08-11-2022, 18:50
Chodzę z jakąś dziewczyną po parku. Tam są na półkach miody do spróbowania i kawałek tortu. Biorę ten tort, ale zamienia się w płaską galaretkę. Jem to. Próbuję też tego miodu. Myślę o tym, że jak będę jadł miód to mnie pszczoły będą goniły.
Leżę w łóżku. Wiem, że to sen i chcę się obudzić. Kilka razy próbuję zapalić lampkę, ale nic to nie daje. Wstaję i chcę odsłonić żaluzje. Myślę, że jak będzie światło to się obudzę. Kołdra mnie łapie za stopę i mnie przyciąga.
Znowu "się budzę" w łóżku. Wstaję i idę do drzwi. Kołdra się oplątuje wokół mnie, ale zrzucam ją z siebie i wychodzę do kuchni. Straszydła powstałe z kołdry rzucają się na mnie, lecz jestem za daleko i się zatrzymują. Przychodzi jakaś kobieta i coś mówi.
Wstaję i idę na bosaka bez skarpet do drzwi. Wychodzę na klatkę schodową i wchodzę do mieszkania trójki. W łazience pali się lekko światło. Słyszę jak sąsiadka coś mówi.
Chyba znowu wstaję z łóżka i idę do pokoju siostry. Jest jasno. Przez chwilę myślałem, że jest tam mama, ale to jakaś inna kobieta siedzi tam. Obok niej stoi klaun. Ta kobieta zmienia maski. Jedna z masek przedstawia obcego. Patrzę przez okno, a w dole jakieś budynki są. Skaczę przez okno jakoś w bok, aby nie wpaść do tego dołu.
Straszydła (i duchy?) powstałe z kołdry i ciemności są za oknem jako cienie. Jest słoneczny dzień. Nie pamiętam dobrze co się działo, ale wiem, że jakaś dziewczyna wchodzi struktury czegoś czy dziwnego budynku i wychodzi. Trochę to wygląda jak gra komputerowa. No i potem, gdzieś idzie. Robi się ciemno. Mam gazetkę ze sobą i ją przeglądam idąc. Widzę różnego rodzaju sklepy, a w tej gazetce podobne rzeczy. Nagle jest napis, że coś dla dzieci, a tam sklep z butami. I jakieś rośliny tam są. Kobieta z mężczyzną się nimi zajmują. Próbuję wrócić do, którejś ze stron, chyba do tej dla dzieci, ale wszystko zostało zmienione. Idę dalej.
Leżę w łóżku. Wiem, że to sen i chcę się obudzić. Kilka razy próbuję zapalić lampkę, ale nic to nie daje. Wstaję i chcę odsłonić żaluzje. Myślę, że jak będzie światło to się obudzę. Kołdra mnie łapie za stopę i mnie przyciąga.
Znowu "się budzę" w łóżku. Wstaję i idę do drzwi. Kołdra się oplątuje wokół mnie, ale zrzucam ją z siebie i wychodzę do kuchni. Straszydła powstałe z kołdry rzucają się na mnie, lecz jestem za daleko i się zatrzymują. Przychodzi jakaś kobieta i coś mówi.
Wstaję i idę na bosaka bez skarpet do drzwi. Wychodzę na klatkę schodową i wchodzę do mieszkania trójki. W łazience pali się lekko światło. Słyszę jak sąsiadka coś mówi.
Chyba znowu wstaję z łóżka i idę do pokoju siostry. Jest jasno. Przez chwilę myślałem, że jest tam mama, ale to jakaś inna kobieta siedzi tam. Obok niej stoi klaun. Ta kobieta zmienia maski. Jedna z masek przedstawia obcego. Patrzę przez okno, a w dole jakieś budynki są. Skaczę przez okno jakoś w bok, aby nie wpaść do tego dołu.
Straszydła (i duchy?) powstałe z kołdry i ciemności są za oknem jako cienie. Jest słoneczny dzień. Nie pamiętam dobrze co się działo, ale wiem, że jakaś dziewczyna wchodzi struktury czegoś czy dziwnego budynku i wychodzi. Trochę to wygląda jak gra komputerowa. No i potem, gdzieś idzie. Robi się ciemno. Mam gazetkę ze sobą i ją przeglądam idąc. Widzę różnego rodzaju sklepy, a w tej gazetce podobne rzeczy. Nagle jest napis, że coś dla dzieci, a tam sklep z butami. I jakieś rośliny tam są. Kobieta z mężczyzną się nimi zajmują. Próbuję wrócić do, którejś ze stron, chyba do tej dla dzieci, ale wszystko zostało zmienione. Idę dalej.





