16-10-2022, 21:05
12 października 2022
Stałam pod supermarketem i próbowałam uderzyć się w twarz. Niestety działo się to w zwolnionym tempie i czułam się, jakbym po prostu przykładała do niej delikatnie dłoń.
Zapisałam się do psychiatry w aptece przez internet. Koszt 400 zł (w tym 150 zł wypisanie recepty, reszta koszt "leków" - jednego zawierającego benzo i 2 suplementów diety, z których jeden miał wspomagać trawienie, bo benzo spowalnia perystaltykę). Wizytę miałam na 17.00, toteż myślałam, że będę pierwsza. Nic z tego, gdy doktor przybył, zaczął od wypisywania recept. Długo trzeba było czekać. Przez ten czas chłopcy w wieku 9-13 lat zdążyli mi posegregować wszystkie klocki Lego rozmiarami - począwszy od Duplo, skończywszy na małych płaskich płytkach 1x1 z jedną wypustką w rozmaitych kolorach.
Osoby poniżej 18 lat przybyły z opiekunem. Jeden z chłopców powiedział do kobiety ok.38 lat, że do dorosłych zwraca się jak do rodziców. Pani chciała, żeby w ten sposób odezwał się do niej. "Pa, tato!" - odpowiedział. Rozbawiła mnie jego bezczelność.
Jakaś laska była niemiła dla mnie. Miała cycki kształtne krągłe, a nie jakieś łezki.
Nadeszła w końcu moja konsultacja, w pomieszczeniu bez drzwi i z zachowaniem covidowego dystansu. mało komfortowa.
Pierwszym pytaniem było: jak vagina? czy był sex w tym tygodniu? Potem padło pytanie, czy często piję melisę. Odpowiedziałam, że tak. To źle - stwierdził lekarz. Na litość boską, przecież dla mnie "często" to 3 razy w miesiącu! Serio to aż tak niepokojące?
Kolejne pytanie: czy choruję na jakąś chorobę, przy której są różnice w występowaniu u którejś z płci - odpowiedziałam, że nie, choć skojarzyło mi się to z czymś.
Pojawiło się pytanie co Pani przepisać? Lekarz przepisywał wyłącznie suplementy diety (np. "Bipolar" w wersji dla kobiet i mężczyzn) oraz dostępne wyłącznie na receptę "ekstrakty diety" z napisem "opakowanie lecznicze" na pudełku. Większość składu stanowiły mieszanki ziół i korzeni.
Wspomniałam o leczeniu Zoloftem, jednak specjalista stwierdził, że to zło, bo oddziałuje na te jakieś "kubki" (prawdopodobnie chodziło o naczynia w mózgu, z których uwalniana jest serotonina). Podobało mi się, że mogę traktować doktora jak równego sobie, ale w tym przypadku zniesmaczyła mnie jego nieprofesjonalna wiedza.
Byłam rozczarowana pomocą medyczną, którą uzyskałam.
Stałam pod supermarketem i próbowałam uderzyć się w twarz. Niestety działo się to w zwolnionym tempie i czułam się, jakbym po prostu przykładała do niej delikatnie dłoń.
Zapisałam się do psychiatry w aptece przez internet. Koszt 400 zł (w tym 150 zł wypisanie recepty, reszta koszt "leków" - jednego zawierającego benzo i 2 suplementów diety, z których jeden miał wspomagać trawienie, bo benzo spowalnia perystaltykę). Wizytę miałam na 17.00, toteż myślałam, że będę pierwsza. Nic z tego, gdy doktor przybył, zaczął od wypisywania recept. Długo trzeba było czekać. Przez ten czas chłopcy w wieku 9-13 lat zdążyli mi posegregować wszystkie klocki Lego rozmiarami - począwszy od Duplo, skończywszy na małych płaskich płytkach 1x1 z jedną wypustką w rozmaitych kolorach.
Osoby poniżej 18 lat przybyły z opiekunem. Jeden z chłopców powiedział do kobiety ok.38 lat, że do dorosłych zwraca się jak do rodziców. Pani chciała, żeby w ten sposób odezwał się do niej. "Pa, tato!" - odpowiedział. Rozbawiła mnie jego bezczelność.
Jakaś laska była niemiła dla mnie. Miała cycki kształtne krągłe, a nie jakieś łezki.
Nadeszła w końcu moja konsultacja, w pomieszczeniu bez drzwi i z zachowaniem covidowego dystansu. mało komfortowa.
Pierwszym pytaniem było: jak vagina? czy był sex w tym tygodniu? Potem padło pytanie, czy często piję melisę. Odpowiedziałam, że tak. To źle - stwierdził lekarz. Na litość boską, przecież dla mnie "często" to 3 razy w miesiącu! Serio to aż tak niepokojące?
Kolejne pytanie: czy choruję na jakąś chorobę, przy której są różnice w występowaniu u którejś z płci - odpowiedziałam, że nie, choć skojarzyło mi się to z czymś.
Pojawiło się pytanie co Pani przepisać? Lekarz przepisywał wyłącznie suplementy diety (np. "Bipolar" w wersji dla kobiet i mężczyzn) oraz dostępne wyłącznie na receptę "ekstrakty diety" z napisem "opakowanie lecznicze" na pudełku. Większość składu stanowiły mieszanki ziół i korzeni.
Wspomniałam o leczeniu Zoloftem, jednak specjalista stwierdził, że to zło, bo oddziałuje na te jakieś "kubki" (prawdopodobnie chodziło o naczynia w mózgu, z których uwalniana jest serotonina). Podobało mi się, że mogę traktować doktora jak równego sobie, ale w tym przypadku zniesmaczyła mnie jego nieprofesjonalna wiedza.
Byłam rozczarowana pomocą medyczną, którą uzyskałam.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





