14-01-2024, 15:17
14.01.2024
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
byłem w moim domu z siostrą zosią i jej chłopakiem. chciałem zagrać z nim w szachy, ale zosia kazała nam iść na czyjś ślub. oboje nie chcieliśmy, jesteśmy "mili" więc poszliśmy. jednak w drodze (przy wejściu do piwnicy) zatrzymaliśmy się i zaczęliśmy grać w szachy w głowie. jakoś telepatycznie dogadaliśmy się co do tego jaki ruch wykonał kacper (imę chłopaka mojej siostry) był to ruch (d4) ja dałem (e5) (zdziwiłem się, że tak dobrze wychodzi mi wizualizacja) nawet nie mówiliśmy ruchów na głos po prostu figury przesuwały się na planszy w mojej głowie. on powiedział coś tam z czego wynikało, że nie chce zbijać tego pionowa. nastąpiły jakieś ruchy których nie pamiętam. wystawił w końcu wieżę. ja go tam jakoś gońcem atakowałem. miałem przewagę, a kacper to widział. jakoś znaleźliśmy się na weselu. siedziałem przy stole z Lotkiem (taki StandUp-er). na początku nie chciałem z nim siedzieć, ale strasznie mnie zaczął śmieszyć bo wylał przypadkiem na stół i siebie kilka razy tego samego szampana i bardzo się przy tym złościł. potem podszedłem do innego stołu i zacząłem opowiadać jakiejś ciemnej postaci o tym co się przed chwilą stało. pokazałem palcem na mój stół i lotka, który właśnie wycierał szampana. podczas wycierania go znów potrącił tą samą butelkę, oblewając wszystko szampanem. strasznie mnie to rozbawiło.
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
byłem w moim domu z siostrą zosią i jej chłopakiem. chciałem zagrać z nim w szachy, ale zosia kazała nam iść na czyjś ślub. oboje nie chcieliśmy, jesteśmy "mili" więc poszliśmy. jednak w drodze (przy wejściu do piwnicy) zatrzymaliśmy się i zaczęliśmy grać w szachy w głowie. jakoś telepatycznie dogadaliśmy się co do tego jaki ruch wykonał kacper (imę chłopaka mojej siostry) był to ruch (d4) ja dałem (e5) (zdziwiłem się, że tak dobrze wychodzi mi wizualizacja) nawet nie mówiliśmy ruchów na głos po prostu figury przesuwały się na planszy w mojej głowie. on powiedział coś tam z czego wynikało, że nie chce zbijać tego pionowa. nastąpiły jakieś ruchy których nie pamiętam. wystawił w końcu wieżę. ja go tam jakoś gońcem atakowałem. miałem przewagę, a kacper to widział. jakoś znaleźliśmy się na weselu. siedziałem przy stole z Lotkiem (taki StandUp-er). na początku nie chciałem z nim siedzieć, ale strasznie mnie zaczął śmieszyć bo wylał przypadkiem na stół i siebie kilka razy tego samego szampana i bardzo się przy tym złościł. potem podszedłem do innego stołu i zacząłem opowiadać jakiejś ciemnej postaci o tym co się przed chwilą stało. pokazałem palcem na mój stół i lotka, który właśnie wycierał szampana. podczas wycierania go znów potrącił tą samą butelkę, oblewając wszystko szampanem. strasznie mnie to rozbawiło.
Uświadomienia-6
LD-1
FA-4
SNY O LD-4
LD-1
FA-4
SNY O LD-4





