29-04-2022, 13:50
Gdy byłem w szkole, ktoś do mnie zadzwonił. Jakaś kobieta powiedziała mi, abym nie wchodził do labiryntu i trzymał się blisko ludzi. Zrozumiałem, że tym labiryntem są schody i że na tych schodach są jakieś potwory. Krzyknąłem, aby nikt nie wchodził na schody, bo to niebezpieczne. Wtedy właśnie część osób zaczęła wbiegać na schody, a część wychodzić ze schodów. Mówiłem jeszcze do koleżanki, aby nie wchodziła tam do tego labiryntu. Odeszła od schodów.
Ten sen był długi, ale pamiętam tylko fragment. Skądś schodziłem i zostawiłem w połowie drogi plecak i jakieś rzeczy. Przeskoczyłem trawę i tam była taka klapa. Po podniesieniu klapy było wejście do podziemi oraz przejście na "drugą powierzchnię". Mieliśmy tam schodzić w ciemności głębokich podziemi. Jednak zrezygnowałem i wyszedłem stamtąd, aby znaleźć swoje pozostawione rzeczy. Cofnęło mnie, gdzieś do przeszłości. Miałem wejść na dach domu. Była tam kolejka ludzi ubranych na czarno. Nie chciałem zostać zauważony, więc poszedłem stamtąd. Ktoś się do mnie przyczepił i pytał co ja tam robię. Odpowiedziałem, że zastanawiam się, gdzie są moje rzeczy czy coś takiego. Weszliśmy do jakiegoś tunelu. Stało tam pod ścianą wielu ludzi. Nagle coś zaczęło jechać i wszyscy się odsunęli. A to taki jakby autobus ciągnięty przez konie jechał. Gdy przejechał, szliśmy w tym samym kierunku. Znowu doszliśmy do tej klapy. Już wiedziałem, że w zupełnych podziemiach nie jest bezpiecznie. Za to na poziomie, gdzie się wychodziło na drugą powierzchnię (widziałem chodnik i ulicę) było jeszcze gorzej. Wielkie szczury skakały na ludzi i je zjadały. Kilka osób się tu zebrało i poszliśmy tędy. Obudziłem się.
Ten sen był długi, ale pamiętam tylko fragment. Skądś schodziłem i zostawiłem w połowie drogi plecak i jakieś rzeczy. Przeskoczyłem trawę i tam była taka klapa. Po podniesieniu klapy było wejście do podziemi oraz przejście na "drugą powierzchnię". Mieliśmy tam schodzić w ciemności głębokich podziemi. Jednak zrezygnowałem i wyszedłem stamtąd, aby znaleźć swoje pozostawione rzeczy. Cofnęło mnie, gdzieś do przeszłości. Miałem wejść na dach domu. Była tam kolejka ludzi ubranych na czarno. Nie chciałem zostać zauważony, więc poszedłem stamtąd. Ktoś się do mnie przyczepił i pytał co ja tam robię. Odpowiedziałem, że zastanawiam się, gdzie są moje rzeczy czy coś takiego. Weszliśmy do jakiegoś tunelu. Stało tam pod ścianą wielu ludzi. Nagle coś zaczęło jechać i wszyscy się odsunęli. A to taki jakby autobus ciągnięty przez konie jechał. Gdy przejechał, szliśmy w tym samym kierunku. Znowu doszliśmy do tej klapy. Już wiedziałem, że w zupełnych podziemiach nie jest bezpiecznie. Za to na poziomie, gdzie się wychodziło na drugą powierzchnię (widziałem chodnik i ulicę) było jeszcze gorzej. Wielkie szczury skakały na ludzi i je zjadały. Kilka osób się tu zebrało i poszliśmy tędy. Obudziłem się.





