O toksycznej męskości i binarności płciowej
#4
@incestus 
Mega komentarz :) Swoją drogą fajnie przeczytać jakąś Twoją odpowiedź na forum po latach :D
Zgodzę się niemal ze wszystkim, poza jedną, ale i bardzo istotną kwestią, przynajmniej dla nas jako indywiduum (nie systemowo). Nie byłbym taki pewien, że człowiek nad pewnymi kwestiami nie powinien się zastanawiać intensywnie, bo je "zepsuje". Widzę w tym myśleniu Twoją kontynuację znanej mi już dobrze Twojej filozofii "nie grzeb w tym za bardzo". Miałeś tak np. jeśli chodzi o medytację, wgląd w siebie, duchowość. Ja nie do końca, dlatego dzisiaj mamy trochę myślenie o tym wszystkim. Ja starałem się szukać ludzi mądrzejszych od siebie i patrzeć (na tyle ofc ile jestem w stanie to ocenić ze swojej perspektywy) w jakim miejscu są. Sprawa się staje o tyle zabawna, że im dalej w las tym zaufanie, czy takie zrozumienie, że nie rozkminisz do końca jak to działa, czy nie przewidzisz kierunku, staje się ważniejsze, bo jest w pewnym sensie mniej kontroli.
Jeszcze taka jedna myśl ode mnie. CO sprawia, że drążymy (niektórzy przynajmniej)? Często mimo lęku, z ciekawości? Wiemy przecież (w sensie ja czy ty :P), że to nie "ja". "Ja" nie ma i nigdy nie było. Czy więc filozofia, wychodzącą z założenia, że "ja" może być mądrzejsze od całości umysłu samego w sobie, rozkminić, przewidzieć proces drążenia, nie jest wciąż naiwną wiarą w "ja"? :D
Trochę jak Ci ateiści co myślą, że człowiek jest szczytowym produktem ewolucji i patrzą na wszystko z góry. Czy jakoś tak. Pisałeś o tym kiedyś na forum :P

EDIT: Po głębszej refleksji, nie zgodziłbym się jeszcze z niektórymi rzeczami, ale to już takie niuanse.
let's worship cats
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
RE: O toksycznej męskości i binarności płciowej - przez Fallen Leaf - 12-11-2023, 16:13

Skocz do:

UA-88656808-1