20-03-2022, 16:55
"Budzę się" w łóżku w ciemnym pokoju. Od razu wiem, że to sen, ale dla formalności próbuję zapalić lampkę. Oczywiście nie działa. Kilka razy miałem FA. Zmory się zbliżają. Chcę się obudzić robiąc TR z nosem. Mogę oddychać, ale nadal jestem we śnie. Wokół mnie latają jakieś dziwne kształty, amorficzne kończyny, ręce, nogi. Wszędzie mnie obłapiają, głaszczą po głowie. Denerwuje mnie to. Robię znów kilka razy TR. Nic to nie daje. Wstaję. Te ręce przytrzymują mnie, abym nie wstał z łóżka. Udaje mi się i kieruję się w stronę balkonu. Cofa mnie do łóżka. Jedna z unoszących się "postaci" wchodzi częściowo w ścianę za mnie. Wychodzę z pokoju. Chcę zamknąć drzwi, ale jakieś ręce mnie powstrzymują. Zgniatam je jak coś z wosku. Wychodzę z domu na klatkę schodową. Chcę iść pod siódemkę. Wchodząc po schodach liczę drzwi. Wchodzę. Przez chwilę korytarze są ciemne, ale się rozjaśnia. Wchodzę do jakiegoś pokoju. Ktoś leży w łóżku zaspany. Pytam się go czy to siódemka. On odpowiada, że jest z piątki, czwórki. Wracam się. Wchodzę do ciemnej windy, której tam w rzeczywistości nie ma.





