Kroniki Astralnych Motyli
#86
Dzień 63


Fadhir NADAL był poza zasięgiem. Ireasz chwilowo też.
Sprawdziłam kilka razy, z mimowolną satysfakcją, że chociaż mogłam to zrobić. Przynajmniej nie czułam, żeby brakowało mi jakiejś tajnej wiedzy, o którą mogłabym podejrzewać innych.
- Ale Fadhir chyba NAPRAWDĘ coś wie…
Westchnęłam i przeniosłam wzrok z nieco oddalonych budynków Jetter na skalne odłamki lewitujące wokół mnie. Sama siedziałam – a może półleżałam – na dużo większym kawałku o nieregularnym kształcie, który mógł mi służyć jako średnio wygodny fotel z oparciem. Większość tych kamieni była pokryta porostami i zwieszającymi się swobodnie włóknistymi pnączami.
Skoncentrowałam się i stworzyłam niebieskawą kulę energii przed uniesioną na wysokość klatki piersiowej dłonią, po czym siłą woli pchnęłam ją przed siebie. Oczywiście nadal działały atawistyczne ludzkie odruchy z fizycznego świata i mimowolnie poruszyłam też samą dłonią.
Obojętnie przyglądałam się jak kłąb lekko świecącego dymu przelatuje między kamiennymi odłamkami, żeby ostatecznie rozproszyć się na większym głazie unoszącym się mniej więcej na wprost mnie. Potem posłałam przed siebie kolejną kulę. I kolejną. Starałam się obserwować, czy przypadkiem spowodowałam ruch porastającej kamienie roślinności, ale trudno było jednoznacznie stwierdzić. Powietrze czy też inny eter wypełniający trójwymiarową przestrzeń nie był zawsze całkowicie nieruchomy.
Kiri przeskoczyła między kamieniami, próbując dostać się bliżej mnie. Nie starałam się celową w nią trafiać, ale też nie próbowałam przesadnie uważać. Nie sądziłam, żeby moja energia jakkolwiek na nią wpłynęła.
- Co właściwie próbujesz osiągnąć? - spytała moja tulpa. Na to mogłam tylko wzruszyć ramionami.
- Nie wiem. Chyba cokolwiek zbliżonego do telekinezy. Ale może wcześniej Ireasz się zjawi…
- Chodzi mi o to, co w ogóle zamierzasz tu osiągnąć. Bo z jakiegoś powodu jednak wracasz tu każdej nocy.
- Chcę doświadczyć świata bez ograniczeń? Do diabła, Kiri, nie masz łatwiejszych pytań?!
Gdzieś w środku czaszki czułam, że ona się ze mnie śmieje. Nie musiała wydawać do tego żadnych dźwięków.
- Dlaczego tkwisz zatem tutaj, w pobliżu Jetter, jakby coś przywiązało cię do tego miejsca? Fadhir i Ireasz cię znajdą, mają w tym znaczenie większą wprawę.
Gwałtownym ruchem usiadłam i odwróciłam się w stronę miasta, które wcześniej miałam bardziej za plecami.
- Może ja tu… obserwuję…
Zmrużyłam oczy, patrząc na ruch pomiędzy budynkami. Głównie podróżnicy, pomiędzy nimi trochę ich chowańców. Po dłuższej chwili zauważyłam, że część osób oddziela się od tej losowej krzątaniny i idzie w kierunku, który dla mnie był lewą stroną. W sposób już niewątpliwie celowy. Najpierw pomiędzy budynkami miasta, potem dalej, konsekwentnie, przez pustkowie zbrązowiałych traw.
Nie wiem, czy to była jakaś mentalna więź, czy Kiri przypadkowo pomyślała o tym samym w dokładnie tym momencie, ale usłyszałam jej niepewny głos.
- Tam coś jest, prawda?
Wstałam i powoli stanęłam na bardziej wystającym kawałku mojego lewitującego głazu. Próbowałam prześledzić ruch podróżników wychodzących z miasta.
- Powell twierdził, że astralne oczy mogą zrobić zoom jak luneta – podpowiedziała uczynnie Kiri. Miała szczęście, że nie byłam w stanie sięgnąć do niej stąd szybkim ruchem, w dodatku nie tracąc przy tym równowagi. Albo że nie umiałam (JESZCZE!!!) oddziaływać energią na otoczenie.
- Nie jestem Powellem – odpowiedziałam tylko, myśląc o tym, że w sumie też chciałabym móc zrobić wzrokiem zoom jak luneta.
Potem, niewiele myśląc, dałam krok do przodu, w powietrze.
Byłam przygotowana na upadek… ale właśnie coś się stało. Coś subtelnego, czego być może wcześniej bym nie dostrzegła. Tak jakby trochę czas zwolnił. Nie teleportowało mnie metr niżej ani nie zawisłam nieruchomo w powietrzu.
Powietrze pode mną było… gęste? Coś jak pole magnetyczne leciutko popychało mnie w górę, efektywnie spowalniając upadek. Przybrałam odruchowo pozycję jakbym chciała wylądować na rękach i kolanach. Kiedy byłam jakieś trzydzieści centymetrów nad ziemią, to oddziaływanie było najsilniejsze. Przez nieskończenie krótką chwilę czułam to niemal fizycznie.
Ostatecznie wylądowałam w przysiadzie na trawie. Uniosłam głowę, triumfalnie spoglądając na Kiri.
- Widziałaś to?
- Że skoczyłaś z wysokości prawie trzech metrów? -spytała Kiri z przekąsem – Owszem.
- Nie – potrząsnęłam głową – Dobrze wiesz o co mi chodzi. Zrobiłam to!
Bo chyba to zrobiłam, prawda? Prawda? Nie zdawało mi się, nie uległam złudzeniu… Coś poczułam – wiem, że brzmi to subiektywnie, ale tym razem byłam prawie pewna, że coś się stało. I jeszcze bardziej pewna, że gdybym teraz celowo chciała to powtórzyć, za nic w świecie bym nie zdołała.
Mogłam tylko wstać, otrzepać się i iść dalej. Z cichym triumfalnym uśmiechem.
Kiedy znalazłam się blisko pierwszych budynków Jetter, zauważyłam, że ludzie zarówno podążają w tamtym tajemniczym kierunku jak i wracają stamtąd do miasta. Wmieszałam się między nich. Nie widziałam przed sobą nic szczególnego. Nieco dalej teren w kilku miejscach nieznacznie się wznosił i miałam wrażenie, że na wzgórzach trawa jest wyższa niż dookoła. Było tam też kilka głazów o nieregularnych kształtach, na pierwszy rzut oka zwyczajnych i nudnych. Te nawet nie lewitowały tylko grzecznie leżały na ziemi.
Na końcu ścieżki zobaczyłam cel – pomiędzy wzgórzami i głazami znajdował się kamienny obiekt przypominający kapliczkę. Coś jak niska kolumienka ze stopionych ze sobą spłaszczonych kamieni otoczona czterema wielokrotnie węższymi. Na powierzchni tej szerokiej w środku, blisko krawędzi było kilka wyciętych w kamieniu i lekko fosforyzujących symboli.
Mijający mnie ludzie podchodzili do obiektu i kładli na nim dłonie. Zanim zdążyłam uznać to za rodzaj oddawania czci, zobaczyłam jak dotykające kamiennej struktury osoby znikają.
Rodzaj teleportu? Przesłałam telepatycznie do Kiri pytanie. Nie chciałam się ośmieszać przy tych wszystkich Prawdziwych wokół mnie.
Poczekałam aż tłum chociaż trochę się przerzedzi i dopiero wtedy niepewnie podeszłam do prawdopodobnego teleportu. Środkowa część sięgała mi mniej więcej na wysokość brzucha. Całkiem dogodna wysokość do dotknięcia. Powoli zaczęłam zbliżać rękę do zaokrąglonego kamienia wieńczącego konstrukcję. Symbole wyryte przy jego brzegu zaświeciły nieznacznie mocniej. Odruchowo zwolniłam i bardzo ostrożnie dotknęłam kamienia w bezpiecznej odległości od symboli.
- Boisz się? - zadrwiła Kiri – Obleciał cię nabożny strach przed uświęconym kamieniem?
W myślach kazałam jej stulić dziób… to znaczy PYSZCZEK.
Nie sądziłam, żeby teleport, jeśli to faktycznie było to, stanowił zagrożenie. To przypominało mi przełączniki, o których niedawno wspominał Fadhir. Rzecz prosta w obsłudze, przeznaczona do machinalnego używania przez podróżników.
Zauważyłam, że zależnie od tego gdzie dokładnie zbliżałam palce, powodowałam wzrost intensywności świecenia różnych symboli. To pozwalało na wybór kierunku? Wszystkie symbole wydawały mi się jednakowo obce. Poprzedni użytkownicy tego teleportu w większości sięgali bliżej lewej strony, ale nie mogłam być tego całkiem pewna. Kiedy stałam za nimi, widziałam głównie ich plecy. Czując, że teraz za mną ustawiają się następni, zrobiłam najmniej oryginalną i najbardziej uporządkowaną rzecz jaką mogłam. Wybrałam symbol pierwszy od lewej i położyłam na nim palce.
Wywołałam tym już nie poblask ale pełnoprawne światło, chociaż w pierwszej chwili nie stało się nic więcej.
- Chyba musisz to potwierdzić.
Jak? spytałam w myślach. Miałam wejść w trans i wypowiedzieć jakieś słowa mocy, których oczywiście nie znałam i nie miałam skąd znać?
- Nie, to ma być PROSTE W OBSŁUDZE. Musisz pewnie wyrazić wolę. ŚWIADOMA INTENCJA.
Skoncentrowałam się. Nie na tyle żeby wejść w trans. Nawet nie tak jak musiałam przy celowym emitowaniu energii. Wystarczyło przez chwilę skupić się na pragnieniu, żeby tego użyć.
Przerzuciło mnie w miejsce, które chyba też musiało znajdować się w Okręgu Jetter. Przynajmniej tyle wywnioskowałam z podobnej stepowej scenerii wokół. Tylko trawa była tu znacznie niższa, spory obszar wyglądał jakby została celowo skrócona.
Sam proces przeskoku wydawał się jakby szybszy i mniej odczuwalny niż samodzielna teleportacja. Nie umiałam stwierdzić, czy to wynikało z mojej niezbyt dużej wprawy, czy po prostu to był inny mechanizm działania. Może w tym świecie, stworzonym ze zbiorowej podświadomości, podatnej na oczekiwania, zdanie się na zewnętrzne czynniki również często bywało bardziej komfortowe niż zrobienie czegoś własnoręcznie…
Od teleportu, podobnego jak ten obok Jetter ale z nieco innymi symbolami, odchodziła kamienna ścieżka prowadząca do kilku niewielkich budynków o szarofioletowych ścianach. Te wyglądały podobnie do tych, które widziałam pierwszy raz w tym rejonie. Dalej widziałam coś w rodzaju ciągnącego się daleko w obie strony muru. W miarę zbliżania się dostrzegałam więcej szczegółów. Otoczony tym murem obszar był czymś w rodzaju stadionu. Boisko? Tor wyścigowy?
Kiri z własnej inicjatywy – albo odbierając moje podświadome sygnały nieodczuwalne przeze mnie samą – zręcznie wskoczyła na jedno z drzew, żeby się temu przyjrzeć, po czym stwierdziła, że chyba to było to ostatnie.
Po wewnętrznej stronie mur przechodził w trybuny. W czasie, kiedy tu przebywałam, nie było tu szczególnie wielkiego tłumu. Nikt nie próbował mnie zatrzymywać, kiedy znalazłam wąskie przejście ze schodami i dostałam się pomiędzy rzędy siedzeń. Usiadłam dość daleko od innych podróżników, tak, żeby za bardzo nie zwracać na siebie uwagi. Moje pojawienie się tu nie wywołało żadnej reakcji, ale ciągle nie byłam pewna, czy mogłam przebywać tu legalnie.
Zajęło mi to dłuższą chwilę, zanim zorientowałam się, że na dole cokolwiek się DZIAŁO. W jednym punkcie, niestety akurat dość daleko od mojej strony trybun, niewielka grupa ustawiała się na linii startu. Albo może bardziej NAD linią startu. Zawodnicy ustawili się ponad pół metra nad ziemią na lewitujących platformach albo podstawach. Człowiek stojący wewnątrz tworzonego przez tor kręgu dał znak chorągiewką i zawodnicy ruszyli.
Ruszyli! Pochyleni lekko do przodu, na rozstawionych nogach, napięci tak, że widziałam to nawet, kiedy jeszcze byli daleko. Trochę przypominało to windsurfing chociaż nie byłam pewna, jaka siła pchała ich deski naprzód tym miękkim płynnym ruchem.
Kiedy byli w najbliższym punkcie, mogłam lepiej zobaczyć używany w tej dyscyplinie sprzęt. Deski były szersze niż te surfingowe, kształt miały bardziej zbliżony do rozszerzającego się z tyłu trójkąta. Tylne rogi tego trójkąta zakrzywione były do góry, jak skrzydła papierowego samolotu. Nie widziałam silnika ani tym bardziej niczego, co mogło służyć za sterowanie. Zdążyłam zobaczyć, że zawodnicy byli boso, więc może w jakimś stopniu mogli wpływać na ruch lewitujących desek przez zmiany nacisku stóp. Bo chyba nie robili tego po prostu siłą woli?!
- Tutaj akurat by mnie to nie zdziwiło. Nie zapominaj gdzie jesteśmy.
Westchnęłam, patrząc na plecy coraz bardziej oddalających się zawodników.
Jak to mogło działać? To zależało od koncentracji? Od poziomu energii – zakładając, że coś takiego używało energii w bardziej czy mniej pośredni sposób. Mógł to być rodzaj oddziaływania na poziomie Struktury, ale chyba wtedy nie dawałoby to szans na jakąkolwiek uczciwą rywalizację, z której cokolwiek by wynikało. O ile dobrze rozumiałam do tej pory niektóre rzeczy, astralne mechanizmy zawsze, powtarzalnie reagowały w ten sam sposób na takie same działania.
- Może tu trzeba mieć silną więź z Mocą jak młody Anakin Skywalker? - podsunęła Kiri.
Tutaj chyba każdy ma więź, pomyślałam. Inaczej chyba nikt nie byłby w stanie w jakikolwiek sposób wchodzić w interakcje z otoczeniem.
Aż sama byłam zdumiona, odkrywając, ile rzeczy na temat działania tego wymiaru już rozumiałam.
Kiri, siedząca na tym samym miejscu obok mnie, wystarczająco blisko, żeby mnie dotykać, wykonała jakiś ruch, może wiewiórczy odpowiednik wzruszenia ramionami. Raczej to czułam a nie widziałam, bo bardziej skupiałam się w tym momencie na uczestnikach wyścigu, robiących właśnie kolejne okrążenie.
- Może po prostu ich spytaj – zasugerowała Kiri – Albo kogokolwiek tutaj. Możesz założyć, że tutaj znajdziesz kogoś, kto zna się na… tej dyscyplinie sportu, jakkolwiek to się nazywa.
Jasne, mogłam spytać. Jak wyścig się skończy.
Zawodnicy właśnie mijali moją część trybun, żeby znowu zacząć się oddalać.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-08-2017, 17:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 21-08-2017, 18:11
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-08-2017, 18:22
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-08-2017, 02:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-09-2017, 23:44
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 03-09-2017, 10:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-10-2017, 23:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-10-2017, 01:31
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-11-2017, 00:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 02-11-2017, 21:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-11-2017, 21:43
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 02-11-2017, 23:27
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 03-11-2017, 00:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-11-2017, 20:54
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-11-2017, 03:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-11-2017, 04:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-12-2017, 03:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-12-2017, 03:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-12-2017, 01:58
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 01-01-2018, 20:40
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-01-2018, 23:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 13-01-2018, 22:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 14-01-2018, 13:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-01-2018, 23:16
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 25-01-2018, 20:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-01-2018, 18:20
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 11-02-2018, 20:24
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 12-02-2018, 17:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 12-02-2018, 21:46
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Skipper - 15-02-2018, 00:30
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-02-2018, 00:38
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Skipper - 15-02-2018, 00:50
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-02-2018, 19:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 27-02-2018, 00:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 05-03-2018, 17:44
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Solnik - 05-03-2018, 18:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 08-03-2018, 22:16
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-03-2018, 15:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 30-06-2018, 21:13
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 01-07-2018, 22:34
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-07-2018, 23:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-11-2018, 19:41
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 29-11-2018, 21:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-11-2018, 21:56
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 29-11-2018, 22:10
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-12-2018, 00:50
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 26-12-2018, 13:08
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2019, 00:26
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 04-03-2019, 19:54
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2019, 21:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-04-2019, 23:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-07-2019, 22:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-08-2019, 00:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-11-2019, 00:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-11-2019, 18:20
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 30-11-2019, 03:10
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-12-2019, 12:28
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-12-2019, 23:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 11-12-2019, 19:58
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 12-12-2019, 13:01
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-12-2019, 23:11
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-12-2019, 02:30
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-12-2019, 02:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 06-01-2020, 23:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 08-01-2020, 19:12
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-01-2020, 23:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-01-2020, 00:57
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-01-2020, 21:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 23-01-2020, 22:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 24-01-2020, 13:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-02-2020, 03:22
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-02-2020, 22:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-02-2020, 01:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 22-02-2020, 03:36
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2020, 02:13
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 05-03-2020, 23:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 06-03-2020, 20:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-04-2020, 23:26
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 28-04-2020, 01:17
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 28-04-2020, 11:25
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 24-03-2021, 22:38
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 31-12-2021, 15:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-01-2022, 02:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-01-2022, 14:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 17-01-2022, 20:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 11-09-2022, 11:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-09-2022, 02:04
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-07-2023, 16:17

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  iSenowe Kroniki Filmowe Slavia 6 3,943 12-05-2018, 22:40
Ostatni post: Slavia

Skocz do:

UA-88656808-1