09-08-2022, 20:01
9 sierpnia - Koniec świata
W śnie panował nastrój grozy. Powietrze i woda zostały skażone na skutek działań wojennych Rosji. Mój ojciec został tam, gdzie był, natomiast mama postanowiła ze mną przedostać się na drugi brzeg rzeki. Trzeba było wyruszyć w drogę, najlepiej do Medjugorje, inaczej pozostałoby nam 2 dni życia. Zamknięcie się w mieszkaniu i czekanie na śmierć z głodu i odwodnienia. Było mi smutno, że muszę pozostawić cały swój dobytek.
Musiałam spakować plecak. Niepokojące prepperskie fantazje mamy ziściły się. To było straszne zderzenie z rzeczywistością, jakże inne niż w śmieszkowych psychozabawach "co zabrałbyś na bezludną wyspę?" Wzięłam ze sobą 3 książki o autyźmie, jedną cienką i dwie grubsze, mimo, że to był bezużyteczny ciężar, ale czułam się związana z nimi emocjonalnie, nie mogłam ich zostawić... Najchętniej kupiłabym jeszcze więcej, ale pieniądze stały absolutnie bezwartościowe... Na zewnątrz należało nosić maseczkę antycovidową, zapewniającą lichą ochronę przed skażeniem. Miałam jechać z mamą pociągiem, ale ktoś podpalił tory kolejowe. Dołączyłyśmy do obcych ludzi w jakimś budynku, z którymi miałyśmy wspólnie przetrwać. Mama wskazała mi toalety. Z ubikacji dla kobiet przed chwilą skorzystał jakiś mężczyzna. Poszłam więc do męskiej. Zastanawiałam się, czy spuścić wodę, czy może trzeba ją oszczędzać. Wodociągi powoli przestawały działać. Ostatecznie wybrałam mniejszy z dwóch przycisków na spłuczce.
Po przebudzeniu nie czułam się dobrze. Nadal mi nie przeszło, gdy to piszę.
W śnie panował nastrój grozy. Powietrze i woda zostały skażone na skutek działań wojennych Rosji. Mój ojciec został tam, gdzie był, natomiast mama postanowiła ze mną przedostać się na drugi brzeg rzeki. Trzeba było wyruszyć w drogę, najlepiej do Medjugorje, inaczej pozostałoby nam 2 dni życia. Zamknięcie się w mieszkaniu i czekanie na śmierć z głodu i odwodnienia. Było mi smutno, że muszę pozostawić cały swój dobytek.
Musiałam spakować plecak. Niepokojące prepperskie fantazje mamy ziściły się. To było straszne zderzenie z rzeczywistością, jakże inne niż w śmieszkowych psychozabawach "co zabrałbyś na bezludną wyspę?" Wzięłam ze sobą 3 książki o autyźmie, jedną cienką i dwie grubsze, mimo, że to był bezużyteczny ciężar, ale czułam się związana z nimi emocjonalnie, nie mogłam ich zostawić... Najchętniej kupiłabym jeszcze więcej, ale pieniądze stały absolutnie bezwartościowe... Na zewnątrz należało nosić maseczkę antycovidową, zapewniającą lichą ochronę przed skażeniem. Miałam jechać z mamą pociągiem, ale ktoś podpalił tory kolejowe. Dołączyłyśmy do obcych ludzi w jakimś budynku, z którymi miałyśmy wspólnie przetrwać. Mama wskazała mi toalety. Z ubikacji dla kobiet przed chwilą skorzystał jakiś mężczyzna. Poszłam więc do męskiej. Zastanawiałam się, czy spuścić wodę, czy może trzeba ją oszczędzać. Wodociągi powoli przestawały działać. Ostatecznie wybrałam mniejszy z dwóch przycisków na spłuczce.
Po przebudzeniu nie czułam się dobrze. Nadal mi nie przeszło, gdy to piszę.

Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





