23-04-2022, 16:59
Szedłem z kimś lasem. Rozglądając się po lesie widziałem, że na każdym drzewie zawieszone były piękne niebieskie bombki. Świeciły się. Szliśmy już na skraju, gdzie las był rzadszy. Zapalały się lampki lub bombki (nie tylko niebieskie) na pojedynczych drzewkach. Szliśmy chodnikiem. Już nie było lasu. Gdy doszliśmy do klatki schodowej tego z kim szedłem, ten otworzył drzwi i poszedł do domu. Poszedłem dalej, do mieszkania cioci. Ten z kim szedłem lasem, zostawił mi zeszyt. Miałem więc swój zeszyt i jego. Były tam na początku jakieś zadania z matematyki. Potem ten zeszyt rozrósł się do rozmiaru A4 i był o wiele grubszy i posiadał dwa tomy. Były tam najróżniejsze rzeczy. Różnego rodzaju teksty i obrazy. Wypadały jakieś karteczki, pamiętam jedną pocztówkę z motylem. Zmieściły się tam nawet jakieś figurki. Na łóżku po prawej stronie położyła się jakaś ciemnoskóra dziewczyna. Znalazłem w tym zeszycie 2zł. Dałem je koledze Patrykowi, który siedział na łóżku na przeciwko. Znalazłem jeszcze 5zł. Spytałem się Patryka z którego roku jest to 5zł i przeczytał, że z tysiąc dziewięćset któregoś. A ja patrzę i widzę na monecie zamiast roku złoty klucz. Wsadzam monetę do lewej kieszeni kurtki, a kolega Patryk oddaje mi 2zł i też wsadza mi do kieszeni. Przeglądamy jeszcze te zeszyty przez chwilę, po czym wracam na poprzednie miejsce. Zauważam, że w mojej torbie jest pełno damskich ubrań. Wiem, że to ta ciemnoskóra dziewczyna mi je podłożyła. Za chwilę budzę się.





