O toksycznej męskości i binarności płciowej
#3
Ja jestem coraz bardziej sceptyczny do nowożytnego pojmowania płci. Myślę sobie czasem, że te tematy nie bez powodu były wcześniej naznaczone kulturowym tabu. Najwyraźniej są takie rzeczy, nad którymi człowiek nie powinien się zastanawiać tak intensywnie, bo je zepsuje :)

Według mnie człowiek jest z natury panseksualny, a ukierunkowanie jego seksualności na płeć wynika z pewnych subtelnych mechanizmów biologicznych oraz kulturowych. Biologiczna napędowość libido i różnice cech płciowych nie są gwarantem jednokierunkowych potrzeb seksualnych. Zachowania seksualne są poza tym w znaczącej mierze napędzane przez tą grę społeczną w męskość i kobiecość. Zgadzam się z autorem bloga, że tylko strona męska ma swój toksyczny odpowiednik, przynajmniej dopóki mowa o toksyczności pochodnej do samej rywalizacji. Jednocześnie uważam, że dążenie to wyeliminowania koncepcji męskości i spłaszczenie tożsamości kulturowej płciowości do niebinarności - jest pomysłem histerycznym. Autor brnie w swojej tezie, że to gra, której zasady ustalają wyłącznie mężczyźni. Bzdura, zwycięstwa w ich grze od zawsze zależne były od kobiecego punktu widzenia. Problem zrobił się inny - ten toksyczny groteskowy model męskości jest po prostu przestarzały, i to co teraz widzimy w wypowiedziach ruchów feministycznych, w piętnowaniu toksycznych męskich zachowań na co dzień, w artykułach takich jak ten - kultura zaczyna wpływać na model, żeby go przetransformować i zaktualizować do nowożytności. I tak - przyszły model męskości nie będzie opierał się na sile i wytrwałości, a może bardziej na dojrzałym krytycyzmie, odwadze, pasji itp. I ten model będzie dążył do takiej formy, w której będzie on pobudzał uczucia kobiet, a nie mężczyzn, bo tak to ma działać... Niemniej w męskości  zawsze będzie element rywalizacji i zawsze każdy facet będzie na jakimś etapie życia przeżywał refleksję, czy jest odpowiednio męski. To minimalny koszt tego kulturowego tańca.

Natomiast spłaszczanie seksualności do panseksulaności, biseksualności lub niebinarności, w ostatecznej formie po prostu zredukuje zachowania seksualne jako takie. Na dzisiejszym poziomie rozwoju tak naprawdę ludzkość na to stać, populacja się utrzyma bez problemu. Ale czy to jest przyszłość, której koniecznie potrzebujemy, tak bardzo boli nas presja oczekiwań co do płci ? 

Jeżeli chodzi z kolei o transpłciowość, to jestem zdania, że powinno się skupić wyłącznie na preferencji seksualnej a nie na niejasnym wewnętrznym poczuciu i rozumieniu własnej płci. Swojego czasu opiniowałem osoby do tranzycji i dziwiło mnie jak niezwykle popularne są zmiany płci bez zmiany preferencji tzn, chcę zostać kobietą, ale będę lezbijką. Płeć to nie rasa, żeby była wizualnym wariantem normy, płeć ma wymiar praktyczny, stricte seksualny. Taka sytuacja jak przytoczona jest więc dla mnie tylko dowodem na skrzywione pojmowanie swojej płciowości, albo właśnie nadmierną fiksację na kulturowe pojęcie płci, mylenie płci z męsko-żeńską rolą kulturową.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
RE: O toksycznej męskości i binarności płciowej - przez incestus - 12-11-2023, 10:52

Skocz do:

UA-88656808-1