27-10-2022, 14:22
Obserwowałem co się dzieje za oknem. Stały tam rusztowania, a na nich siedziały dwie dziewczyny. O czymś rozmawiały. Co jakiś czas patrzyły się w moją stronę. Po chwili zaczęły się przybliżać do mojego okna, aż usiadły na parapecie. Gdy spojrzeliśmy sobie w oczy, sen się skończył.
"Obudziłem się" i wstawałem z łóżka. Otworzyłem drzwi. Kołdra chciała mnie zatrzymać i zaczęła się owijać wokół mojej ręki. Koniec snu.
Znowu wstawałem z łóżka. Gdy wyszedłem na przedpokój, zaatakowała mnie jakaś czarna postać. Chwyciłem ją za zęby i poszedłem do pokoju siostry, aby jej pokazać straszydło. W pokoju było jasno. Siostra spała z rudą małpą (możliwe, że z pluszową, ale nie wiem). Mówiła, abym jej nie budził. Nawet nie zauważyła tej postaci. Chyba się budzę.
Leżę na łóżku i wiem, że to sen. Wstaję. Ślizgam się albo tylko szybko się poruszam. Opieram się o piekarnik w kuchni. Widzę błysk w pokoju siostry, pewnie sprawdza coś na telefonie. Idę na balkon i znowu ta czarna postać biegnie za mną, ma czerwone oczy. Wchodzę na balkon, ale idę bardzo powoli w stronę bramki. Dogania mnie zmora. Łapię ją za zęby i zrzucam ją z balkonu na dół. Czeka tam na mnie. Wychodzę przez wąską bramkę i skaczę na stos równo poukładanych kartonów lub czegoś innego. Przeskakuję na następne kartony. W tym czasie zmora biegnie za mną tam na dole. Zeskakuję na ziemię i biegnę. Zmora chyba, gdzieś uciekła. Przewracam stertę kartonów. Komuś się to nie podoba i goni mnie z mieczem. Uderza mnie, ale ja mam nożyk i zatrzymuję uderzenie miecza. Biegnę korytarzem i przechodzę do miejsca, gdzie są szatnie od wfu. Czekamy, aż otworzą się szatnie. Gdy otwierają się, do jednej z nich wchodzi matka z dzieckiem. Ja nie wchodzę, bo mało jest miejsca. Idę stamtąd. Podchodzą do mnie dwie osoby i przyczepiają czarne kółeczko do mojej bluzy. Odrywam je i przyklejam jemu. To kamerka. Idę znowu w stronę szatni. Niektórzy się ze mnie śmieją. Patrzę na ich telefony, a tam nagranie z tej kamerki. Było jakoś przerobione, tak abym śmiesznie wyglądał jakby szła małpa. Nic mnie to nie obchodzi. Też się z tego śmieję.
"Obudziłem się" i wstawałem z łóżka. Otworzyłem drzwi. Kołdra chciała mnie zatrzymać i zaczęła się owijać wokół mojej ręki. Koniec snu.
Znowu wstawałem z łóżka. Gdy wyszedłem na przedpokój, zaatakowała mnie jakaś czarna postać. Chwyciłem ją za zęby i poszedłem do pokoju siostry, aby jej pokazać straszydło. W pokoju było jasno. Siostra spała z rudą małpą (możliwe, że z pluszową, ale nie wiem). Mówiła, abym jej nie budził. Nawet nie zauważyła tej postaci. Chyba się budzę.
Leżę na łóżku i wiem, że to sen. Wstaję. Ślizgam się albo tylko szybko się poruszam. Opieram się o piekarnik w kuchni. Widzę błysk w pokoju siostry, pewnie sprawdza coś na telefonie. Idę na balkon i znowu ta czarna postać biegnie za mną, ma czerwone oczy. Wchodzę na balkon, ale idę bardzo powoli w stronę bramki. Dogania mnie zmora. Łapię ją za zęby i zrzucam ją z balkonu na dół. Czeka tam na mnie. Wychodzę przez wąską bramkę i skaczę na stos równo poukładanych kartonów lub czegoś innego. Przeskakuję na następne kartony. W tym czasie zmora biegnie za mną tam na dole. Zeskakuję na ziemię i biegnę. Zmora chyba, gdzieś uciekła. Przewracam stertę kartonów. Komuś się to nie podoba i goni mnie z mieczem. Uderza mnie, ale ja mam nożyk i zatrzymuję uderzenie miecza. Biegnę korytarzem i przechodzę do miejsca, gdzie są szatnie od wfu. Czekamy, aż otworzą się szatnie. Gdy otwierają się, do jednej z nich wchodzi matka z dzieckiem. Ja nie wchodzę, bo mało jest miejsca. Idę stamtąd. Podchodzą do mnie dwie osoby i przyczepiają czarne kółeczko do mojej bluzy. Odrywam je i przyklejam jemu. To kamerka. Idę znowu w stronę szatni. Niektórzy się ze mnie śmieją. Patrzę na ich telefony, a tam nagranie z tej kamerki. Było jakoś przerobione, tak abym śmiesznie wyglądał jakby szła małpa. Nic mnie to nie obchodzi. Też się z tego śmieję.






