29-09-2023, 12:51
Ćwiczyłem z dwoma kolegami gimnastykę na ulicy. Przewróciliśmy się na skraj lasu. Powiedziałem, że tam są mrówki i wstaliśmy z ziemi. Ten las wyglądał jakoś dziwnie sztuczny. Wszędzie walały się zielone materace. Powiedziałem, abyśmy tam dalej poszli i poszliśmy. Tam był tunel. Weszliśmy do niego. Rosła tam mała wierzba, która mnie uderzyła gałęzią w plecy. Wyszliśmy z tego tunelu jakimiś małymi drzwiczkami jak dla krasnoludków. Okazało się, że znaleźliśmy się w Niemczech. Powiedziałem w stronę drzwiczek, że tam jest Polska. Poszliśmy korytarzem galerii handlowej czy czegoś takiego. Skądś wzięli się rodzice i siostra. Kolega zniknął. Nie za bardzo dobrze mi się szło. Powiedziałem do siostry, że tutaj się nie mówi (aby nas nikt nie zauważył?). Jakaś pani nadepnęła mnie z tyłu. Ktoś inny mnie uderzył kolanem w plecy. Wyszedłem na zewnątrz. Rodzice i siostra zniknęli. Widziałem jakąś panią, która chyba z kimś rozmawiała przez telefon. Chciałem do niej podejść, ale nie mogłem. Szedłem jakoś bardzo powoli. Były dalej jeszcze dwie osoby, kobieta z mężczyzną. Oni czy ktoś inny mnie zauważył i zaczął gonić. Uciekałem razem z kolegą. On był ubrany jak Superman i biegł szybciej ode mnie. Drzwi ogrodzenia były zamknięte na górną zasuwkę. Otworzyłem je i przeszedłem. Kolega zatrzymał się na rogu chodnika. Dał mi jakiś długi karabin i pobiegł dalej. Ja zacząłem strzelać do tego zombie, który mnie gonił, ale nic to nie dawało. Wyrzuciłem broń i pobiegłem. Wbiegłem do jakiegoś domku czy magazynu. Kolega wszedł do takiej malutkiej otwartej windy i zniknął w dole. Zatrzymałem się i też wszedłem na tą niby windę. Ta jednak nie działała już. Przybiegł zombie i ugryzł mnie w rękę. Złapałem go i wyrzuciłem przez zbite okno na dół. Pobiegłem do schodków prowadzących do podziemi. Były tam jakieś dzieci.
W następnej serii snów obudziłem się w łóżku. Nagle kołdra uniosła się w powietrzu. Wtedy wstałem z łóżka i poszedłem do pokoju rodziców. Miauczeniem jak kot obudziłem mamę. Znowu obudziłem się w łóżku i wstałem. Tak samo jak poprzednio obudziłem siostrę w jej pokoju. Potem znowu obudziłem się w łóżku i wstałem. Na biurku stała choinka. Tym razem podszedłem do okna i odsłoniłem rolety. Na zewnątrz było jasno. Próbowałem przecisnąć rękę przez szybę. Udało się tylko trochę, więc po prostu otworzyłem okno i wyskoczyłem. Na trawniku było pełno wody, aż do kolan. Jakoś płynąłem stojąc na nogach. Wyszedłem z trawnika i poszedłem na lewą stronę i skręciłem drugi raz też w lewą stronę. Uliczką szło dwóch zielonych kosmitów. Poszliśmy razem na parking przed lasem. Tam stał ich pojazd kosmiczny. Otworzyli jakąś klapę i stanąłem na niej. Polecieliśmy. Za dużo nie widziałem, bo zrobiło się szaro. Obudziłem się w łóżku. Wyskoczyłem przez okno. Znowu było dużo wody jak rzeka. Popłynąłem przed siebie.
W następnej serii snów obudziłem się w łóżku. Nagle kołdra uniosła się w powietrzu. Wtedy wstałem z łóżka i poszedłem do pokoju rodziców. Miauczeniem jak kot obudziłem mamę. Znowu obudziłem się w łóżku i wstałem. Tak samo jak poprzednio obudziłem siostrę w jej pokoju. Potem znowu obudziłem się w łóżku i wstałem. Na biurku stała choinka. Tym razem podszedłem do okna i odsłoniłem rolety. Na zewnątrz było jasno. Próbowałem przecisnąć rękę przez szybę. Udało się tylko trochę, więc po prostu otworzyłem okno i wyskoczyłem. Na trawniku było pełno wody, aż do kolan. Jakoś płynąłem stojąc na nogach. Wyszedłem z trawnika i poszedłem na lewą stronę i skręciłem drugi raz też w lewą stronę. Uliczką szło dwóch zielonych kosmitów. Poszliśmy razem na parking przed lasem. Tam stał ich pojazd kosmiczny. Otworzyli jakąś klapę i stanąłem na niej. Polecieliśmy. Za dużo nie widziałem, bo zrobiło się szaro. Obudziłem się w łóżku. Wyskoczyłem przez okno. Znowu było dużo wody jak rzeka. Popłynąłem przed siebie.





