04-01-2023, 13:16
Leżałem sobie na łóżku w ciemnym pokoju. Patrzę, a tam coś się rusza na ścianie. Zleciało do mnie i wpięło się pazurkami w moją rękę. To był nietoperz wampir. Zaraz przyczepił się do mnie drugi nietoperz. Wtedy wstałem i wyszedłem z pokoju. Jednego nietoperza strząsnąłem z ręki. Szedł po podłodze jak pająk. Drugiego schowałem do szuflady w kuchni, aby się nie wydostał. Tego pierwszego pokazałem siostrze. Bujał się na pajęczynie przy kaloryferze, chyba nieżywy. Pamiętam, że kąpałem się w wannie razem z kotem. Myłem też kota, był cały w pianie. Wyjąłem korek z wanny, ale wody nie ubywało. Wysikałem się do wody. Potem o czymś rozmawiałem z tatą i siostrą. Jak poszli sobie to wyszedłem na klatkę schodową. Jednak siostra usłyszała i przybiegła. Mówiła, że nie ma mowy, abym wychodził, bo znowu będę uciekał. Ja powiedziałem, że tylko na chwilę. Siostra wtedy też wyszła i poszła schodami na górę. Ja zadzwoniłem pod trójkę i tam wszedłem. Na łóżku obok drzwi leżała jakaś dziewczyna. Spytałem się jej o imię. Odpowiedziała, że Alicja. Dopytałem się jeszcze czy ta z Krainy Czarów. Tym razem nie odpowiedziała, tylko się uśmiechała. Rozejrzałem się po mieszkaniu. To była wielka sala z łóżkami, na których leżeli w większości chorzy ludzie, albo tak mi się wydawało, że chorzy. Oni spali. Jedna kobieta była w ciąży. Wtedy do sali weszły trzy czy cztery dziewczynki i jedna pani, która się o coś mnie zapytała i coś tam mówiła. Trzy kobiety, które tam leżały były nagie. Tutaj sen się cofnął do mojego pokoju. Znowu powtórzyła się sytuacja z tymi nietoperzami. Tym razem było ich więcej. Wyszedłem z pokoju i poszedłem do łazienki. Powiedziałem siostrze, że w jej i w moim pokoju są nietoperze wampiry. Potem poszedłem na balkon. Tam byli tata i mama. Było bardzo ciepło, ani jednej chmurki. Oparłem się o płotek balkonu, a ten odpadł i wpadłem na trawnik. Próbowałem poprawić płotek, ale chyba nic to nie dało. Wróciłem się do domu i znowu wyszedłem na klatkę schodową. Wszedłem pod trójkę. Tym razem nie było wielkiej sali. Przed oknami stała kobieta ubrana na czerwono. Miała strzelbę albo wędkę. Rozmawiała z dwoma panami. Oni zaraz sobie poszli. Podszedłem do niej i sen się chyba wtedy skończył.





