20-12-2023, 17:01
Byłem na takim jakby betonowym boisku. To było pomiędzy lasem a łąką. Chodziło tam wiele ludzi. Na jednej połowie tego boiska stały resztki jakichś dużych urządzeń. Wiedziałem, że wcześniej wywoływały wyładowania elektryczne i jakieś błyski. Te urządzenia były do kontroli umysłów. Poszliśmy za boisko do lasu i komuś mówiłem o tym co się tu zdarzyło, że poprzedni zarządcy tego miejsca i jacyś ludzie odeszli, gdzieś tam, a Indianie poszli na plażę. To była ogólnie taka wyspa. Ludzie pilnowali, aby nikt się nie wydostał na zewnątrz. Tam była rzeka albo jakiś strumyk. Zobaczyłem mały wir czy dziurę w wodzie. To był wylot prowadzący, gdzieś daleko. Nagle zachciało mi się uciekać stamtąd. Poszedłem na skraj łąki. Tam było ogrodzenie zbudowane z wielu równoległych płotów siatkowych. Zauważyło mnie kilka osób. Wszedłem na pierwszy płot i przeskakiwałem z jednego na drugi. Dużo było tych płotów - cała łąka. Gonili mnie. Przy końcu łąki zrobiła się noc. Chyba mnie zostawili, ale jednemu jednak bardzo się nie podobało, że opuszczam wyspę i wychodzę na wolność. Miał pistolet. Nie zdążył do mnie strzelić, bo zabrałem mu go, wystrzeliłem wszystkie naboje w powietrze i mu oddałem. Pobiegłem do bramy jakiegoś domu. Tam była też restauracja. Kelnerka rozdawała jedzenie. Chciałem prosić o coś do jedzenia, ale zauważyłem dziwną dziurkę w ziemi. Skądś wiedziałem, że jest to wylot prowadzący, gdzieś daleko, a pusta przestrzeń jest wypełniona nietoperzami. Jakoś udało mi się tam wejść i bardzo szybko przemieściłem się do drugiego końca czyli do tego małego wiru w rzece i wyskoczyłem na zewnątrz. Znowu byłem na tej niby wyspie. Przyszli jacyś inni ludzie jakby z serialu LOST. Powiedziałem im o tych urządzeniach i o tym, że już byliśmy w tym miejscu albo była to pozostałość po innej wersji tego miejsca. Poszliśmy do lasu i weszliśmy w tunel. Ten tunel był niski i trzeba było chodzić na czworakach. Zakręcał w różne strony i były schodki. Znalazłem pomidora i go rzuciłem za siebie. Zacząłem słyszeć jakiś dźwięk z oddali. Potem na drodze leżał drugi pomidor. Nie ruszałem go. Powoli mi się szło i inni pozostawili mnie w tyle. Oprócz mnie była tylko jedna osoba obok mnie. Zacząłem słyszeć muzykę. Podniosłem jakieś małe urządzenie. To był odtwarzacz mp3. Schowałem go do lewej kieszeni kurtki i się obudziłem.






