w swoim pokoju. Było jasno. Sen był bardzo stabilny. Przez to, w jakich okolicznościach zasnąłem miałem bardzo dużą świadomość. Z początku sen wyglądał totalnie tak jakbym po prostu obudził się rano. Wstałem z łóżka i zobaczyłem, że na podłodze po lewej stronie jest mnóstwo rzeczy. Podszedłem do nich i moją uwagę przykuł wielki płaski karton zapakowany w granatowy papier świąteczny z gwiazdkami. Był na nim napis czarnym markerem "Dla Taty" Poszedłem do pokoju obok zapytać się mamy o te rzeczy i karton. mama powiedziała mi, że nie miała na nie miejsca w pokoju więc poleżą trochę u mnie. Coś mnie tknęło, przypomniałem sobie o moim WBTB i cytując dream walkera "TR to była formalność". Na ręce miałem 4 losowe litery zamiast 9 z których powstaje napis: "czy to sen", spojrzałem jeszcze raz, a tam znów kilka losowych liter. Sen bardzo się spłycił i zacząłem się wybudzać (chyba, bo to właśnie to pseudo FA) wszystko zaczęło robić się białe, ale na szczęście dużo się naczytałem dzienników i przed snem powtarzałem sobie co w takiej sytuacji należy robić i wiedziałem jak temu zaradzić. Skupiłem się na tym co widzę, Nie ruszałem się, byłem znów we śnie, ale nic nie widziałem. Na to też znałem wskazówki od dream walkera. Najpierw udawałem, że zdejmuję okulary. Potem zasłoniłem dłońmi oczy i je odsłoniłem. Przez chwilę coś widziałem. Potem zrobiłem to samo z dłońmi i już obraz wrócił. Nie był zbyt dobrej jakości więc zrobiłem ADA i się poprawił (momentalnie) Pamiętając moje wcześniejsze porażki, zacząłem powoli. Rozejrzałem się, trochę podotykałem otoczenia i robiłem TR-y. Jak już poczułem, że jestem mocno we śnie to zacząłem iść przed siebie. Niestety prymitywne pokusy zwyciężyły. Wchodząc do pokoju moich braci wyobraziłem sobie, że jest tam pewna kobieca postać. Wchodzę, patrzę, a ta siedzi na fotelu na środku pokoju. Tutaj niestety świadomość spadła.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
i tutaj LD mógłby się już skończyć, w bardzo głupi i prymitywny sposób ale nagle ŚWIADOMOŚĆ! Zatrzymałem się i mówię. “co ja robię w ogóle. Chcesz zmarnować LD na takie coś?” poszedłem na korytarz, potem na balkon i chciałem z niego wyskoczyć. Bardzo się bałem. Zrobiłem mnóstwo TR-ów potem spróbowałem polatać z rozbiegu na korytarzu. udało mi się to więc wziąłem rozbieg z korytarza i wybiegłem na balkon. Przed barierkami skoczyłem i… wszystko zaczęło znikać. Byłem na swoim łóżku, skupiłem się na obrazach w głowie i gdy poczułem, że jestem we śnie wstałem z łóżka. (nie wiem czy wtedy obudziłem się naprawdę czy to FA). Był dzień poszedłem na balkon rodziców (mamy dwa balkony) robiąc po drodze TR-y. Popatrzyłem się trochę na widoki i pomyślałem, że polecę do domu na przeciwko
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Chciałem już skakać, poczułem adrenalinę i obraz senny zaczął znikać. Nie spanikowałem jednak. zanim cały obraz zatopił się w bieli zacząłem robić ADA wtedy obraz wrócił. Robiłem ADA do momentu aż wszystko zrobiło się bardzo realne (niezbyt długo utrzymała się jakość full HD) Poleciałem w stronę domu (w moich snach potrafię latać tylko w taki sposób jaki zna mój mózg, czyli tak jak się lata elytrą z minecrafta. Nie mogę tak po prostu wznieść się w powietrze. Mogę za to skoczyć z wysokości. skierować się ku dołowi, a jak nabiorę rozpędu to skierować się ku górze i podlecieć na tyle na ile pozwoli mi siła pędu) Poleciałem w dół potem w górę, prawie zahaczyłem o płot, znalazłem się nad terenem domu i wtedy podjechał pode mnie duży czarny samochód, a w nim było 3 bardzo groźnie wyglądających typów. Pomyślałem, że mogą mnie wywalić z LD więc skręciłem w lewo w stronę łąki. Nagle podświadomośc w ciekawy sposób odebrała mi świadomość. Narrator powiedział: “Latali w czarnych i białych pelerynach” Nagle wokół mnie pojawiło się więcej osób latających w białych i czarnych kostiumach z pelerynami. W domyśle byłem jednym z nich. Lecieliśmy w tym samym kierunku. Narrator kontynuował: “Grabili i mordowali, a jedynym sposobem na ich pokonanie byli muszkieterowie (zaczęli się pod nami pojawiać) z rozgrzanymi do czerwoności mieczami. Wystarczy dotknąć nimi latające zmory, a ich skrzydła się roztopią” (Były z plastiku) Obracałem głowę na lewo i prawa i co każde odwrócenie widziałem więcej muszkieterów. W końcu zobaczyłem może z 3 metry pode mną jednego i bardzo się go przestraszyłem. Dałem się wciągnąć w fabułę. Muszkieterzy rzucali mieczami, a ja uciekałem. Sen zaczął topić się w bieli ale wtedy odzyskałem świadomość. Znów to chyba FA Leżałem w łóżku i się nie ruszałem. Po pewnym czasie znalazłem się w moim pokoju, ale tym razem wszystko widziałem. TR pozytywny. Była noc. Nie wiem czemu ale byłem nagi, pomyślałem, że wsm spk (lol). Poszedłem na balkon, robiłem TR-y. Nagle pojawiły mi się bokserki, a z boku nich telefon. Znów uznałem, że spoko. Pomyślałem o tym co chciałem robić w LD. Usiadłem na balkonie i zacząłem medytować. Ale bardzo szybko wstałem, bo sen zaczął znikać. Popatrzyłem w nim na zegar a tam trochę po południu. Patrzę na balkon, jest bardzo ciemno. Zaśmiałem się i wyskoczyłem przez balkon. Przez chwilę zastanawiałem się nad zdjęciem bokserek, ale uznałem, że telefon przyda się do tr-ów. upadłem na ziemię (chciałem polatać) Podszedł do mnie tata i brat (dawid). Zaczęli mi mówić, że to nie jest sen i że mi odwala. Nie słuchałem się ich. Dla pewności spojrzałem na telefon. trochę po 1:00, odwracam się, patrzę trochę po 3:00. skoczyłem więc ze schodków i zacząłem lecieć w stronę polanki na której wcześniej byli muszkieterzy. Nagle mnie tam tepnęło, był dzień byłem w ogromnej grupie projekcji, które odebrały mi świadomość.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dwóch chłopców śmiało się z innego i powiedzieli mu żeby wziął jakieś tabletki i zaczęli w niego nimi rzucać. Poszedł zapłakany w prawo pod górkę, a ja za nim. Doleciała do mnie jedna tabletka, wziąłem ją do ręki, a na niej napis: CPU HTML. Pomyślałem, hym… CPU może jak ją zjem to zwiększy mi się senna świadomość. No właśnie świadomość. “kurde znów te jebane NPC -----------”. Okazało się, że byłem w ogóle na jakimś rowerku. Wywaliłem go w cholerę i przypomniałem sobie sny INCESTUSA. Pomyślałem, że zrobię tak jak on i po kilku tr-ach położyłem się w powietrzu i zacząłem szybować by obserwować jak podświadomość generuje nowe tereny na podstawie starych. Widziałem jakieś lasy, rzeki (słabo to pamiętam). Wylądowałem na wysokiej górce. Było ciemno.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Poleciałem na jakąś górkę. Gdy na niej wylądowałem to się zakochałem. Pomijając fakt, że we śnie byłem pewien, że już mi się to miejsce śniło i że w tym śnie był piknik i pani dawała dużo alkoholu takiemu dzieciakowi, który był ze wsi z której ten alkohol pochodził. Przynajmniej tak mówił tej pani. Wylądowałem obok drzewa, które było na górce, która to była na tej górze. Pod górką były stoliki piknikowe, a przy nich dzieci. Widziałem tego chłopaka, któremu pani dawała alkohol w moim “poprzednim śnie” na wysokości tej górki była droga zmierzająca ku przepaści, a z lewej strony na początku ścieżki był duży ogród. ścieżka wychodziła z górki na której wylądowałem. Pomyślałem, że ten sen trwa już strasznie długo i bardzo cieszyłem się z błogich widoków z górki na jakiej wylądowałem. Podszedłem do stolików. Tam przyczepiła się do mnie moja młodsza siostra i jej koleżanka. Szybko pomyślałem o utracie świadomości. Pomyślałem wtedy, że poszukam jakiegoś narzędzia do pozbywania się NPC. (byłem już zły na to, że wszędzie się spawnią i mi odbierają świadomość). Pojawiłem się w jakiejś szopce, za mną na stole siedziały te dwie i coś do mnie gadały. Pomyślałem, że odwrócę się i za mną będzie jakiś magiczny przedmiot do usuwania projekcji sennych. Odwróciłem się a tam… MACZETA! XDDD Myślę sobie “no dobra…”, wziąłem ją do ręki, ale przypomniałem sobie, jak ktoś mówił, że morderstwo w świadomym śnie jest tak realne, że potem męczy cię wspomnienie o nim przez długi czas. Wtedy zorientowałem się, że mogę po prostu uciec od tych dwóch dziewczynek i tak też zrobiłem. Wyszedłem wyjściem z prawej strony szopy. Na szczęście one nie wyszły za mną. po mojej lewej stronie był ten chłopak. Właśnie pożegnał się z panią i poszedł do tego ogródka przy ścieżce. Wszedłem na nią i słyszałem jak krzyczy na niego mama bo okłamał tamtą panią. Pomyślałem (XD) i poszedłem ścieżką ku przepaści by dalej podziwiać widoki. Zatrzymałem się przy drzewku i pomyślałem o wyzwaniu miesiąca z I-sen czyli o wyjęciu jakiegoś przedmiotu z du*y. Co tu się rozpisywać. Szukałem, szukałem, nawet wizualizowałem sobie, że coś zaczynam czuć, jakiś przedmiot, ale i tak nic nie znalazłem. Trochę się dziwnie poczułem. Podszedłem do krawędzi i wykonałem kontrolnego TR-a z nosem przed skokiem. Skoczyłem, pode mną pojawił się śnieg, zrobiło się ciemniej. Leciałem nad wąwozem na dole, którego płynęła rzeka. Byłem zachwycony widokami. Zacząłem słyszeć agresywne krzyki i śmiałe deklaracje jakiegoś łysego patusa. Oderwał moją uwagę od widoków. Podleciałem do niego, klepnąłem go w łysinę i uciekłem. Bardzo się wkurzył i zaczął mnie gonić, ale byłem bardzo spokojny. Metodą nabierania tempa wzniosłem się wyżej nad rzekę i podziwiałem ją lecąc wzdłuż niej.
Co jakiś czas przypominają mi się momenty ze snu, które nie wiem kiedy się w nim wydarzyły. Napisałem, że sen trwał 1,5h jak dla mnie. wynika to z tego, że np; zlecenie z balkonu, polecenie na łąkę i pojawienie się w łóżku wraz z odzyskaniem świadomości, z ADA i TR-ami trwało z 10 minut, a to tylko urywek snu. Gdyby nie to jak dużo czytałem dzienników i gdyby nie to, że wyciągałem z nich wnioski to LD skończyłoby się na stworzeniu tamtej damskiej postaci. Wiec pamiętajcie dzieci UCZCIE SIĘ!
Uświadomienia-6
LD-1
FA-4
SNY O LD-4
LD-1
FA-4
SNY O LD-4





