09-08-2022, 15:47
Podczas, gdy leżałem w łóżku nachylała się nade mną unosząca się w powietrzu czarna postać. Odepchnąłem to coś od siebie i poleciała, gdzieś pod sufit. Od niej odchodził, tak samo czarny, sznur, za który pociągnąłem. Pomyślałem, że musi to być sen i wstałem z łóżka. Jakoś ciężko otwierało się drzwi. Jak wyszedłem z pokoju to zamknąłem drzwi, aby stwór nie podążył za mną. Poszedłem na balkon i wyszedłem na trawnik. W żywopłocie było przejście. Wyszedłem z trawnika i zobaczyłem na przeciwko siebie wejście do ciemnej klatki schodowej. W głębi było widać podświetlany niebieski trójkąt. Szybko stamtąd uciekłem, bo wiedziałem, że są tam źli ludzie. Skierowałem się na lewo od bloku w jakąś piaszczystą drogę. Nagle przybiegli jacyś ludzie z zamiarem pobicia mnie kijami. Od razu podniosłem ręce do góry. Zobaczyli, że wszystko w porządku. Jeszcze pytali się mnie o coś czego nie pamiętam.





