14-03-2023, 21:53
12 marca 2023
Znowu urwał mi się film i nie pamiętam dokładnej godziny wybudzenia w okolicach pierwszego REMu. Chyba muszę zacząć robić skriny w telefonie. Pamiętam tylko, że byłam trochę zaskoczona, prawdopodobnie przekroczyłam 80-90 minut od położenia się.
Jest to niepokojące. Jeśli nie mogę sobie przypomnieć zdarzenia z jawy, to jak mam zauważyć i zapamiętać stan snu, w którym nie ma jakichkolwiek bodźców? Z takiego stanu można zapamiętać co najwyżej szok emocjonalny wywołany nagłym zorientowaniem się, co się dzieje. Coś takiego byłoby szkodliwe i zaburzyłoby wypoczynek nocny. Czy w związku z tym mam interpretować stan bezcielesności i pustości doświadczenia jako coś zwyczajnego, oczywistego? W jaki sposób ma mi to pomóc wyłapać uwagą pierwsze rozbłyski marzenia sennego, jak tylko się formuje?
Kolejny raz przebudziłam się być może koło siódmej, ale nie chciało mi się sprawdzić godziny.
Takie sny jak dziś lubię, mimo, że nie są LD.
Byłam na zielonej szkole. Jedzenie było okropne. Jakaś dziewczyna opisywała sposób, w jaki podchodziło jej do gardła i co się działo dalej. Obsługa stołówki częstowała gumą do żucia. Poczęstowałam się, inni popatrzyli na mnie ze zdziwieniem i wstrętem. Okazało się, że to jednak nie był dobry pomysł. Na początku było OK, ale potem poczułam, jakbym miała w ustach pełno piasku. Szukałam miejsca, gdzie by można było to wypluć. Musiałam wyjść na pole, skorzystałam z dziury w świeżo rozkopanej ziemi i zakryłam ją.
Usiadłam przy stoliku z dwiema laskami. Były zszokowane, gdy wyznałam im, że nie jestem wegetarianką.
Grupka młodzieży gadała o tym, że w pobliżu znajduje się hotel, do którego można udać się na śniadanie, ale byłoby to nie fair w stosunku do pozostałych osób, których na to nie stać.
Byłam niedożywiona i moim głównym celem było przetrwanie tego wyjazdu.
Przewodnik poinformował nas o pewnym gatunku kota, któremu jak jedno młode umrze podczas porodu lub kilka dni po nim, to reszta też nie przeżyje.
Wybraliśmy się na spacer piaszczystą leśną drogą niedaleko brzegu morza. Widziałam, jak idą nią cztery samice w różnych kolorach, każda niosła w pysku kocię w kolorze samej siebie.
Spotkałam moich rodziców. Przez chwilę radośnie przemieszczałam się w podskokach wymachując rękami, to mój sposób latania z jawy.
Połamał mi się drewniany kij wzorowany na tym, którego używał mój Mistrz. Jakiś czas korzystałam z niego w skróconej wersji, ale potem pozbyłam się go. Utopiłam jego resztki w przydrożnym strumyku.
Dotarliśmy do Gdyni. Ucieszyłam się, widząc zabudowę nad kanałem. Gdyby tylko znajomy oneironauta z tej miejscowości wiedział, że tu jestem...
Główną atrakcją miała być wycieczka do sklepu spożywczego oraz darmowa konsultacja z seksuologiem. Widziałam w krzakach na piasku napoczęty blister niebieskich tabletek na potencję.
Rozdzieliliśmy się, szukając odpowiedniej drogi na skróty, po czym wspólnie dotarliśmy do budynku placówki medycznej. Trzeba było opowiedzieć krótko o sobie pani z rejestracji. Pierwszy był jakiś chłopak, może incel? Trzymał w ręku nie do końca napełniony słoik z jakąś gęstą białawą substancją. Widząc to, babka spytała go: A dlaczego ma Pan przy sobie najnowsze wydanie ICD-11?
Nie podobało jej się, że wymienia swoje objawy w tej kolejności, w której są w kryteriach diagnostycznych zaburzenia.
Zastanawiałam się, co tu robię, jaki ja mam właściwie problem? Czy chcę coś rzeczywiście zmienić, czy tylko szukam atencji, odrzucając potem pomoc?
Na koniec snu w poczekalni pokazała się dwójka ciemnowłosych bliźniaków, na oko przed dwudziestką.
Obudziłam się o 8.47. Spojrzałam na zegarek w telefonie i byłam zdziwiona, po długości śnienia sądziłam, że będzie po dziesiątej, tak jak wczoraj.
Mój Mistrz zmarł o 20.47. Mam obsesję na punkcie tej godziny, tak jak niektórzy na punkcie 21.37.
Znowu urwał mi się film i nie pamiętam dokładnej godziny wybudzenia w okolicach pierwszego REMu. Chyba muszę zacząć robić skriny w telefonie. Pamiętam tylko, że byłam trochę zaskoczona, prawdopodobnie przekroczyłam 80-90 minut od położenia się.
Jest to niepokojące. Jeśli nie mogę sobie przypomnieć zdarzenia z jawy, to jak mam zauważyć i zapamiętać stan snu, w którym nie ma jakichkolwiek bodźców? Z takiego stanu można zapamiętać co najwyżej szok emocjonalny wywołany nagłym zorientowaniem się, co się dzieje. Coś takiego byłoby szkodliwe i zaburzyłoby wypoczynek nocny. Czy w związku z tym mam interpretować stan bezcielesności i pustości doświadczenia jako coś zwyczajnego, oczywistego? W jaki sposób ma mi to pomóc wyłapać uwagą pierwsze rozbłyski marzenia sennego, jak tylko się formuje?
Kolejny raz przebudziłam się być może koło siódmej, ale nie chciało mi się sprawdzić godziny.
Takie sny jak dziś lubię, mimo, że nie są LD.
Byłam na zielonej szkole. Jedzenie było okropne. Jakaś dziewczyna opisywała sposób, w jaki podchodziło jej do gardła i co się działo dalej. Obsługa stołówki częstowała gumą do żucia. Poczęstowałam się, inni popatrzyli na mnie ze zdziwieniem i wstrętem. Okazało się, że to jednak nie był dobry pomysł. Na początku było OK, ale potem poczułam, jakbym miała w ustach pełno piasku. Szukałam miejsca, gdzie by można było to wypluć. Musiałam wyjść na pole, skorzystałam z dziury w świeżo rozkopanej ziemi i zakryłam ją.
Usiadłam przy stoliku z dwiema laskami. Były zszokowane, gdy wyznałam im, że nie jestem wegetarianką.
Grupka młodzieży gadała o tym, że w pobliżu znajduje się hotel, do którego można udać się na śniadanie, ale byłoby to nie fair w stosunku do pozostałych osób, których na to nie stać.
Byłam niedożywiona i moim głównym celem było przetrwanie tego wyjazdu.
Przewodnik poinformował nas o pewnym gatunku kota, któremu jak jedno młode umrze podczas porodu lub kilka dni po nim, to reszta też nie przeżyje.
Wybraliśmy się na spacer piaszczystą leśną drogą niedaleko brzegu morza. Widziałam, jak idą nią cztery samice w różnych kolorach, każda niosła w pysku kocię w kolorze samej siebie.
Spotkałam moich rodziców. Przez chwilę radośnie przemieszczałam się w podskokach wymachując rękami, to mój sposób latania z jawy.
Połamał mi się drewniany kij wzorowany na tym, którego używał mój Mistrz. Jakiś czas korzystałam z niego w skróconej wersji, ale potem pozbyłam się go. Utopiłam jego resztki w przydrożnym strumyku.
Dotarliśmy do Gdyni. Ucieszyłam się, widząc zabudowę nad kanałem. Gdyby tylko znajomy oneironauta z tej miejscowości wiedział, że tu jestem...
Główną atrakcją miała być wycieczka do sklepu spożywczego oraz darmowa konsultacja z seksuologiem. Widziałam w krzakach na piasku napoczęty blister niebieskich tabletek na potencję.
Rozdzieliliśmy się, szukając odpowiedniej drogi na skróty, po czym wspólnie dotarliśmy do budynku placówki medycznej. Trzeba było opowiedzieć krótko o sobie pani z rejestracji. Pierwszy był jakiś chłopak, może incel? Trzymał w ręku nie do końca napełniony słoik z jakąś gęstą białawą substancją. Widząc to, babka spytała go: A dlaczego ma Pan przy sobie najnowsze wydanie ICD-11?
Nie podobało jej się, że wymienia swoje objawy w tej kolejności, w której są w kryteriach diagnostycznych zaburzenia.
Zastanawiałam się, co tu robię, jaki ja mam właściwie problem? Czy chcę coś rzeczywiście zmienić, czy tylko szukam atencji, odrzucając potem pomoc?
Na koniec snu w poczekalni pokazała się dwójka ciemnowłosych bliźniaków, na oko przed dwudziestką.
Obudziłam się o 8.47. Spojrzałam na zegarek w telefonie i byłam zdziwiona, po długości śnienia sądziłam, że będzie po dziesiątej, tak jak wczoraj.
Mój Mistrz zmarł o 20.47. Mam obsesję na punkcie tej godziny, tak jak niektórzy na punkcie 21.37.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





