16-03-2022, 14:09
Ksiądz albo inny nauczyciel opowiadał w klasie, że jakieś tam zdarzenie bardzo go zmieniło (co to za zdarzenie było to nie wiem). Napisał na tablicy temat. Przepisywałem do zeszytu: "ŚWIADOMOŚĆ". Niestety się nie uświadomiłem.
Szliśmy na dworze i z panem od wfu, kopaliśmy piłkę ze śniegu. Po którymś kopnięciu, piłka zniknęła, ale znalazła się druga, też ze śniegu. Potem wspinaliśmy się na kamienną górkę. W pewnym momencie musiałem przytrzymać nauczyciela, bo inaczej by się zsunął z kamieni i spadł. Gdy znaleźliśmy się na górze, odstawiałem duży kamień. Pod nim znalazłem ładny niebieski kamień. Pokazałem go koledze. Na górze stała oświetlona światłem słonecznym szklana szafeczka z jakimiś figurkami w środku. Trochę to się rozleciało, gdy otwierałem rozsuwane drzwiczki. Poprawiłem figurkę i umieściłem obok ten niebieski kamień.
Ktoś gdzieś siedział w dwójkę i starsza kobieta mówiła oj Isa, Isa. Powiedziałem, że tam mają napisane, że właśnie Isabela pisze się przez s, a nie z. Wtedy przyszła Isabela i poszliśmy do lasu. Najpierw weszliśmy do lasu po prawej stronie, do tej gęstszej i ciemniejszej. Isabela znalazła tam jakąś metalową piłę i się nią bawiła. Po ręku chodził mi niewielki pająk. Nie mogłem za nim nadążyć, a by go strzepnąć. Wychodziliśmy z tej części lasu. Isabela wsunęła piłę do spodni leżących tam we wraku samochodu. Poszliśmy na lewą stronę. Powiedziałem, że tutaj las jest rzadszy. Weszliśmy po znajdujących się tam schodkach. Za nami szła jakaś inna dziewczyna. Isa i ta dziewczyna, usiadły przy ławce niedaleko jakiegoś domku. Jak się do nich przybliżałem to one za każdym razem przenosiły się w inne miejsce z tą ławką. Coś mówiły, że można by zagrać drzewo, ale nie wiem o co chodziło. Gdy wracaliśmy, poszliśmy na przystanek autobusowy w lesie.
Szliśmy na dworze i z panem od wfu, kopaliśmy piłkę ze śniegu. Po którymś kopnięciu, piłka zniknęła, ale znalazła się druga, też ze śniegu. Potem wspinaliśmy się na kamienną górkę. W pewnym momencie musiałem przytrzymać nauczyciela, bo inaczej by się zsunął z kamieni i spadł. Gdy znaleźliśmy się na górze, odstawiałem duży kamień. Pod nim znalazłem ładny niebieski kamień. Pokazałem go koledze. Na górze stała oświetlona światłem słonecznym szklana szafeczka z jakimiś figurkami w środku. Trochę to się rozleciało, gdy otwierałem rozsuwane drzwiczki. Poprawiłem figurkę i umieściłem obok ten niebieski kamień.
Ktoś gdzieś siedział w dwójkę i starsza kobieta mówiła oj Isa, Isa. Powiedziałem, że tam mają napisane, że właśnie Isabela pisze się przez s, a nie z. Wtedy przyszła Isabela i poszliśmy do lasu. Najpierw weszliśmy do lasu po prawej stronie, do tej gęstszej i ciemniejszej. Isabela znalazła tam jakąś metalową piłę i się nią bawiła. Po ręku chodził mi niewielki pająk. Nie mogłem za nim nadążyć, a by go strzepnąć. Wychodziliśmy z tej części lasu. Isabela wsunęła piłę do spodni leżących tam we wraku samochodu. Poszliśmy na lewą stronę. Powiedziałem, że tutaj las jest rzadszy. Weszliśmy po znajdujących się tam schodkach. Za nami szła jakaś inna dziewczyna. Isa i ta dziewczyna, usiadły przy ławce niedaleko jakiegoś domku. Jak się do nich przybliżałem to one za każdym razem przenosiły się w inne miejsce z tą ławką. Coś mówiły, że można by zagrać drzewo, ale nie wiem o co chodziło. Gdy wracaliśmy, poszliśmy na przystanek autobusowy w lesie.





