10-03-2022, 17:40
Skądś wracałem z kolegami. Wskazałem na budki sklepowe. Były stare, ale nowe, powiedziałem. Widać było cegły. Podeszliśmy do jednego sklepu, który byłem pewien, że został już zlikwidowany, ale jednak nie. Za ladą siedziała młoda dziewczyna. Spytałem się jej jak się nazywa. Odpowiedziała, że Anna Maria Jopek.
Potem byłem w nieznanym mi domu. Włączyłem jakiś niby mój komputer. Coś dziwnego się zainstalowało na jednym koncie i zmienił się wygląd systemu. Na przycisku start było moje imię. W menu były jakieś dziwne animowane ikonki, które można było przenosić na pulpit. Nie było przycisku do wyłączenia, ani wylogowania się. I w ogóle wszystko było w kilku nieznanych mi językach. Wszystko co robiłem pokazywane było dodatkowo na telewizorze i na kineskopowym monitorze drugiego komputera. W pewnym momencie wstałem i wyłączyłem ten drugi od prądu, ale nadal działał. Trochę koszmar. W końcu znalazłem przycisk, który mógłby służyć do wylogowania się, ale pokazały się tylko kropeczki, a system przeszedł w tryb tekstowy. Na wszystkich trzech monitorach pokazało się nocne zachmurzone niebo.
Potem byłem w nieznanym mi domu. Włączyłem jakiś niby mój komputer. Coś dziwnego się zainstalowało na jednym koncie i zmienił się wygląd systemu. Na przycisku start było moje imię. W menu były jakieś dziwne animowane ikonki, które można było przenosić na pulpit. Nie było przycisku do wyłączenia, ani wylogowania się. I w ogóle wszystko było w kilku nieznanych mi językach. Wszystko co robiłem pokazywane było dodatkowo na telewizorze i na kineskopowym monitorze drugiego komputera. W pewnym momencie wstałem i wyłączyłem ten drugi od prądu, ale nadal działał. Trochę koszmar. W końcu znalazłem przycisk, który mógłby służyć do wylogowania się, ale pokazały się tylko kropeczki, a system przeszedł w tryb tekstowy. Na wszystkich trzech monitorach pokazało się nocne zachmurzone niebo.





