19-03-2023, 12:32
19.03.2023
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Dzisiaj nie ustawiłem budzika, aby zobaczyć jak to wpłynie na pamięć snów. Efekty są lepsze, niż myślałem. Pamiętam jeden sen bardzo dokładnie, a dwa pozostałe bardzo słabo, ale to i tak super wynik jak na mnie.
Sen 1:
Pamiętam tylko, że stałem pod drzewem, na którym wisiały karty maturalne. Wokół tego drzewa było dużo moich rówieśników. Pamiętam, że albo rozmawiałem o tym z nimi, albo mówiłem to w myślach, ale mówiłem coś, mniej więcej takiego: "kurde muszę mieć z tego 80%, a w ogóle się nie uczyłem." To była matura z rozszerzonej geografii. W tym śnie panował bardzo błogi nastrój.
Sen 2:
Najpierw myślałem o fajnym miejscu, w jakim można by spędzić wakacje. Potem jechaliśmy z rodzicami i z kimś jeszcze, samochodem nad morze, a wokół nas latały czarne trąby powietrzne. Następne co pamiętam, to że szliśmy lasem na plażę, że woda była płytka i że ta plaża już raz mi się przyśniła. Pamiętam jeszcze, że po lewej stronie od wejścia na plażę była charakterystyczna jej część. Była ona ciemniejsza, woda przed nią i niebo nad nią także było ciemne. Na tamtej części plaży się bawiliśmy.
Sen 3:
W domu mama powiedziała mi, że powinienem zacząć chodzić "ciężej". W tym śnie chodniki były podzielone na 5 pasów, im bliżej szosy się szło, tym więcej wysiłku trzeba było włożyć w chodzenie. Na 5 pasie szło się najciężej. Pomyślałem, że to dobry pomysł, jednak nawet na piątym pasie chodzi się dość łatwo. Dostałem więc od mamy duży, ciężki i zardzewiały, owalny kawał metalu, który po obu stronach miał kijki do trzymania. Schowałem go do plecaka i nie pamiętam jak dostałem się do szkoły, ale pamiętam co się działo, kiedy już w niej byłem. Na długiej przerwie wyciągnąłem to coś z plecaka i wyszedłem na dwór. Szedłem na 1 pasie, z tym czymś przed sobą, i powoli zbliżałem się do 5 pasu. Często mijałem jakieś osoby. (niesamowite było uczucie, towarzyszące zmianie pasu.) Długo szedłem przed siebie, ale pomyślałem, że mogę się spóźnić więc zacząłem iść w stronę szkoły. Dotarłem przed drzwi wejściowe i niestety była już lekcja. Bałem się wejść z tym czymś do klasy, bałem się tego, że wszyscy będą się ze mnie śmiać. Po kilku minutach spędzonych w zamyśleniu odważyłe się wejść do szkoły, na szczęście po drodze do klasy znalazłem mój plecak, (leżał na schodach.) W plecaku było 5 drewnianych mieczy, 3 z nich były z białego drewna i nie były pomalowane, czwartego nie pamiętam, ale wiem, że był inny niż te 3, a piąty był mały z czarnego drewna, miał mocno pomarańczową rączkę (rękojeść) i na całej powieszchni ostrza był zdobiony ciemno czerwonymi szlaczkami. Pamiętam, że bardzo przykuł moją uwagę. Szedłem dalej po schodach, Zobaczyłem moją klasę i jakąś nieznaną mi kobietę, która była wf-istką, kazała dołączyć mi do mojej grupy. Stanąłem przed 2 drużynami i nie wiedziałęm, do której mam dołączyć, w końcu stanąłem za grupą po lewej stronie. Każdy po koleji zaczą robić ćwiczenie. Przestraszyłem się, bo nie wiedziałem na czym ono polega i nie chciałem żeby moja drużyna przeze mnie przegrała. (To była jakaś rywalizcja.) Przyglądałem się jak inni wykonywali to ćwiczenie i domyśliłem się o co chodzi. Startował mój kolega, ja miałem biec po nim. Coś mu się powaliło, bo krokiem dostawnym pobiegł na stronę rywali, a potem pobiegł na koniec sali. Wydawało mu się, że przychytrzył system. Cwiczenie polegało na tym, aby krokiem dostawynym przechopsać prawie na koniec swojej połowy, a pod koniec skoczyć i przkucnąć. Mi udała się pierwsza część, ale z drugą był problem, bo skoczyłem za późno i jeszcze prawie się wyaliłem. Pani od wf-u poweidziała, że było by dobrze gdyby nie ten skok. Pobiegłem w prawo i zobaczyłem, że mam na rękach krew, spojrzałem na lustro, które pojawiło się przede mną i zobaczyłem, że moja bluzka jest całą zakrwawiona, głównie w miejscu gdzie jest splot słoneczny (gdzieś w okolicach mostka.) Przestraszyłem się i podniosłem bluzkę. Okazało się, że jestem cały ubrudzony jakimś ciemno czerwonym proszkiem, a najwięcej miałem go w pępku. Nie wiem co było dalej.
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Dzisiaj nie ustawiłem budzika, aby zobaczyć jak to wpłynie na pamięć snów. Efekty są lepsze, niż myślałem. Pamiętam jeden sen bardzo dokładnie, a dwa pozostałe bardzo słabo, ale to i tak super wynik jak na mnie.
Sen 1:
Pamiętam tylko, że stałem pod drzewem, na którym wisiały karty maturalne. Wokół tego drzewa było dużo moich rówieśników. Pamiętam, że albo rozmawiałem o tym z nimi, albo mówiłem to w myślach, ale mówiłem coś, mniej więcej takiego: "kurde muszę mieć z tego 80%, a w ogóle się nie uczyłem." To była matura z rozszerzonej geografii. W tym śnie panował bardzo błogi nastrój.
Sen 2:
Najpierw myślałem o fajnym miejscu, w jakim można by spędzić wakacje. Potem jechaliśmy z rodzicami i z kimś jeszcze, samochodem nad morze, a wokół nas latały czarne trąby powietrzne. Następne co pamiętam, to że szliśmy lasem na plażę, że woda była płytka i że ta plaża już raz mi się przyśniła. Pamiętam jeszcze, że po lewej stronie od wejścia na plażę była charakterystyczna jej część. Była ona ciemniejsza, woda przed nią i niebo nad nią także było ciemne. Na tamtej części plaży się bawiliśmy.
Sen 3:
W domu mama powiedziała mi, że powinienem zacząć chodzić "ciężej". W tym śnie chodniki były podzielone na 5 pasów, im bliżej szosy się szło, tym więcej wysiłku trzeba było włożyć w chodzenie. Na 5 pasie szło się najciężej. Pomyślałem, że to dobry pomysł, jednak nawet na piątym pasie chodzi się dość łatwo. Dostałem więc od mamy duży, ciężki i zardzewiały, owalny kawał metalu, który po obu stronach miał kijki do trzymania. Schowałem go do plecaka i nie pamiętam jak dostałem się do szkoły, ale pamiętam co się działo, kiedy już w niej byłem. Na długiej przerwie wyciągnąłem to coś z plecaka i wyszedłem na dwór. Szedłem na 1 pasie, z tym czymś przed sobą, i powoli zbliżałem się do 5 pasu. Często mijałem jakieś osoby. (niesamowite było uczucie, towarzyszące zmianie pasu.) Długo szedłem przed siebie, ale pomyślałem, że mogę się spóźnić więc zacząłem iść w stronę szkoły. Dotarłem przed drzwi wejściowe i niestety była już lekcja. Bałem się wejść z tym czymś do klasy, bałem się tego, że wszyscy będą się ze mnie śmiać. Po kilku minutach spędzonych w zamyśleniu odważyłe się wejść do szkoły, na szczęście po drodze do klasy znalazłem mój plecak, (leżał na schodach.) W plecaku było 5 drewnianych mieczy, 3 z nich były z białego drewna i nie były pomalowane, czwartego nie pamiętam, ale wiem, że był inny niż te 3, a piąty był mały z czarnego drewna, miał mocno pomarańczową rączkę (rękojeść) i na całej powieszchni ostrza był zdobiony ciemno czerwonymi szlaczkami. Pamiętam, że bardzo przykuł moją uwagę. Szedłem dalej po schodach, Zobaczyłem moją klasę i jakąś nieznaną mi kobietę, która była wf-istką, kazała dołączyć mi do mojej grupy. Stanąłem przed 2 drużynami i nie wiedziałęm, do której mam dołączyć, w końcu stanąłem za grupą po lewej stronie. Każdy po koleji zaczą robić ćwiczenie. Przestraszyłem się, bo nie wiedziałem na czym ono polega i nie chciałem żeby moja drużyna przeze mnie przegrała. (To była jakaś rywalizcja.) Przyglądałem się jak inni wykonywali to ćwiczenie i domyśliłem się o co chodzi. Startował mój kolega, ja miałem biec po nim. Coś mu się powaliło, bo krokiem dostawnym pobiegł na stronę rywali, a potem pobiegł na koniec sali. Wydawało mu się, że przychytrzył system. Cwiczenie polegało na tym, aby krokiem dostawynym przechopsać prawie na koniec swojej połowy, a pod koniec skoczyć i przkucnąć. Mi udała się pierwsza część, ale z drugą był problem, bo skoczyłem za późno i jeszcze prawie się wyaliłem. Pani od wf-u poweidziała, że było by dobrze gdyby nie ten skok. Pobiegłem w prawo i zobaczyłem, że mam na rękach krew, spojrzałem na lustro, które pojawiło się przede mną i zobaczyłem, że moja bluzka jest całą zakrwawiona, głównie w miejscu gdzie jest splot słoneczny (gdzieś w okolicach mostka.) Przestraszyłem się i podniosłem bluzkę. Okazało się, że jestem cały ubrudzony jakimś ciemno czerwonym proszkiem, a najwięcej miałem go w pępku. Nie wiem co było dalej.
Uświadomienia-6
LD-1
FA-4
SNY O LD-4
LD-1
FA-4
SNY O LD-4





