20-05-2023, 16:39
Czujnik bezruchu
Praca w biurze powoduje dyskomfort
Za dużo w nim bodźców i myślenia
Lecz mam prosty sposób na to,
By uwolnić się od przeciążenia.
Potrzebuję zrobić sobie przerwę
Udaję się więc do ubikacji
Siadam na sedesowej muszli,
Przystępuję do kontemplacji.
Trudna jest to sztuka
Lecz leży w zasięgu możliwości,
Wymaga wielkiego opanowania
Kształtuje cnotę cierpliwości.
Mija sekunda za sekundą,
Oddech za oddechem płynie,
Trwam w bezruchu nieustępliwie,
Z tego moja osoba słynie.
Jeszcze moment, jeszcze sekundkę,
Jeszcze trochę wytrzymać muszę
Już niedaleko, jeszcze chwila
I ulga ogarnie moją duszę.
I w końcu nagle zapada ciemność,
I cichnie buczące urządzenie.
Nastaje wówczas pokój
Przekraczający wszelkie zrozumienie.
Wszystko znikło, lecz pozostałam przytomna,
Rozkoszuję się mroczną nicością.
Zmysły zostały przekroczone,
Oszukałam je swoją wytrwałością.
Zatrzymał się toaletowy wentylator
Wygasła aktywność umysłowa.
Czerń zalała malutką przestrzeń
Dając stan niewyrażalny w słowach.
Wolna od wszelkich zjawisk
Spoczywam w bezforemnym skupieniu.
Trwam w nieskalanym, czystym Bycie
Zatopiona w swoistym świata zapomnieniu.
Lecz wtem ktoś szarpie za klamkę
Wyrywając mnie z transu mego.
Zmącony został mój spokój,
Nie wiem, jak, po co i dlaczego.
Inna osoba kabiny się domaga,
Chcąc zaspokoić potrzeby pęcherza i odbytu,
Uderza we mnie bolesna prawda:
To zły czas i miejsce do kontemplacji bytu.
Niedwoistość jest mym uzależnieniem
Co jakiś czas muszę zażyć kolejną dawkę.
Boże, zrobiłeś ze mnie ćpuna,
A moje ciało traktujesz jak zabawkę.
W Jaźni wolno mi pogrążać się tylko
Wąchając kible zaszczane.
Następnym razem pójdę gdzie indziej,
Wybiorę piętro mniej uczęszczane.
Zostawcie mnie pogrążoną w sobie,
Idźcie precz od mojego ustępu.
Chcę go mieć tylko dla siebie.
Nigdy nie zrobię w tej dziedzinie postępu.
Praca w biurze powoduje dyskomfort
Za dużo w nim bodźców i myślenia
Lecz mam prosty sposób na to,
By uwolnić się od przeciążenia.
Potrzebuję zrobić sobie przerwę
Udaję się więc do ubikacji
Siadam na sedesowej muszli,
Przystępuję do kontemplacji.
Trudna jest to sztuka
Lecz leży w zasięgu możliwości,
Wymaga wielkiego opanowania
Kształtuje cnotę cierpliwości.
Mija sekunda za sekundą,
Oddech za oddechem płynie,
Trwam w bezruchu nieustępliwie,
Z tego moja osoba słynie.
Jeszcze moment, jeszcze sekundkę,
Jeszcze trochę wytrzymać muszę
Już niedaleko, jeszcze chwila
I ulga ogarnie moją duszę.
I w końcu nagle zapada ciemność,
I cichnie buczące urządzenie.
Nastaje wówczas pokój
Przekraczający wszelkie zrozumienie.
Wszystko znikło, lecz pozostałam przytomna,
Rozkoszuję się mroczną nicością.
Zmysły zostały przekroczone,
Oszukałam je swoją wytrwałością.
Zatrzymał się toaletowy wentylator
Wygasła aktywność umysłowa.
Czerń zalała malutką przestrzeń
Dając stan niewyrażalny w słowach.
Wolna od wszelkich zjawisk
Spoczywam w bezforemnym skupieniu.
Trwam w nieskalanym, czystym Bycie
Zatopiona w swoistym świata zapomnieniu.
Lecz wtem ktoś szarpie za klamkę
Wyrywając mnie z transu mego.
Zmącony został mój spokój,
Nie wiem, jak, po co i dlaczego.
Inna osoba kabiny się domaga,
Chcąc zaspokoić potrzeby pęcherza i odbytu,
Uderza we mnie bolesna prawda:
To zły czas i miejsce do kontemplacji bytu.
Niedwoistość jest mym uzależnieniem
Co jakiś czas muszę zażyć kolejną dawkę.
Boże, zrobiłeś ze mnie ćpuna,
A moje ciało traktujesz jak zabawkę.
W Jaźni wolno mi pogrążać się tylko
Wąchając kible zaszczane.
Następnym razem pójdę gdzie indziej,
Wybiorę piętro mniej uczęszczane.
Zostawcie mnie pogrążoną w sobie,
Idźcie precz od mojego ustępu.
Chcę go mieć tylko dla siebie.
Nigdy nie zrobię w tej dziedzinie postępu.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





