29-10-2022, 13:55
Gdzieś idę. Nie wiem dokładnie którędy, ale jakąś uliczką. Natrafiam na domki szeregowe, w których są sklepy. Myślę we śnie, że podobne mi się już śniły jakiś czas temu. Wchodzę do jednego, okazuje się być restauracją. Wita mnie właściciel tego miejsca. Mówi, abym coś zjadł, jakiś placek z mięsem czy coś, i że to jest takie duże, a tanie. Pytam się o cenę. Odpowiada, że 8zł. Daję osiem złotych w dwuzłotówkach. Coś nie pasowało. Okazało się, że dałem 6zł. Dokładam, więc 2zł. Jednak dwuzłotówki zamieniają się w złotówki. Ale chyba w końcu nie było problemu, tak mi się wydaje. Po jakimś czasie czekania na jedzenie, zauważam że właściciel restauracji siedzi przy stoliku na muszli klozetowej i się załatwia, czuję zapach. Przepraszam i wychodzę stamtąd. Idę nie wiem gdzie, ale jakby w stronę domu. Okna od strony balkonu zabite deskami. Idę dalej, aby wejść przez klatkę schodową. Niestety wejścia nie ma. Pojawiają się tam jakieś sklepy, stragany z różnymi rzeczami. Wracam się. Przechodzę nawet przez jeden sklep. Wchodzę na balkon i otwieram drzwi. A tam znajduje się ta restauracja.





