30-08-2022, 16:04
Ciemno. Stoję przy biurku i coś mam właśnie robić (już nie pamiętam co, może coś zapisać), gdy dochodzi do mnie, że to chyba sen. Jeszcze robię tr z nosem i tak to jest sen. Idę przez półciemny pokój. Tata właśnie przeszedł przez przedpokój. Może też idzie we śnie? Wchodzę na przedpokój i robi się jasno. Poszedłem, aby obudzić siostrę, ale trafiłem do swojego pokoju z łóżkiem ustawionym po staremu. Ktoś siedział na łóżku. Ktoś też leżał. Pochylam się nad leżącym, nadal myśląc, że to siostra, a to coś czarnego i robotycznego się podnosi i chce mnie chwycić. Wstaję i wychodzę z tego pokoju. Na przedpokoju spotykam jakiegoś chłopaka. Jest półprzezroczysty. Pytam się czy jest stąd, odpowiada, że tak. Mówi do mnie, żebym lepiej poszedł na spacer. Pytam się go jeszcze o imię. Coś mówi, ale nie dosłyszę. Pojawiają się trzy dodatkowe pokoje, nie wiem już co tam było, ale ostatni był pusty. Postanawiam, że pójdę pod trójkę do sąsiadki i w tym celu przeniknę ścianę. Dłonie wchodzą łatwo, ale już dalej ciężko idzie. Myślę, że może łatwiej będzie przejść przez szybę okna, ale już w połowie utknąłem i nie mogę wyjść. Budzę się.





