31-01-2023, 12:18
Trzeba było wyjechać pod górkę po mocno ośnieżonej i oblodzonej drodze, żeby wyjechać z górskiej miejscowości. Droga była stroma jak skocznia narciarska. Mocno się rozpędziłam, ale wiedziałam, że albo wyjadę albo gdy się pośliznę zapewne będzie po mnie. Na końcu drogi właściwie pionowej trzeba było uchwycic się drążka w małej szafie, podciągnąć i wejść górą. Chwyciłam drążek i spojrzałam w dół. Nie wiem co było dalej. W następnej scenie jechałam z nastoletnią córką do szkoły. Było coś z nią nie tak. Chyba była lekko upośledzona. Rozmawiałam z dyrektorką, która zapewniała mnie, że będzie miała tu super. Była to szkoła ogrodnicza i moja wyimaginowana córka była podekscytowana, bo właśnie tego chciała. Zobaczyłam jednak, że uczniowie bardziej niż uczyć się są wykorzystywani do pracy w zakładzie przyszkolnym, który miał hurtownię sprzętu ogrodniczego. Zobaczyłam ten magazyn i pracujących uczniów już z gabinetu dyrektorki. Chcialam się jeszcze zastanowić co zrobić i wychodząc że szkoły zobaczyłam szatnię. Automatycznie zamieniłam się w dziecko. Ubrałam buciki i kurteczkę i wybiegłam radośnie że szkoły.
Siedziałam przy oknie w domu i spoglądałam na dom sąsiada, starego niemca. Jakieś dziwne elementy stały też na moim podwórku. Dom Niemca jak ogromny transformer zaczął zmieniać się w równie ogromny żuraw budowlany. Ramię żurawia prawie uderzyło mój dach. Po czym żuraw złapał coś jak budynek i postawił na miejscu instalacji na moim podwórku. Po złączeniu elementów nie było wątpliwości, że to stacja paliwowa. W ogole nic nie zdążyłam nawet pomyśleć bo byłam w szoku. Żuraw złożył się spowrotem w dom. Wybiegł z niego niemiec i biegał po stacji dokręcając śrubki i coś tam wyzywając.
Siedziałam przy oknie w domu i spoglądałam na dom sąsiada, starego niemca. Jakieś dziwne elementy stały też na moim podwórku. Dom Niemca jak ogromny transformer zaczął zmieniać się w równie ogromny żuraw budowlany. Ramię żurawia prawie uderzyło mój dach. Po czym żuraw złapał coś jak budynek i postawił na miejscu instalacji na moim podwórku. Po złączeniu elementów nie było wątpliwości, że to stacja paliwowa. W ogole nic nie zdążyłam nawet pomyśleć bo byłam w szoku. Żuraw złożył się spowrotem w dom. Wybiegł z niego niemiec i biegał po stacji dokręcając śrubki i coś tam wyzywając.





