31-12-2022, 19:12
Trwała jakaś lekcja (fizyki?). Na ścianie wisiał telewizor i nauczyciel coś pokazywał. Na ekranie widać było jakby galaktykę. Nagle nauczyciel zamienił się w Severusa Snapea i wymówił bardzo długie zaklęcie celując różdżką w ekran. W galaktyce zaczęły odbywać się różnego rodzaju eksplozje i ta galaktyka zmieniała się fraktalnie. Widać było jasny środek. Potem włączyłem dźwięk, który pojawiał się przy wciśnięciu przycisku start w Windowsie. Kolega siedzący w ławce ze mną wydrukował paragon i mi go dał. Spytałem się go, śmiejąc się, po co on wydrukował ten paragon. Od dziewczyn dostaliśmy jakieś kolorowe zeszyty, które przeglądałem. Jeden zeszyt był pusty, niezapisany, tylko miał roślinne tło na każdej ze stron. Inny zeszyt był pamiętnikiem jakiejś dziewczyny. W międzyczasie usłyszałem jak dziewczyny mówią coś o wygrywaniu, że oni mogą wygrać i dostałem więcej zeszytów do przeglądania. Mogłem tylko przeglądać, na czytanie nie było czasu. Po przeglądnięciu oddawałem zeszyt. Jeden z zeszytów nie miał okładki. Był to "szczęśliwy zeszyt" jakiejś dziewczyny. Wszyscy zaczęli śpiewać "Happy birthday to you", ja nie śpiewałem. Nie wiem kto miał urodziny.





