14-02-2023, 01:04
Po co stawać się lepszym?
Po co stawać się lepszym? Takie pytanie sobie zadaję, gdy coś co właśnie nadawało pęd mojemu życiu zaczęło być bez sensu. A było to właśnie rozwijanie swoich umiejętności. Jednak dotarłem do pewnej ściany, ściany która kazała mi zadać pytanie, ale to nie jest pytanie z tytuły tego tekstu. Ta zagwostka to "gdzie mogę bez przeszkód stawać się lepszym?". Lecz zacznijmy od tego czym była ta ściana. Gram w pewną grę mmorpg i dodali tam arenę 3v3 z systemem rankingowym. Postanowiłem, że poświęcę czas, będę trenował i spróbuję osiągnąć top20 w swojej klasie postaci. Widząc ranking to nie był zbyt odległy cel, a nawet jak z czasem te top20 podskoczyło w rankingu to za cel ustawiłem sobie pewien próg. No to zaczynam. Nie idzie mi zbyt dobrze, ale jestem dobrej myśli. Wiem gdzie popełniam błędy, trenuję combosy i uczę się jak nie dać się zaskoczyć klasom postaci, z którymi miałem mało do czynienia. Im lepszy się stawałem tym częściej dochodziły "błędy", których nie byłem autorem. Desync, lag i za chwilę jestem martwy. Pewnego dnia, pełen zapału, że to będzie ten dzień, gdzie wespnę się na wymarzony stopień rankingu, odpalam gierkę i... ginę. Kolejna runda, jestem bardziej ostrożny, ale to nic nie daje, przeciwnicy się teleportują, moje polecenia nie docierają do serwera. Sprawdzam ping i jest koszmarny, cóż, dziś sobie nie pogram. Następny dzień, nauczony poprzednimi wydarzeniami, zanim wchodzę do kolejki sprawdzam ping: 50, 51, 200, 49, 130. Nie da rady, frustracja zaczyna narastać. Bywają dni, że wszystko wygląda dobrze i zaczynam grać, żeby po jakimś czasie znowu doświadczać rzeczy typu "przecież użyłem niewrażliwości, nie powinienem być ogłuszony", "użyłem dwóch obronnych umiejętności pod rząd, jakim cudem zostałem oszołomiony" "złapałem przeciwnika i moja postać kontynuowała animacje, żeby się okazało, że jednak go nie złapałem". To nie wina moich umiejętności, moje połączenie internetowe mnie ogranicza, napotykam ścianę. Co robić? Nie poddam się, chcę grać w tą grę, to jest mój czas wolny i spróbuję rozwiązać ten problem nawet jak będzie to oznaczała inwestycji w domową infrastrukturę internetową czy płacenie więcej za abonament. TLDR najpierw dostaję w jeden policzek, a potem w drugi - nie udaje się.
Skoro nie udaje mi się przeskoczyć muru, to spróbuję pójść inną drogą. Przecież są gry offline. W złości postanawiam, że rzucę się w gatunek bullet hell. Będę tam ginął i powtarzał i stawał się lepszy. Instaluję jedną grę, przechodzę kilka poziomów i... nie da się grać. Wysyłam polecenie do palców, palce wciskają, ale przycisk się nie wciska. Napotykam kolejną ścianę - klawiaturę. Shift nie jest wystarczająco responsywny, a w grze nie można zmienić przycisków. Mógłbym poszukać innej gry, ale pomyślałem, że i tak przydałoby się zmienić klawiaturę. Jednak, że nie jestem osobą, która kupuje rzeczy pochopnie zaczynam research o klawiaturach. Powoli zdobywając informacje w tej studnii bez dna dotyczącej przełączników i ich producentów, zniechęcony do grania i znudzony zaczynam oglądać anime. Typowe dla nastoletnich chłopców o stawaniu się potężniejszym wojownikiem. I jak to bywa w tych anime, oprócz treningów i krzyczenia więcej, żeby wydobyć dodatkową moc, jest jeszcze coś. Powód dla którego stają się lepsi. Jednym jest prześcignięcie swojego rywala, a drugim ochrona rodziny/przyjaciół. I właśnie zdałem sobie sprawę, że nie mam obydwu tych rzeczy (nie, że niby nie mam rodziny, ale wątpię, że ochronię ich przez napier****** w klawiaturę). Nie mam z kim rywalizować, z kimś bliższym, gdzie często byśmy się sprawdzali i napędzało by mnie bym stawał się lepszym. I nie mam też nikogo kogo bym "ochraniał", komu bym doradzał, imponował i napędzało by mnie to, że moje doświadczenie może komuś pomóc. Dochodzą dwie dodatkowe ściany. Jestem sam, zamknięty w czterech ścianach małego pokoiku i zastanawiam się: Po co stawać się lepszym, skoro nie ma dla kogo?
Zatraciłem się. Gry nawet jak są trudne to mają określone zasady i dają nieograniczoną ilość powtórzeń. Uciekałem do nich od czegoś co ma kompletnie inne zasady. Od ludzi, którzy są nieprzewidywalni i nie można cofnąć pierwszego wrażenia czy naprawić błędów. W grze jak zaryzykuję i zrobię coś głupiego, bo może zadziała to zmarnuję trochę czasu. W życiu coś takiego może doprowadzić do spalenia mostu, nieodwracalnej zmiany, stracenia kogoś. Dlatego wolałem gry i ich proste zasady. Stawanie się lepszym dawało mi satysfakcję, aż do teraz, gdy zdałem sobie sprawę, że to nie ma sensu. Nie mam nikogo z kim mógłbym dzielić się swoimi umiejętnościami.





