10-04-2022, 13:18
Dwóch takich leciało wysoko ponad chmurami. Jeden z nich leciał jakby miał latający dywan. O czymś rozmawiali. Pomyślałem, że jesteśmy tak wysoko, a słońce jest jeszcze tak daleko. Patrząc w dół widać było jakby mapy.
W klasie byli koledzy i koleżanki z podstawówki. Nauczycielka od matematyki za to była z liceum. Rozwiązywaliśmy jakieś zadania. Ja pisałem na jednej stronie, a kolega na drugiej w tym samym zeszycie. W trzecim zadaniu było zdjęcie jakiejś bramy z kołem. Zacząłem odlatywać i nie mogłem przestać. Mogłem lecieć tylko do góry. Zauważyłem w dole mapy, widać było kontury państw. Szczegółowość się zmieniała. Zniżyłem lot jakbym miał już mało energii. Leciałem nad jakąś wyspą. Trafiłem do jakiegoś egzotycznego kraju. Lecąc nad ziemią zauważyłem robaki. Wiedziałem, że tam rzucają ciała ludzi, aby je te robaki zjadły. Pomyślałem, że to tak produkują tam jedzenie. Ktoś mnie zauważył i wepchnął na trawę z niewielką ilością tych robaczków. Otrzepałem się z nich. Złapał mnie za nogę i krzyknął "Bo cię wilk zje!". I rzeczywiście za ogrodzeniem stała jakaś dziwna ciemna postać.
Nie pamiętam jak, ale wróciłem do klasy. Przyszła moja kolej na rozwiązywanie zadania. Nie potrafiłem niestety i pani od matematyki pisała długopisem w moim zeszycie za mnie.
W klasie byli koledzy i koleżanki z podstawówki. Nauczycielka od matematyki za to była z liceum. Rozwiązywaliśmy jakieś zadania. Ja pisałem na jednej stronie, a kolega na drugiej w tym samym zeszycie. W trzecim zadaniu było zdjęcie jakiejś bramy z kołem. Zacząłem odlatywać i nie mogłem przestać. Mogłem lecieć tylko do góry. Zauważyłem w dole mapy, widać było kontury państw. Szczegółowość się zmieniała. Zniżyłem lot jakbym miał już mało energii. Leciałem nad jakąś wyspą. Trafiłem do jakiegoś egzotycznego kraju. Lecąc nad ziemią zauważyłem robaki. Wiedziałem, że tam rzucają ciała ludzi, aby je te robaki zjadły. Pomyślałem, że to tak produkują tam jedzenie. Ktoś mnie zauważył i wepchnął na trawę z niewielką ilością tych robaczków. Otrzepałem się z nich. Złapał mnie za nogę i krzyknął "Bo cię wilk zje!". I rzeczywiście za ogrodzeniem stała jakaś dziwna ciemna postać.
Nie pamiętam jak, ale wróciłem do klasy. Przyszła moja kolej na rozwiązywanie zadania. Nie potrafiłem niestety i pani od matematyki pisała długopisem w moim zeszycie za mnie.





