23-03-2023, 23:16
23.03.2023
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Dzisiaj zapamiętałem trzy, tak długie sny, że aż strach je zapisywać.
Sen 1:
Byłem w domu babci i zaraz miałem iść, po raz pierwszy do nowej szkoły. Miał ze mną iść mój kolega Michał. Poszliśmy do szkoły. Korytarze były pełne ludzi. Michał gadał z jakąś dziewczyną, potem gdzieś z nią poszedł, a ja przez ten czas szukałem butów. Michał wrócił i powiedział:
-Ale nie powiesz nikomu o Amelce?
-No ja przecież nikomu nie mówię takich rzeczy.
-To dobrze, nie mów nikomu.
Po tym poszedł za (jak się okazało) Amelką. W tym czasie założyłem buty, (wziąłem jednego buta z cudzej pary, bo były podobne do moich, a ja nie mogłem znaleźć drugiego) Poszedłem korytarzem w stronę drzwi. Po drodze zdjąłem tego buta i kopałem go co kilka kroków. Dokopałem go do drzwi wejściowych, obok których była półeczka, na której usiadłem i zacząłem zakładać drugiego buta (który się jakoś pojawił) Zobaczyłem chłopaka, który wiązał buta, takiego samego, jakiego komuś ukradłem. Po jego minie wywnioskowałem, że coś zgubił więc dałem mu tego buta, którego komuś ukradłem. Bardzo się ucieszył i zaczął mi mówić, że jestem naprawdę dobrym człowiekiem. Zrobiło mi się głupio, więc wytłumaczyłem mu wszystko, ale on dalej się uśmiechał i mówił, że jestem bardzo dobrym człowiekiem i że dziękuje mi bardzo. Wyszedłem ze szkoły i szedłem wzdłuż bardzo ładnej rzeki. Na jej drugiej stronie były wysokie, jasne drzewa, na których skupiałem moją uwagę bo przypomniała mi się ADA. Tak w skupieniu dotarłem na plac szkolny mojej podstawówki. Nie wiadomo kiedy pojawiła mi się w rękach smycz, a na jej końcu mój piesek. miałem problem z przeprowadzeniem go przez ten plac, bo wszędzie na nim stały dzieci i rzucały sobie piłki. Dzieci stały na przeciwko siebie w parach. Poszedłem za dzieci stojące po lewej stronie od wejścia i przeszedłem na sam koniec boiska, na którym stały. Zobaczyłem, że nie da się wyjść wyjściem z prawej strony bo droga do niego jest zabłocona, a przy wyjściu z lewej strony stał taki nauczyciel, którego nie lubię i bałem się, że nie pozwoli mi przejść, a poza tym tamto wejście nie zawsze jest otwarte. Zawróciłem się i po drodze dostałem piłką w ramie. Chciałem wejść na ścieżkę, która prowadzi do wyjścia po lewej stronie, chciałem na nią wejść, bo ona nie była zabłocona. Wejście na nią było bardzo strome. Pomyślałem, że na nią wskoczę, a pieska wciągnę na smyczy, ale kiedy do niej podszedłem wejście na nią stało się ogromną pionową ścianą z ziemi. Zawróciłem się więc i pomyślałem "dupcyć tego nauczyciela" i poszedłem do wejścia po lewej stronie. Po drodze pomyślałem "jak się tu znalazłem?" i przypomniałem sobie całą drogę, jaką przebyłem (XDDD). Stanąłem i zacząłem przyglądać się chłopcom grającym w piłkę. Jakiś chłopak właśnie strzelał, w czasie strzału przyjął bardzo dziwną pozycję. Zdziwiło mnie to, ale potem zobaczyłem, że jego twarz jest pomalowana sprayem na srebrono i zobaczyłem jak się drze bo udało mu się strzelić gola. Wtedy pomyślałem, że to jednak normalne (znowu się nie udało). Zacząłem znów iść i dla pewności zrobiłem tr z nosem, wynik był pozytywny, wtedy pomyślałem, że może źle zatkałem nos, zatkałem więc go lepiej i wtedy nie mogłem już oddychać (jakim cudem?) jednak dla ostatecznej pewności spróbowałem włożyć palec w dłoń i mi się nie udało (znów pudło). Poszedłem do wyjścia i zobaczyłem jakąś panią, z taśmą w rękach, powiedziała, że mam szczęście bo właśnie zamyka. (bramę taśmą XD) Przeszedłem przez bramę i znalazłem się w dziwnym pomieszczeniu, było z niego jedno wyjście. Przeszedłem przez nie i znalazłem się w drugim, malutkim pomieszczeniu, którego drzwi były częściowo zaklejone taśmą. Pani, która je zaklejała spojrzała się na mnie z wrogością, a ja szybko wyszedłem z tego czegoś. Poszedłem chwilkę (w stronę więzienia) i zrozumiałem, że już od bardzo dawna nie jestem w szkole i nie mogę się spóźnić. zobaczyłem autobus (który jechał od lubelskiej) Odwróciłem się w lewo (w stronę ullicy na której jest społem i żapka) i zacząłem biec. Biegłem po jakiś robotach drogowych i w pewnym momencie zorientowałem się, że jestem bardzo wysoko, zacząłem schodzić i słyszałem jakiegoś robotnika, który był zły, że chodzę po robotach drogowych, ale szybko drugi robotnik powiedział mu żeby dał dziecku biec, bo spóźni się na autobus. Ulżyło mi, zszedłem na ziemię i dalej biegłem przed siebie. Kiedy byłem już prawie na przystanku zaczepiła mnie grupka facetów. Jeden z nich zapytał:
-Czy miłujesz swojego ojca?
-Tak
-Ale czy naprawdę go miłujesz?
-Tak, miłuję swojego ojca całym swoim sercem w dzień i w nocy
Wtedy oni zaczęli się śmiać, nagle przyszła żona jednego z nich (tego co zadał to pytanie) i z nadludzką siłą zabrała go za ucho do kuchni. Powiedziałem coś śmiesznego, że można by zabierać wściekłe żony na walki mma, a oni też poweidzieli coś śmiesznego, w stylu, że gorzej jak podczas walki wkurzy się na ciebie. Wtedy przyjechał autobus, wszedłem na górę gruzu (to był przystanek w tym śnie) i wtedy uświadomiłem sobie, że nie mam plecaka, w którym jest legitymacja i bilet. Autobus odjechał, a ja zrozpaczony pomyślałem, że ja przecież od kilku dni nie chodzę do szkoły i nie wiem czy nie ubzdurałem sobie tego, że dzisiaj w niej byłem.
Sen 2:
Ktoś coś zrobił i zabrała go policja. Inny ktoś zobaczył to i powiedział do mnie: "tak się jeździ" po czym wziął mnie do samochodu i zaczął jechać po torach wymijając tramwaje. Bałem się, że i nas złapie policja. Dojechaliśmy do jakiegoś peronu i siedzieliśmy tam, bo moja siostra nie pozwalała nam odjechać. Bawiłem się np biegnąc przez tory od jedneg peronu do drugiego. W końcu wszedłem jakoś pod tory i zacząłem grać muzykę na prętach. Na chwilę przetałem, ale szybko zacząłem od nowa, bo wszystkim się spodobało i chcieli słuchać tego dalej. Melodia była tak ładna, że moja siostra zgodziła się na powrót do domu. Wszyscy się ucieszyli. Wsiedliśmy do samochodu i zaczęliśmy jechać. Po pewnym czasie jazdy rozpoznałem okolice (revia) i poprosiłem o zatrzymanie się, moja siostra była zła, ale się zgodziła, kierowca staną w miejscu, a ja zacząłem się zbierać. Jednak osoba siedząca za kierownicą była jakaś pobudzona i przez to, że zbyt długo zbierałem swoje rzeczy, odjechała. Po pewnym czasie zobaczyłem, że jestem pod swoim blokiem. Zatrzymaliśmy się i wysiadłem. Zobaczyłem, że przypadkiem zabrałem z samochodu żaglówkę która należała do kierowcy. Poszedłem więc do jakiegoś domu (po drugiej stronie ulicy) i tam, rozmawiając z jakąś kobietą czekałem na jego przyjazd. Miałem w ręce żaglówkę i obserwowałem jak jej żagle pompują się pod wpływem wiatru, który wiejąc na nie, wtłacza powietrze między warstwy foli, z których są one zrobione.
Sen 3:
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Dzisiaj zapamiętałem trzy, tak długie sny, że aż strach je zapisywać.
Sen 1:
Byłem w domu babci i zaraz miałem iść, po raz pierwszy do nowej szkoły. Miał ze mną iść mój kolega Michał. Poszliśmy do szkoły. Korytarze były pełne ludzi. Michał gadał z jakąś dziewczyną, potem gdzieś z nią poszedł, a ja przez ten czas szukałem butów. Michał wrócił i powiedział:
-Ale nie powiesz nikomu o Amelce?
-No ja przecież nikomu nie mówię takich rzeczy.
-To dobrze, nie mów nikomu.
Po tym poszedł za (jak się okazało) Amelką. W tym czasie założyłem buty, (wziąłem jednego buta z cudzej pary, bo były podobne do moich, a ja nie mogłem znaleźć drugiego) Poszedłem korytarzem w stronę drzwi. Po drodze zdjąłem tego buta i kopałem go co kilka kroków. Dokopałem go do drzwi wejściowych, obok których była półeczka, na której usiadłem i zacząłem zakładać drugiego buta (który się jakoś pojawił) Zobaczyłem chłopaka, który wiązał buta, takiego samego, jakiego komuś ukradłem. Po jego minie wywnioskowałem, że coś zgubił więc dałem mu tego buta, którego komuś ukradłem. Bardzo się ucieszył i zaczął mi mówić, że jestem naprawdę dobrym człowiekiem. Zrobiło mi się głupio, więc wytłumaczyłem mu wszystko, ale on dalej się uśmiechał i mówił, że jestem bardzo dobrym człowiekiem i że dziękuje mi bardzo. Wyszedłem ze szkoły i szedłem wzdłuż bardzo ładnej rzeki. Na jej drugiej stronie były wysokie, jasne drzewa, na których skupiałem moją uwagę bo przypomniała mi się ADA. Tak w skupieniu dotarłem na plac szkolny mojej podstawówki. Nie wiadomo kiedy pojawiła mi się w rękach smycz, a na jej końcu mój piesek. miałem problem z przeprowadzeniem go przez ten plac, bo wszędzie na nim stały dzieci i rzucały sobie piłki. Dzieci stały na przeciwko siebie w parach. Poszedłem za dzieci stojące po lewej stronie od wejścia i przeszedłem na sam koniec boiska, na którym stały. Zobaczyłem, że nie da się wyjść wyjściem z prawej strony bo droga do niego jest zabłocona, a przy wyjściu z lewej strony stał taki nauczyciel, którego nie lubię i bałem się, że nie pozwoli mi przejść, a poza tym tamto wejście nie zawsze jest otwarte. Zawróciłem się i po drodze dostałem piłką w ramie. Chciałem wejść na ścieżkę, która prowadzi do wyjścia po lewej stronie, chciałem na nią wejść, bo ona nie była zabłocona. Wejście na nią było bardzo strome. Pomyślałem, że na nią wskoczę, a pieska wciągnę na smyczy, ale kiedy do niej podszedłem wejście na nią stało się ogromną pionową ścianą z ziemi. Zawróciłem się więc i pomyślałem "dupcyć tego nauczyciela" i poszedłem do wejścia po lewej stronie. Po drodze pomyślałem "jak się tu znalazłem?" i przypomniałem sobie całą drogę, jaką przebyłem (XDDD). Stanąłem i zacząłem przyglądać się chłopcom grającym w piłkę. Jakiś chłopak właśnie strzelał, w czasie strzału przyjął bardzo dziwną pozycję. Zdziwiło mnie to, ale potem zobaczyłem, że jego twarz jest pomalowana sprayem na srebrono i zobaczyłem jak się drze bo udało mu się strzelić gola. Wtedy pomyślałem, że to jednak normalne (znowu się nie udało). Zacząłem znów iść i dla pewności zrobiłem tr z nosem, wynik był pozytywny, wtedy pomyślałem, że może źle zatkałem nos, zatkałem więc go lepiej i wtedy nie mogłem już oddychać (jakim cudem?) jednak dla ostatecznej pewności spróbowałem włożyć palec w dłoń i mi się nie udało (znów pudło). Poszedłem do wyjścia i zobaczyłem jakąś panią, z taśmą w rękach, powiedziała, że mam szczęście bo właśnie zamyka. (bramę taśmą XD) Przeszedłem przez bramę i znalazłem się w dziwnym pomieszczeniu, było z niego jedno wyjście. Przeszedłem przez nie i znalazłem się w drugim, malutkim pomieszczeniu, którego drzwi były częściowo zaklejone taśmą. Pani, która je zaklejała spojrzała się na mnie z wrogością, a ja szybko wyszedłem z tego czegoś. Poszedłem chwilkę (w stronę więzienia) i zrozumiałem, że już od bardzo dawna nie jestem w szkole i nie mogę się spóźnić. zobaczyłem autobus (który jechał od lubelskiej) Odwróciłem się w lewo (w stronę ullicy na której jest społem i żapka) i zacząłem biec. Biegłem po jakiś robotach drogowych i w pewnym momencie zorientowałem się, że jestem bardzo wysoko, zacząłem schodzić i słyszałem jakiegoś robotnika, który był zły, że chodzę po robotach drogowych, ale szybko drugi robotnik powiedział mu żeby dał dziecku biec, bo spóźni się na autobus. Ulżyło mi, zszedłem na ziemię i dalej biegłem przed siebie. Kiedy byłem już prawie na przystanku zaczepiła mnie grupka facetów. Jeden z nich zapytał:
-Czy miłujesz swojego ojca?
-Tak
-Ale czy naprawdę go miłujesz?
-Tak, miłuję swojego ojca całym swoim sercem w dzień i w nocy
Wtedy oni zaczęli się śmiać, nagle przyszła żona jednego z nich (tego co zadał to pytanie) i z nadludzką siłą zabrała go za ucho do kuchni. Powiedziałem coś śmiesznego, że można by zabierać wściekłe żony na walki mma, a oni też poweidzieli coś śmiesznego, w stylu, że gorzej jak podczas walki wkurzy się na ciebie. Wtedy przyjechał autobus, wszedłem na górę gruzu (to był przystanek w tym śnie) i wtedy uświadomiłem sobie, że nie mam plecaka, w którym jest legitymacja i bilet. Autobus odjechał, a ja zrozpaczony pomyślałem, że ja przecież od kilku dni nie chodzę do szkoły i nie wiem czy nie ubzdurałem sobie tego, że dzisiaj w niej byłem.
Sen 2:
Ktoś coś zrobił i zabrała go policja. Inny ktoś zobaczył to i powiedział do mnie: "tak się jeździ" po czym wziął mnie do samochodu i zaczął jechać po torach wymijając tramwaje. Bałem się, że i nas złapie policja. Dojechaliśmy do jakiegoś peronu i siedzieliśmy tam, bo moja siostra nie pozwalała nam odjechać. Bawiłem się np biegnąc przez tory od jedneg peronu do drugiego. W końcu wszedłem jakoś pod tory i zacząłem grać muzykę na prętach. Na chwilę przetałem, ale szybko zacząłem od nowa, bo wszystkim się spodobało i chcieli słuchać tego dalej. Melodia była tak ładna, że moja siostra zgodziła się na powrót do domu. Wszyscy się ucieszyli. Wsiedliśmy do samochodu i zaczęliśmy jechać. Po pewnym czasie jazdy rozpoznałem okolice (revia) i poprosiłem o zatrzymanie się, moja siostra była zła, ale się zgodziła, kierowca staną w miejscu, a ja zacząłem się zbierać. Jednak osoba siedząca za kierownicą była jakaś pobudzona i przez to, że zbyt długo zbierałem swoje rzeczy, odjechała. Po pewnym czasie zobaczyłem, że jestem pod swoim blokiem. Zatrzymaliśmy się i wysiadłem. Zobaczyłem, że przypadkiem zabrałem z samochodu żaglówkę która należała do kierowcy. Poszedłem więc do jakiegoś domu (po drugiej stronie ulicy) i tam, rozmawiając z jakąś kobietą czekałem na jego przyjazd. Miałem w ręce żaglówkę i obserwowałem jak jej żagle pompują się pod wpływem wiatru, który wiejąc na nie, wtłacza powietrze między warstwy foli, z których są one zrobione.
Sen 3:
Uświadomienia-6
LD-1
FA-4
SNY O LD-4
LD-1
FA-4
SNY O LD-4





