01-07-2022, 00:04
Przygotowywałam się do jakiegoś rocznicowego spotkania absolwentów którejś ze szkół (liceum??). Była to jakaś alternatywna rzeczywistość, gdzie chodziłam do szkół w wielkim mieście i grupy każdego rocznika były bardzo duże. Dowiedziałam się, że będzie moja koleżanka z dawnych lat o imieniu Kitja. Mogłam zobaczyć wydruk jej historii zatrudnienia, zobaczyłam, że w czasie, kiedy kontakt się urwał, pracowała ona w stereotypowej Złej Korporacji o nazwie Caso, gdzie przyczyniała się do złych rzeczy. Zaczęłam się zastanawiać, czy nawet po zmianie pracodawcy Kitja nadal miała wpływy w tym złym korpo i czy mogłabym sama mieć z tego jakieś korzyści.
Nie wiadomo skąd w lokalu gdzie miała być impreza, pojawiła się moja rodzina. Mama powiedziała, że Kitja jest gdzieś na miejscu i może chciałabym się z nią spotkać i pogadać. W końcu jakoś się znalazłyśmy. Kitja była złotoskórym orientalnym bóstwem z czterema rękami i kocią twarzą. Chyba było to normalne w tamtym "uniwersum" bo nie powodowało to u mnie zdziwienia.
Jakoś doszło do tego, że miałam narysować jej portret. Kitja stanęła z ramionami wyciągniętymi do góry. Spytałam ją, jak dużo ma cierpliwości. Odpowiedziała mi ze śmiechem, że potrafi wytrzymać co najmniej pół godziny w całkowitym bezruchu. Rysowałam na czymś co wyglądało jak płótno rozpięte na sztalugach, ale tworzenie tam obrazów przypominało grafikę cyfrową. Zdążyłam zobaczyć, że narysowałam portret Kitji w niebieskiej sukni, na ciemnym granatowym tle ze złotawym obramowaniem dookoła.
## Próbowałam na jawie odtworzyć tamten obraz, byłoby to coś takiego → https://159.89.115.225/krita/Anthro/19-Kitja.png chociaż tamto było jeszcze bardziej komiksowe i chyba w nieco ciemniejszych kolorach.
Nie wiadomo skąd w lokalu gdzie miała być impreza, pojawiła się moja rodzina. Mama powiedziała, że Kitja jest gdzieś na miejscu i może chciałabym się z nią spotkać i pogadać. W końcu jakoś się znalazłyśmy. Kitja była złotoskórym orientalnym bóstwem z czterema rękami i kocią twarzą. Chyba było to normalne w tamtym "uniwersum" bo nie powodowało to u mnie zdziwienia.
Jakoś doszło do tego, że miałam narysować jej portret. Kitja stanęła z ramionami wyciągniętymi do góry. Spytałam ją, jak dużo ma cierpliwości. Odpowiedziała mi ze śmiechem, że potrafi wytrzymać co najmniej pół godziny w całkowitym bezruchu. Rysowałam na czymś co wyglądało jak płótno rozpięte na sztalugach, ale tworzenie tam obrazów przypominało grafikę cyfrową. Zdążyłam zobaczyć, że narysowałam portret Kitji w niebieskiej sukni, na ciemnym granatowym tle ze złotawym obramowaniem dookoła.
## Próbowałam na jawie odtworzyć tamten obraz, byłoby to coś takiego → https://159.89.115.225/krita/Anthro/19-Kitja.png chociaż tamto było jeszcze bardziej komiksowe i chyba w nieco ciemniejszych kolorach.





