10-06-2022, 23:03
Tak. A może jednak nie? Bo ktoś może powiedzieć nie ma czegoś takiego jak dobro i zło. Wszystko zależy od podejścia. Z fizyczno-chemicznego punktu widzenia rzeczy się po prostu dzieją i nie ma rozdzielenia na to, że jakieś wydarzenie jest złe albo dobre. Wybuch supernowej może zniszczyć życie, ale też je stworzyć. Natomiast w religii np. chrześciańskiej mamy wyraźnie określony podział na dobro i zło. Zabijanie jest negatywne, a pomaganie pozytywne. Zrobienie czegoś złego ma wywołać u nas poczucie winy, żałowanie, chęć poprawy. Ale bywają też takie podejścia do życia gdzie zło i dobro nie jest aż tak ważną sprawą. Stawia się na zrozumienie i akceptację działania swojego i innych. Tak, ja zrobiłem coś złego, tak, ktoś mi zrobił coś złego, ale to nie jest tak istotne, bo każdy popełnia błędy, na których musi się nauczyć i nie oczekuje się, żeby niczym samuraj oficjalnie przepraszał czy popełniał harakiri.
Ewidentnie widać na przykładzie kultury i religii, że dobro i zło jest subiektywne. A wiedza, że te odczucia mają podłoże w reakcjach chemicznych nie powinno prowadzić do zabijania własnych emocji, tylko do zrozumienia, że "tak odczuwam, ale to nie znaczy, że pozwolę przejąć nad sobą kontrolę i np. uderzyć kogoś w gniewie". Jako ludzie jesteśmy subiektywni czy tego chcemy czy nie. I zgodziłbym się z twoim rozmówcą. To, że mamy odmienne zdanie, nie znaczy, że nie mamy kooperować. Można się z kimś nie zgadzać i jednocześnie akceptować jego pogląd.
Ewidentnie widać na przykładzie kultury i religii, że dobro i zło jest subiektywne. A wiedza, że te odczucia mają podłoże w reakcjach chemicznych nie powinno prowadzić do zabijania własnych emocji, tylko do zrozumienia, że "tak odczuwam, ale to nie znaczy, że pozwolę przejąć nad sobą kontrolę i np. uderzyć kogoś w gniewie". Jako ludzie jesteśmy subiektywni czy tego chcemy czy nie. I zgodziłbym się z twoim rozmówcą. To, że mamy odmienne zdanie, nie znaczy, że nie mamy kooperować. Można się z kimś nie zgadzać i jednocześnie akceptować jego pogląd.





