24-02-2022, 23:24
Wychodziłam z pokoju jak zwykle i wpadłam na niedawno zmarła osobę. Przypatrywałam się dokładnie przez chwilę bo byłam bardzo zaskoczona, że tu jest ale nie myślałam o tym że już jej nie ma pośród nas. Mina była poważną, smutna, czarne ubranie. Przywitałam się i zezłoscilam się na domowników, że nikt mi nie powiedział, że będą odwiedziny.
Dopiero jak się obudziłam to miałam zgrzyt w głowie bo twarz mi się wyryła strasznie w pamięci.
Kolejny sen z wypadającym zębem. Bardzo realistyczny, tak że jeszcze na połswiadomce szukałam utraconego uzębienia. Najgorsze wspomnienie trzaskania jak pękały.
W następnym weszłam do dużego obskurnego budynku gdzie mieszkała mała piegowata dziewczynka. Żyła w kiepskich warunkach, opowiadała jak chodzi na stację do toalety bo tam jest lepiej. Chciałam ją do siebie przekonać ale była jak gdyby zła na mnie a do tego pyskata i bezczelna Ale rozumiałam powody takiego jej zachowania. Chciałam ją przytulić i coś zrobić dla niej ale było ciężko. Mówiła, że ona musi tak żyć a ja sobie pójdę. Postanowiłam, że zostanę i zrobię co w mojej mocy, ale gdy tylko usiadłam pod ścianą i się rozejrzałam to dopadła mnie depresja, poczucie niemocy i zdruzgotania i takiego czegoś, że już się stąd nie wydostaniemy ani ona ani ja. Bardzo wyraźny namacalny sen i silne emocje ale nie potrafię tego do niczego przypisać ani do własnych doświadczeń ani do tego co dociera z innych źródeł. Dom był jakby sierocińcem z czerwonej cegły, obskurnym i pustym.
Dopiero jak się obudziłam to miałam zgrzyt w głowie bo twarz mi się wyryła strasznie w pamięci.
Kolejny sen z wypadającym zębem. Bardzo realistyczny, tak że jeszcze na połswiadomce szukałam utraconego uzębienia. Najgorsze wspomnienie trzaskania jak pękały.
W następnym weszłam do dużego obskurnego budynku gdzie mieszkała mała piegowata dziewczynka. Żyła w kiepskich warunkach, opowiadała jak chodzi na stację do toalety bo tam jest lepiej. Chciałam ją do siebie przekonać ale była jak gdyby zła na mnie a do tego pyskata i bezczelna Ale rozumiałam powody takiego jej zachowania. Chciałam ją przytulić i coś zrobić dla niej ale było ciężko. Mówiła, że ona musi tak żyć a ja sobie pójdę. Postanowiłam, że zostanę i zrobię co w mojej mocy, ale gdy tylko usiadłam pod ścianą i się rozejrzałam to dopadła mnie depresja, poczucie niemocy i zdruzgotania i takiego czegoś, że już się stąd nie wydostaniemy ani ona ani ja. Bardzo wyraźny namacalny sen i silne emocje ale nie potrafię tego do niczego przypisać ani do własnych doświadczeń ani do tego co dociera z innych źródeł. Dom był jakby sierocińcem z czerwonej cegły, obskurnym i pustym.





