26-08-2023, 20:40
Chciałem się podzielić swoją niedawną obserwacją. Chodzi o pewien nawyk myślenia, czy schemat, który potrafi w ogromnym stopniu sabotować medytację. Zarówno formalną jak i nieformalną. A sam w sobie jest bardzo absurdalny. Może też ktoś u siebie taki schemat widzi i te wskazówki mu pomogą.
Mianowicie w trakcie praktyki mogą pojawić się myśli kręcące się w okół rozluźnienia. Po prostu intelektualnie kombinujemy, jak skutecznie się rozluźnić. Czy to z chęci zmniejszenia cierpienia, czy to ze świadomości, że pewien stopień rozluźnienia jest potrzebny do precyzyjnej obserwacji umysłu.
Czemu to absurdalne?
Bo w momencie kiedy pojawiają się takie myśli, nie ma w doświadczeniu większego napięcia niż ta właśnie myśl. Żadnego bardziej centralnego. Łatwiejszego do zauważenia i ważniejszego dla naszej praktyki.
Jest to wręcz zabawne, bo gdyby się tak zastanowić, to umysł/ciało/świadomość/whatever, idzie nam na rękę
Nie musisz wyszukiwać napięć. Kombinować jak się rozluźnić. Zastanawiać się nad niczym. To ta właśnie myśl, której celem zdaje się pomoc w rozluźnieniu, jest ekspresją lub wręcz wyzwoleniem napięcia. Gdy potraktujesz ją osobiście i uznasz za zasadną - wygenerujesz więcej napięcia. Ale gdy rozpoznasz ją jako nieosobowy proces - myśl wyzwoli się a rozluźnienie pogłębi. Z każdą kolejną wyzwoloną myślą, rozluźniasz kolejną dawkę napięcia.
Na pewno słyszałeś/aś przekazy w stylu "po prostu odpuść", "nie jesteś swoimi myślami", "zaufaj". Zamiast wspomagać się kolejnymi koncepcjami proponuję spojrzeć na to wszystko od innej strony - myśli są Twoimi sprzymierzeńcami. Wystarczy nie brać ich osobiście i pozwalać się prowadzić ku większemu spokoju i mądrości.
Polecam stronę Laboratorium Szczęścia. Wskazówki z tej strony, a szczególnie wałkowane 6 kroków (które z początku nie były dla mnie przekonujące
) pomogło mi to zrozumieć. Gorąco polecam nauki autora strony
Mianowicie w trakcie praktyki mogą pojawić się myśli kręcące się w okół rozluźnienia. Po prostu intelektualnie kombinujemy, jak skutecznie się rozluźnić. Czy to z chęci zmniejszenia cierpienia, czy to ze świadomości, że pewien stopień rozluźnienia jest potrzebny do precyzyjnej obserwacji umysłu.
Czemu to absurdalne?
Bo w momencie kiedy pojawiają się takie myśli, nie ma w doświadczeniu większego napięcia niż ta właśnie myśl. Żadnego bardziej centralnego. Łatwiejszego do zauważenia i ważniejszego dla naszej praktyki.
Jest to wręcz zabawne, bo gdyby się tak zastanowić, to umysł/ciało/świadomość/whatever, idzie nam na rękę

Nie musisz wyszukiwać napięć. Kombinować jak się rozluźnić. Zastanawiać się nad niczym. To ta właśnie myśl, której celem zdaje się pomoc w rozluźnieniu, jest ekspresją lub wręcz wyzwoleniem napięcia. Gdy potraktujesz ją osobiście i uznasz za zasadną - wygenerujesz więcej napięcia. Ale gdy rozpoznasz ją jako nieosobowy proces - myśl wyzwoli się a rozluźnienie pogłębi. Z każdą kolejną wyzwoloną myślą, rozluźniasz kolejną dawkę napięcia.
Na pewno słyszałeś/aś przekazy w stylu "po prostu odpuść", "nie jesteś swoimi myślami", "zaufaj". Zamiast wspomagać się kolejnymi koncepcjami proponuję spojrzeć na to wszystko od innej strony - myśli są Twoimi sprzymierzeńcami. Wystarczy nie brać ich osobiście i pozwalać się prowadzić ku większemu spokoju i mądrości.
Polecam stronę Laboratorium Szczęścia. Wskazówki z tej strony, a szczególnie wałkowane 6 kroków (które z początku nie były dla mnie przekonujące
) pomogło mi to zrozumieć. Gorąco polecam nauki autora strony
let's worship cats





