10-09-2023, 16:23
W jakiś sposób znalazłem się na Księżycu. Trafiłem do jakichś biur. Widziałem zarządcę czy dyrektora tych biur. Został oszukany. Coś przyleciało prostokątnego za matową szybę. Miało świecące dwa kółka jak oczy. Komunikowało się z tym dyrektorem światłami (?). Do tego czasu byłem tylko obserwatorem, ale teraz trzeba było uciekać, aby nikt mnie nie zobaczył. Został przywołany ochroniarz i szedł w moją stronę, ale nie zatrzymał mnie. Wybiegłem z korytarza do jakiegoś większego pomieszczenia. Tam były ruchome schody prowadzące na prawą stronę. Było dużo ludzi. Wszedłem na nie i szedłem po nich na górę. Powiedziałem sobie, że teraz jestem w pierwszej osobie. Stawiając stopy miałem dziwne uczucie (elektryczne?). Wyszedłem ze schodów. Trafiłem do dziwnej szkoły. Czuć było taki niepokój. Wiedziałem, że nauczyciele to były potwory przebrane za ludzi. Uczniowie tej szkoły o tym jednak nie wiedzieli. Większość uczniów przebywając tutaj miało jakieś moce. Sprawdziłem to. Przesunąłem jakąś kostkę znajdującą się pod kaloryferem za pomocą telekinezy. Szedłem dalej tym korytarzem. Z klasy wyszła nauczycielka. Dziwnie wyglądała. Wiedziałem oczywiście, że to potwór. Przestraszyłem się i pobiegłem dalej. Zszedłem schodami. Widziałem jak jakiś chłopak ciągnie dziewczynę. Powiedziałem jej, że jestem z równoległej rzeczywistości, z innego świata. Ktoś mnie wtedy złapał za rękę. Wystraszyłem się tak, aż odskoczyłem. Ten ktoś był zakapturzony. Z rękawów wystawały jaszczurze ręce. Udawałem, że nic nie zauważyłem, przeprosiłem tylko i poszedłem dalej. Oparłem się o ścianę żeby odpocząć. Wtedy złapała mnie za lewą rękę jakaś dziewczyna. Sen się chyba skończył albo przeskoczył jakoś. Dalej szedłem, tym razem podziemnym, korytarzem, który się rozwidlał. Po lewej stronie były szatnie od wf-u, a po prawej studio nagraniowe. Widziałem nad drzwiami dziwne napisy będące nazwami zespołów muzycznych.





