02-11-2022, 19:48
Taka niedawna rozkmina, która dla mnie była taką kolejną cegiełką do tego jak się nie przejmować swoją nieidealną ekspresją emocji wobec innych i odrzucić perfekcjonizm w tym obszarze.
Do niedawna myślałem, że np. powiedzenie komuś czegoś miłego może być emocjonalnie po prostu stłumione bądź nie. Przez stłumioną ekspresję mam na myśli nie tylko czyny/słowa niewypowiedziane, ale także ekspresję hmm..niezręczną? Ekspresja swobodna jest na ogół oczywiście lepsza dla otoczenia i nas. Może być też dla nas subiektywnie bardziej autentyczna. Więc możemy mieć potrzebę, żeby z tego poziomu się wyrażać. Czasami na tyle dużą, że jeśli czujemy że nie potrafimy się na nią zdobyć, to nie robimy nic. No ale nasze możliwości choćby w tak subtelnym aspekcie nie zależą tylko od nas, ale także od okoliczności, m.in. ram konkretnej relacji, jej dotychczasowego charakteru. Rozumiejąc to łatwiej sobie pozwolić na pójście jakby z prądem własnych blokad i wyrażanie się na tyle otwarcie, na ile to w danym momencie jest możliwe. Możemy wtedy odkryć, że pomiędzy ekspresją pełną energii i swobody, oraz ekspresją naznaczoną blokadami różnego typu (w tym presją o "najlepszą" ekspresję), jest miejsce na wyrażanie się w pewnym sensie swobodnie mimo blokad.
Oprócz tego, że ten sposób komunikacji jest dla nas dużo bardziej komfortowy, to od razu bądź po jakimś czasie zauważamy, że wpływa pozytywnie na nas i nasze relacje. Tak więc nie ma dużego sensu przejmować się tą czasami występującą niezręcznością w relacjach. To zwyczajnie ludzkie i często pewnie nieuniknione.
Do niedawna myślałem, że np. powiedzenie komuś czegoś miłego może być emocjonalnie po prostu stłumione bądź nie. Przez stłumioną ekspresję mam na myśli nie tylko czyny/słowa niewypowiedziane, ale także ekspresję hmm..niezręczną? Ekspresja swobodna jest na ogół oczywiście lepsza dla otoczenia i nas. Może być też dla nas subiektywnie bardziej autentyczna. Więc możemy mieć potrzebę, żeby z tego poziomu się wyrażać. Czasami na tyle dużą, że jeśli czujemy że nie potrafimy się na nią zdobyć, to nie robimy nic. No ale nasze możliwości choćby w tak subtelnym aspekcie nie zależą tylko od nas, ale także od okoliczności, m.in. ram konkretnej relacji, jej dotychczasowego charakteru. Rozumiejąc to łatwiej sobie pozwolić na pójście jakby z prądem własnych blokad i wyrażanie się na tyle otwarcie, na ile to w danym momencie jest możliwe. Możemy wtedy odkryć, że pomiędzy ekspresją pełną energii i swobody, oraz ekspresją naznaczoną blokadami różnego typu (w tym presją o "najlepszą" ekspresję), jest miejsce na wyrażanie się w pewnym sensie swobodnie mimo blokad.
Oprócz tego, że ten sposób komunikacji jest dla nas dużo bardziej komfortowy, to od razu bądź po jakimś czasie zauważamy, że wpływa pozytywnie na nas i nasze relacje. Tak więc nie ma dużego sensu przejmować się tą czasami występującą niezręcznością w relacjach. To zwyczajnie ludzkie i często pewnie nieuniknione.
let's worship cats





