04-11-2022, 14:17
Wkładałem długopisy do zeszytów i do plecaka. Zauważyłem dwa niebieskie bardzo podobne do siebie długopisy, jeden był trochę mniejszy. Plecak był bardzo ciężki i musiałem bardzo się wysilać idąc. Skądś miałem karabin w ręku i jakąś kartkę, która przedtem była czymś innym. Przed wyjściem ze szkoły zostawiłem broń na podłodze, tak aby nikt nie zauważył. Kilka innych osób też tak zrobiło. Gdy wychodziłem, nauczyciel pilnujący wejścia przyczepił się do mnie o tą kartkę. Jakoś się tłumaczyłem mu skąd to mam i w końcu to oddałem. Myślałem, że zauważył jak zostawiałem karabin w szkole, ale na szczęście nie. Potem spotkałem się z jakąś koleżanką, która coś tam robiła. Też przedtem miała broń. Co się działo przed tymi wydarzeniami, to ja nie wiem.
W tym śnie też nie wiem co się działo przedtem. Stałem w jakimś budynku przed windą i obserwowałem. Weszło parę osób. Wiedziałem, że mają ładunki wybuchowe i będą je podkładać. Ktoś pilnował przy windzie. Mówił do innych, aby się nie przejmowali niczym i aby poszli się przewietrzyć. Powiedziałem im, że podłożono ładunki wybuchowe i cały ten budynek zostanie zburzony. Nie wiem czy była panika czy nie. Za chwilę przyszli jacyś moi koledzy i weszliśmy do tej windy. Winda wydawała się być fraktalna, zmieniająca się. Kilka osób weszło nie do tej części windy. Jeden z kolegów podał mi rękę i pomógł przejść do drugiej części windy przez jakieś kolorowe fraktalne przejścia. Udało się i pojechaliśmy do góry. Tam stało biurko i jakaś straszna czarna istota. Krzyczała "kamienie, kamienie!". Ci koledzy jakoś przeszli przez schody, w dół do wewnątrz czy jakoś tak, przez zasłonę. Jak próbowałem przejść w dół schodów, utknąłem, bo byłem za duży i ta istota mnie dogoniła. Potem sytuacja się powtarza, ale tym razem obchodzę schody i staję na tym biurku. Tamto straszydło ma coś ostrego i mnie tnie jak nożem. Niby się budzę. Przychodzą ci koledzy czy ktoś inny. Opowiadam im co się wydarzyło tak jakby to był film. Mówię im, że na pewno będzie druga część i będziemy za rok oglądać. Jeden z nich powiedział, że na pewno nie. Miałem jeszcze te ostre przybory tej istoty, były srebrne. Schowałem je do plecaka.
W tym śnie też nie wiem co się działo przedtem. Stałem w jakimś budynku przed windą i obserwowałem. Weszło parę osób. Wiedziałem, że mają ładunki wybuchowe i będą je podkładać. Ktoś pilnował przy windzie. Mówił do innych, aby się nie przejmowali niczym i aby poszli się przewietrzyć. Powiedziałem im, że podłożono ładunki wybuchowe i cały ten budynek zostanie zburzony. Nie wiem czy była panika czy nie. Za chwilę przyszli jacyś moi koledzy i weszliśmy do tej windy. Winda wydawała się być fraktalna, zmieniająca się. Kilka osób weszło nie do tej części windy. Jeden z kolegów podał mi rękę i pomógł przejść do drugiej części windy przez jakieś kolorowe fraktalne przejścia. Udało się i pojechaliśmy do góry. Tam stało biurko i jakaś straszna czarna istota. Krzyczała "kamienie, kamienie!". Ci koledzy jakoś przeszli przez schody, w dół do wewnątrz czy jakoś tak, przez zasłonę. Jak próbowałem przejść w dół schodów, utknąłem, bo byłem za duży i ta istota mnie dogoniła. Potem sytuacja się powtarza, ale tym razem obchodzę schody i staję na tym biurku. Tamto straszydło ma coś ostrego i mnie tnie jak nożem. Niby się budzę. Przychodzą ci koledzy czy ktoś inny. Opowiadam im co się wydarzyło tak jakby to był film. Mówię im, że na pewno będzie druga część i będziemy za rok oglądać. Jeden z nich powiedział, że na pewno nie. Miałem jeszcze te ostre przybory tej istoty, były srebrne. Schowałem je do plecaka.





