11-06-2022, 13:01
Leżałem w łóżku i chciałem zapalić lampkę. Nie dało się, więc to był sen. Coś mnie przytrzymywało, ale dałem radę wstać. Miałem jakieś gorące druty na plecach na kręgosłupie. Zerwałem je i powyginałem, zaniosłem na balkon. Furtka była czymś zastawiona, no to to odstawiłem. Okazało się, że są dwie furtki. Otworzyłem tę po prawej stronie z dziwnym zamkiem. Na trawniku było dużo wody. Zanurzyłem się i dopłynąłem do brzegu. Szedłem plażą brzegiem morza. Powiedziałem cześć koleżance z liceum. Szedłem z kimś po górce i widziałem inne góry w oddali i domy. Powiedziałem im o tych drutach. Coś odpowiedzieli, że to może policja astralna mi założyła. Patrzyłem na swoje ręce i stopy. Były stabilne. Wszedłem z nimi do jakiegoś domu. Ktoś dał mi dwie igły i patrzyłem się przez dziurki tych igieł. Widziałem włosy w powiększeniu. Miał być to rodzaj TR-u. Po chwili miałem w ręku bardzo dużo tych igieł. Nad drzwiami wisiała drewniana płaskorzeźba z wizerunkiem Jezusa. Zaczął się on poruszać i tak jakoś wyszedł z tego. Mówił coś, że jestem pana i coś o ateistycznym dzieciństwie. Ja się tylko śmiałem.






