22-01-2024, 14:27
Szedłem korytarzem szkolnym, aby za chwilę wyjść ze szkoły. Myślałem o tym, że po szkole wypożyczę jakąś książkę i posłucham muzyki. Nagle zaczepia mnie mała dziewczynka. Mówi, abym poszedł z nią się pobawić. Dodatkowo jej matka prosi, abym się zgodził. Pomyślałem, że mogę poświęcić godzinę na zabawę. Zgodziłem się. Wyszliśmy ze szkoły i przeszliśmy przez ulicę. Widziałem drzewa. Pobiegłem za dziewczynką. Weszliśmy do jakiejś budki. Tam byli już jej koledzy i koleżanki. Dziewczynka wskazywała zasuwkę od drzwi. Nie wiem o co chodziło. Potem powiedziała do jednego z jej kolegów o tym jak wybrała mnie do zabawy. Pokazała na jakąś metkę znajdującą się na moim plecaku. Nie wiem na czym polegała zabawa, ale pamiętam, że usiedliśmy w kółku i zrobiło się ciemno. Później znowu szedłem w szkole i niosłem wielki kij, który miał być przeznaczony na strzały do łuku. Widziałem matkę dziewczynki. Ktoś ponoć uderzył ją bananem. Myślałem, że to ja tym kijem ją dotknąłem, ale na szczęście nie. Dalej nie wiem co się działo.





