05-08-2022, 13:01
Latałam sobie między regałami zawalonymi książkami które by trochę wewnątrz pomieszczeń a trochę niby przed stara zamkoszkołą. Na stoliku leżały jakieś papiery i podlecialam zobaczyć co to z ciekawości. Okazało się, że to jakieś odpowiedzi do ważnych egzaminów. Myślalam chwilę czy nie zrobić z tego użytku, ale postanowiłam zostawić sprawy uczciwemu biegowi. Niby ktoś mnie obserwował. Za rogiem nie wiem czego bo krajobraz był pływający i nieokreślony ale w jednym tonie, spotkałam dwie siedzące na murku kobiety. Postanowilam się skupić na twarzy jednej z nich żeby się przekonać jak to jest z tymi twarzami w snach chociaz nie byłam do końca świadoma. Najpierw zobaczyłam twarz siostry ale rysy twarzy tez zaczęły się przekształcać jak krajobraz więc się skupiłam mocniej i krzyknęłam czym jesteś pokaż twarz. Najpierw twarz się coraz szybciej przekształcała potem rysy na chwilę całkiem znikły i pokazała się prawie gładka w złotym kolorze. Wkurzyło mnie to jakoś i skupiłam się jeszcze bardziej. Całe tło znikło i pokazała się piękna twarz kobiety że wszystkimi szczegółami i ozdobami we włosach. Biegałam wzrokiem po detalach, jakoś mnie to zszokowało i wystraszyło. Kobieta zaczęła wypowiedać imię złożone z tyłu sylab, że przestałam ogarniać po 3. Na końcu dodała w skrócie Ne Gai. Powtarzałam wciąż te sylaby, żeby nie zapomnieć kiedy się obudzę. Ten wizerunek był taki piękny jak dzieło sztuki i było mi jakoś tak przyjemnie i radośnie. Bardzo płynnie przeszłam do stanu jawy. Jeszcze chwilę miałam wyryte detale przed oczami. Jasnozielone galazki z bladoróżowymi kwiatami w brązowych lekkoupiętych włosach, ikoniczną twarz i przeszywające uczucie przy spotkaniu się wzrokiem. Nie sądziłam, że da się złością wymusić na mózgu taką kreatywność. Szkoda, że nie mam daru do rysowania bo aż by się chciało przenieść tą wizję na obraz.





