09-05-2022, 16:03
Unosiliśmy się w dwójkę pod wysokim sufitem. Rosły tam przeogromne różnokolorowe i różnokształtne grzyby. Jak zwykle próbowaliśmy usunąć choć część, ale na nic, grzyby w szybkim tempie rozrastały się. Ta lokacja była częścią miejsca zwanego "domem". "Dom" rozrastał się tak samo szybko jak te grzyby. Nagle zmieniła się grawitacja i musiałem przytrzymać się uchwytu wystającego ze ścianki, aby nie spaść. Kolega wcisnął przycisk i wysunął się mostek. Zeskoczyłem. Powiedziałem, że jak tak dalej pójdzie, to będziemy musieli się przenieść na Marsa. Odpowiedział, że Marsa nie ma. Weszliśmy w niski, wąski tunel. Szliśmy na czworakach. Coś usłyszeliśmy. To były zbliżające się szczury. Musieliśmy przyśpieszyć. Jak wyszliśmy z tunelu, poszedłem jeszcze do innej części tego domu. Tam było ciemno i wszędzie woda. Na tafli wody unosiło się prostokątne, brudne lustro. Wyczyściłem je. Przypomniałem sobie, że ta woda jest z czymś zmieszana, z jakimś kwasem czy czymś. Poziom wody się podnosił. Niestety zamoczyłem buty. Wyszedłem szklanymi drzwiami. Zdjąłem buty, aby sprawdzić czy mam suche nogi. Miałem i nic mi się nie stało. Miałem, gdzieś być sześć po piątej, czyli jeszcze miałem sześć minut. Przeszliśmy przez niewielki most i nastała noc. Biegliśmy. Usiedliśmy na podwyższeniu na skale. Tam było więcej osób. Kolega miał mieć robione coś z zębami w te kilka minut. Był tam dentysta i już zaczął coś tam mu robić z tymi zębami. Wychyliłem się tak, że prawie bym spadł ze skały. Pod naszą skałę przywędrowały jakieś stwory (nie widziałem ich). Spadła strzykawka z krwią i te stwory ją chyba wyczuły. Wszyscy natychmiastowo schowaliśmy się do jaskini i zamknęliśmy wejście głazem. Na zewnątrz zostały tylko jakieś nasze rzeczy i dwa małe psy tego dentysty. Usłyszeliśmy głośny hałas i ogień buchnął, aż przeszedł przez głaz. Nie wiem czy te psy przeżyły. Ten dentysta czy ktoś biegał po pomieszczeniu jaskiniowym, bo mu się ubranie zapaliło. Chciałem mu pomóc, ale mi się też od niego zapaliła bluza. Zacząłem klepać po ubraniu i zdjąłem je. Pochlapałem je wodą, ale szybko zakręciłem kran, bo jakaś dziewczyna powiedziała, abym nie odkręcał wody, bo tam stojąca wanna będzie się ślizgać. Na szczęście wystarczyło te trochę i nie było ognia. Patrzę, a ten dentysta bez ubrań gra w tenisa z tą dziewczyną.





